Piłka nożna

Dobry początek z ostrzeżeniem

Sebastian Przyrowski
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Po zwycięstwie nad Budocnostią w Podgoricy, Polonia chciała tylko pilnować przewagi w Warszawie i przegrała. Mimo to awansowała do drugiej rundy rozgrywek Ligi Europejskiej.
Kiedy na boisku przeciwnika wygrywa się 2:0, trudno traktować go poważnie na swoim. Wprawdzie trener polonistów Jacek Grembocki przestrzegał, że dobrzy technicznie Czarnogórcy są w stanie skomplikować warszawianom życie, ale ci zdawali się nie brać przestróg pod uwagę. Grembocki wystawił dokładnie taką samą jedenastkę jak w Podgoricy. Trener Buducnosti zmienił parę środkowych obrońców, co poprawiło trochę grę tej formacji.
Mimo wakacji i pewnego zwycięstwa w pierwszym meczu (a może właśnie dlatego) na trybunach było nawet nieco więcej kibiców niż na spotkaniach ligowych. Poloniści przystąpili do gry w składzie z poprzedniego sezonu, z jednym wyjątkiem. Nie mógł wystąpić kontuzjowany Łukasz Trałka, zobaczyliśmy natomiast Brazylijczyka Marcelo Sarvasa, grającego dotychczas w drugiej lidze szwedzkiej. Trener Bogusław Kaczmarek zachwycał się nim jeszcze zimą, wtedy jednak transfer nie doszedł do skutku. Sarvas debiutował w Podgoricy, wczoraj zagrał po raz drugi i powinien być wzmocnieniem drużyny. Jest bardzo dobry technicznie a po dwóch jego strzałach bramkarz z dużym trudem odbijał piłkę. Zebrał też brawa za ładny strzał przewrotką w drugiej połowie. Przed przerwą poloniści mieli jeszcze dwie niezłe okazje - po rzutach wolnych, ale strzały Jarosława Laty i Marka Sokołowskiego były niecelne. Goście parę razy po ładnych akcjach podeszli pod bramkę Sebastiana Przyrowskiego, co powinno dać polonistom do myślenia. Ale nie dało. Sześć minut po przerwie, w polu karnym Igor Kozioł zostawił zbyt dużo miejsca Ivanowi Vukoviciowi i Czarnogórzec, ku powszechnemu zaskoczeniu, zdobył prowadzenie dla gości. Ich wiara w sukces nagle wzrosła i to, co miało być lekkie, łatwe i przyjemne nagle stało się drogą przez mękę.
Polonii nic się nie udawało, goście do tego mieli szczęście, kiedy w 74 minucie, po strzale Tomasza Jodłowca piłkę z linii bramkowej wybił Drażen Ajkovic. Wtedy Buducnost od ośmiu minut grała już w dziesiątkę, po czerwonej kartce za faul dla dobrego Brazylijczyka Abrahama Kudemora. I tej przewagi Czarne Koszule nie potrafiły wykorzystać. Po dwóch innych strzałach i rykoszetach piłka przelatywała obok słupka lub bronił znakomicie bramkarz Miroslav Vujadinovic. Polonia awansowała dzięki zwycięstwu w Podgoricy. Następny przeciwnik, zdobywca Pucharu San Marino - Dogana powinien być łatwiejszy. Pod warunkiem, że Polonia zagra na poważnie. [ramka][b]Polonia - Buducnost Podgorica 0:1 (0:0)[/b]. Pierwszy mecz 2:0. Awans Polonii Bramka: I. Vuković (51). Czerwona kartka A. Kudemor (Buducnost, 66). Sędziował G. Mazeika (Litwa). Widzów 4 000 [b]Polonia:[/b] Przyrowski - Mynar, Skrzyński, Jodłowiec, Zasada - Sokołowski (67, Mierzejewski), Kozioł, Majewski, Sarvas (89, Piątek), Lato - Ivanovski (60, Chałbiński) [b]Buducnost:[/b] Vujadinovic - N. Vukcevic (87, Durisic), Radulovic, Visnjic, Ajkovic - P. Vukcevic, Kudemor, Brnovic, Boskovic (73, Delic - Vukovic, Beciraj (80, Vesovic).[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL