Piłka nożna

Powrót syna marnotrawnego

David Beckham w czasie wypożyczenia do AC Milan
AFP
David Beckham wraca w ten weekend do Los Angeles. Do klubu, który już go nie chce, do zespołu, w którym nie ma kolegów, a druga największa gwiazda właśnie publicznie zmieszała go z błotem. W kilka dnipo premierze książki Granta Wahla "Eksperyment z Beckhamem", w której autor nie zostawił na Angliku suchej nitki.
Okoliczności nie są więc zachęcające dla ciągle jednego z najbardziej popularnych piłkarzy świata. Książka Wahla, na co dzień etatowego dziennikarza prestiżowego tygodnika "Sports Illustrated", to zdaniem ekspertów przysłowiowy "gwóźdź do trumny Beckhama w Ameryce". Najdrożej opłacany zawodnik w historii soccera w Stanach Zjednoczonych (w sumie, włącznie z prawami marketingowymi miał zarobić w ciągu pięciu lat ponad 250 milionów dolarów), miał wypromować piłkę nożną za Oceanem, ale jego pobyt w Kalifornii okazał się katastrofą pod każdym względem - sportowym i wizerunkowym. [wyimek]"Becks" zaprosił na obiad cały zespół i właśnie wtedy doszło do pierwszego zgrzytu[/wyimek]
"Eksperyment z Beckhamem to historia o kolizji dwóch światów. W jednym miejscu spotkali się najpopularniejszy sportowiec tej planety oraz jego koledzy z zespołu, zarabiający rocznie 12.900 dolarów. Ta drastyczna nierówność była początkiem efektu domina, który doprowadził do całkowitego fiaska" - pisze Wahl, który swój artykuł promujący książkę w "SI" nazwał prosto z mostu: "Jak Beckham to wszystko schrzanił"... Dziennikarz przeprowadził wiele rozmów z osobami związanymi z Galaxy, zawodnikami, menedżerami, aby nakreślić pełen obraz pobytu byłego kapitana reprezentacji Anglii w Los Angeles. Jak wynika z lektury książki - początkowo wszyscy przyjmowali Beckhama z otwartymi ramionami. Nawet Landon Donovan, dotychczas największa gwiazda zespołu, któremu odebrano opaskę kapitana, aby przekazać ją Anglikowi, spotkał się ze swoim nowym kolegą z zespołu na prywatnej kolacji w Beverly Hills po to, aby lepiej się poznać. Obaj piłkarze wzięli ze sobą małżonki, działające w świecie show biznesu - Victorię Beckham i Biankę Kajlih, znaną aktorkę z serialu "Rules of Engagment". [srodtytul] Wąż w kieszeni gwiazdy[/srodtytul]
Później "Becks" zaprosił na obiad cały zespół i właśnie wtedy doszło do pierwszego zgrzytu. Będąc zaraz po podpisaniu kontraktu na ćwierć miliarda dolarów na sam koniec przyjęcia wyciągnął kartę i zapłacił... wyłącznie za samego siebie. "Naprzeciwko siebie usiedli Beckham, którego pensja za ten sezon wynosiła 48.2 mln dolarów oraz Kyle Martino, zarabiający 55 tysięcy bez podatków w jednym z najdroższych miast w Ameryce. Real Madryt pokrywał swoim zawodnikom wszelkie koszta posiłków. Piłkarze Galaxy dostawali na wyjazdach dzienną dietę w wysokości 45 dolarów. Tak więc, jak myślicie, co Beckham powinien zrobić"? Nikt nie mógł w to uwierzyć, że ich nowy kolega okazał się dusigroszem - pisze Wahl. Z tą imprezą związana jest także zabawna anegdotka. Przed podaniem dania głównego wszyscy zamówili po lampce wina. Zgodnie z przepisami w USA każdy musi pokazać dowód, że skończył 21 lat, bo w przeciwnym razie nie może spożywać publicznie alkoholu. Beckham oraz 34-letni Portugalczyk Abel Xavier nie mieli przy sobie dokumentów, więc kelner odmówił podania wina. - Czy ktoś mi robi kawał? - pytał się "Becks". - Dajcie spokój, nawet moja córka pije alkohol - powiedział Xavier, wzbudzając ogólną wesołość. Kelner szedł jednak w zaparte, mówiąc ochroniarzowi Beckhama: "Nie obchodzi mnie, kim on jest. Nie ma dokumentów potwierdzających pełnoletność, to nie wypije". [srodtytul] Kapitan bez motywacji[/srodtytul] To był tylko początek, ale znakomicie wpisuje się w cały obraz amerykańskiej przygody angielskiej supergwiazdy futbolu. Beckham był ponoć nawet dobrym kolegą w szatni, ale zupełnie nie wywiązywał się z funkcji kapitana. Nie przemawiał do innych zawodników przed meczami, często jako pierwszy opuszczał trening. - Może to nie leży w jego naturze, ale jako lider zespołu musi czasem zabrać głos i przejąć inicjatywę - mówił obrońca Greg Vanney. Beckham faktycznie przejął inicjatywę, ale w... zakulisowych posunięciach w klubie. Jego przyjaciel i osobisty menedżer Terry Byrne oficjalnie objął posadę doradcy prezesa Galaxy i stał za sprowadzeniem nowego trenera Ruuda Gullita. Gdy po serii słabych wyników Gullit latem 2008 roku stracił pracę, Anglik zupełnie stracił ochotę do gry w tej drużynie. Niedługo później wymógł na Galaxy wypożyczenie do Milanu, początkowo tylko na cztery miesiące, które ostatecznie przedłużyło się aż do czerwca. Tego było już za wiele dla Donovana. To właśnie jego wypowiedzi godzą w Beckhama najbardziej. Zarazem - wzbudziły olbrzymie kontrowersje i prawdziwą burzę w mediach. "Kiedy David przyszedł do naszego klubu, nie kwestionowałem jego zaangażowania. Widziałem, że mu zależy. Chciał, aby zespół prezentował się dobrze i cała liga zrobiła postęp. Gdzieś po drodze - i w mojej ocenie stało się to zaraz po zwolnieniu Gullita - zmienił nastawienie. Jakby chciał zakomunikować: od dzisiaj mam to wszystko w nosie" - mówi Donovan na łamach książki. [srodtytul]Powrót na fali krytyki[/srodtytul] Dalej jest jeszcze mocniej: "Nie znam innego partnera z zespołu o którym mógłbym powiedzieć, że nie dawał z siebie wszystkiego. Davidowi przestało zależeć. No i powiedzmy, że zostanie tutaj jeszcze na trzy lata. Nie chcę, aby tak wyglądały kolejne trzy sezony mojej kariery. To kompletne gówno! To nie ma nic wspólnego z piłką nożną" - mówi napastnik Galaxy. Biorąc pod uwagę fakt, że książka ukazała się w księgarniach na tydzień przed zapowiadanym od dawna powrotem Beckhama do klubu, trudno się dziwić, że teraz wszyscy starają się robić dobrą minę do złej gry. Donovan pokajał się, mówiąc: - Popełniłem błąd, powinienem był najpierw porozmawiać z Davidem. Nauczyłem się, że takie rzeczy trzeba załatwiać wewnątrz zespołu, a nie wychodzić z nimi do opinii publicznej". Trener Bruce Arena, który zna Donovana od prawie dziesięciu lat, jeszcze z okresu współpracy w reprezentacji USA stwierdził, że cała afera "wzmocni go psychicznie", a sam zawodnik "dojrzeje". Arena uważa, że obaj piłkarze będą się świetnie ze sobą dogadywać, co oczywiście na chwilę obecną wygląda na kompletny absurd. Abstrahując od wspomnianych kontrowersji, ciekawe czy Beckham z pokorą podporządkuje się nowemu kapitanowi. Nieobecni nie mają głosu? Cóż, cała ironia polega na tym, że znów został nim Donovan...

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL