Finanse

Unijne euro ratują polski budżet

Parlament Europejski
Dziennik Wschodni/Fotorzepa, Kuba Krzysiak kk Kuba Krzysiak
Gdyby nie pieniądze z Brukseli, już dziś deficyt przekroczyłby 30 mld zł
Zamiast na inwestycje i budowę autostrad środki z Unii Europejskiej idą na pensje budżetówki, wypłatę rent, emerytur i innych świadczeń oraz zakupy i opłaty rachunków.
– To oszustwo – twierdzi profesor Andrzej Wernik z Akademii Finansów. – Minister finansów manipuluje pieniędzmi z Unii Europejskiej i zapisuje w budżecie kwoty, jakich może się co najwyżej spodziewać. Tylko w maju i czerwcu dochody budżetu państwa wzrosły z tego tytułu o 13 mld zł. Gdyby minister finansów nie zastosował takiego wybiegu, deficyt budżetowy już dawno przekroczyłby zapisany w obowiązującej wciąż ustawie budżetowej poziom 18,2 mld zł. – Zastosowanie przez ministra Jacka Rostowskiego unijnych standardów liczenia deficytu oznaczałoby, że dziura w kasie państwa już teraz przekracza 30 mld zł – wylicza Mirosław Gronicki, były minister finansów i jednocześnie członek sztabu antykryzysowego „Rzeczpospolitej”.
Ministerstwo Finansów nie udzieliło nam wczoraj komentarza w tej sprawie. Główną przyczyną wykorzystania unijnych euro na bieżące wydatki są spowodowane gospodarczym spowolnieniem niższe wpływy z podatków. Pieniądze z Brukseli poprawiły kondycję budżetu – wszystkie dochody na koniec półrocza wyniosły 134,3 mld zł, czyli o 6,7 mld zł więcej niż na koniec czerwca 2008 r. [wyimek]13 mld zł - tyle środków z Brukseli pomogło budżetowi w maju i czerwcu [/wyimek]Wszystko dzięki wybiegowi Ministerstwa Finansów: z planowanej na cały rok kwoty 33,6 mld zł unijnych dochodów resort wskazuje, że na koniec półrocza otrzymał 21 mld zł. Unijne dochody budżetu po nowelizacji mają być jeszcze wyższe – sięgną 41,8 mld zł. Ale – jak podaje Ministerstwo Rozwoju Regionalnego – wartość wydanych środków realizowanych w ramach programów unijnych zapisanych na lata 2007 – 2013 do 12 lipca to prawie 4,7 mld zł. Według Wernika z założenia środki unijne przeznaczone na projekty inwestycyjne powinny być neutralne dla budżetu. – Możemy tyle pieniędzy dostać, ile wydamy, ani złotówka z tej kwoty nie może być przeznaczona na ratowanie budżetu – dodaje profesor z Akademii Finansów. Artur Bartoszewicz, ekspert ds. środków unijnych w Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, podkreśla, że zgodnie z ideą Brukseli państwo nie może czerpać korzyści z unijnych pieniędzy. – To pieniądz niezależny, inwestycyjny – zaznacza ekspert. Zdaniem Mirosława Gronickiego resort finansów robi wszystko, aby nie powiększać długu. – Minister wymienił leżące na lokacie pieniądze, gdy zaczęły wzrastać potrzeby pożyczkowe. To uspokoiło sytuację, także na rynku walutowym – mówi Gronicki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL