Praca w samorządzie

Samorządy nie powinny unikać wypłaty dodatków za nadgodziny

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Mogą z nich zrezygnować tylko wtedy, gdy pracownik wybierze czas wolny. Ale za przepracowany czas i tak muszą wypłacić należne wynagrodzenie
[link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=D3DF28C2711C7C06BACB228ABBBAA86A?id=292862]Ustawa z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (DzU nr 223, poz. 1458, dalej ustawa) [/link] bardzo lakonicznie reguluje zagadnienie rekompensowania pracy w godzinach nadliczbowych. Mianowicie w art. 42 ust. 4 przewiduje, że to pracownik samorządowy decyduje, czy za nadgodziny chce otrzymać wynagrodzenie, czy też w tym samym wymiarze co liczba godzin nadliczbowych – czas wolny.
Niestety, w ustawie nie ma słownika pojęciowego i nie wiadomo, o jakie wynagrodzenie chodzi. Specjaliści z Centrum Legislacyjnego Rządu w wyjaśnieniach opublikowanych w DF z 5 i 17 czerwca br. wskazują, że chodzi tutaj o normalne wynagrodzenie, czyli wynagrodzenie obliczone ze składników, które pracownik otrzymuje stale i systematycznie, np. dodatki stażowy i funkcyjny (zob. [link=http://]uchwała siedmiu sędziów SN z 30 grudnia 1986 r., III PZP 42/86; wyrok SN z 3 czerwca 1986 r., I PRN 40/86[/link]). W tym samym duchu wypowiedział się Główny Inspektorat Pracy (DF z 8 lipca). Nie w tym jednak tkwi największy problem. [srodtytul]Opinia wątpliwa[/srodtytul]
W ocenie specjalistów z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM), Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz GIP (zob. DF z 10/11 czerwca i 8 lipca 2009 r.) pracownik samorządowy nie ma prawa do wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, tylko do tzw. normalnego wynagrodzenia lub czasu wolnego. W żadnym razie nie przysługują mu dodatki za nadgodziny, obliczane ze stawki osobistego zaszeregowania (zob. [b]uchwała SN z 3 kwietnia 2007 r., II PZP 4/07[/b]), gdyż taki wniosek wypływa z wykładni gramatycznej i celowościowej. W mojej ocenie z opinią, że pracownicy samorządowi nie mają prawa do pełnego wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, lecz tylko normalnego bez dodatków, nie sposób się zgodzić. [srodtytul]Kopiowanie bardzo nieudolne [/srodtytul] Owszem, w uzasadnieniu do projektu ustawy można wyczytać, że celem wejścia w życie nowych przepisów było stworzenie swoistego korpu-su pracowników samorządowych, czemu dał wyraz ustawodawca, wprowadzając w stosunku do pracowników samorządowych nowe instytucje prawa pracy i nowelizując istniejące. Wzorem w zakresie wielu rozwiązań była służba cywilna. W art. 97 ust. 6 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=719DB48CCCDB8542CD8C121DDFB2A633?id=293420]ustawy z 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej (DzU nr 227, poz. 1505)[/link] jest zapisane, że „pracownikowi służby cywilnej za pracę wykonywaną na polecenie przełożonego w godzinach nadliczbowych przysługuje czas wolny w tym samym wymiarze”. Gdyby takie rozwiązanie przyjęto, wątpliwości by nie istniały. Pracodawca w służbie cywilnej za nadgodziny nie płaci dodatków, ale normalne wynagrodzenie, które jest wymagalne i niezbywalne (zob. art. 80 i 84 k.p.). Podobne rozwiązanie przyjęto m.in. w stosunku do funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej – art. 35 ust. 10 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=6AC06E2BE99C458259808F763057D619?id=298411]ustawy z 24 sierpnia 1991 r. o Państwowej Straży Pożarnej (DzU z 2009 r. 12, poz. 68 ze zm.). [/link] Niestety, legislatorzy przygotowując treść analizowanej ustawy, oparli się, jeżeli chodzi o zapisy odnoszące się do rekompensowania pracy w godzinach nadliczbowych, na archaicznej [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=64D68F4A54A251068EA158AEC093CEC9?id=162332]ustawie z 16 września 1982 r. o pracownikach urzędów państwowych (DzU z 2001 r. nr 86, poz. 953 ze zm.)[/link]. A konkretnie na art. 30 ust. 2, który nomen omen do 31 grudnia 2008 r. miał zastosowanie do mianowanych pracowników samorządowych. [srodtytul]Rozwiązanie jest w kodeksie[/srodtytul] Klucz do odpowiedzi znajduje się w przepisach kodeksu pracy, do których odsyła art. 43 ust. 1 ustawy o pracownikach samorządowych. Art. 151[sup]1[/sup] § 1 k.p. obliguje pracodawcę do wypłacenia pracownikowi świadczącemu pracę w godzinach nadliczbowych: - normalnego wynagrodzenia oraz - dodatków w wysokości 50 i 100 proc. Z kolei art. 151[sup]2[/sup] k.p. określa reguły udzielania czasu wolnego za pracę nadliczbową. Z § 3 tego przepisu wynika, że pracownik nie otrzymuje dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych, gdy odbiera w zamian czas wolny. Tym samym czas wolny jest zamiennikiem dodatków. Skoro, jak twierdzi KPRM i GIP, pracownik samorządowy nie ma prawa do dodatków za nadgodziny, a jednocześnie normalnego wynagrodzenia za nadgodziny nie może się zrzec, co wykazałem powyżej, to o jaką „alternatywę rozłączną” chodzi ustawodawcy? O jakiej alternatywie może tu być mowa, skoro normalne wynagrodzenie jest zawsze wymagalne, a tylko dodatek może być zamieniony na czas wolny? [ramka][b]Przykład 1[/b] Pracownik świadczy pracę w ramach systemu podstawowego w miesięcznym okresie rozliczeniowym. W danym miesiącu wymiar czasu pracy wynosi 168 godzin, a pracownik świadczył pracę przez 176 godzin, tj. dodatkowo przez osiem godzin nadliczbowych, dobowych. Składa wniosek o dodatkowe wynagrodzenie. Przyjmując koncepcję przedstawianą przez KPRM i GIP, ma prawo tylko do normalnego wynagrodzenia. A gdyby poprosił o czas wolny, który nie jest płatny, to otrzyma wynagrodzenie za 168 godzin, czyli za wymiar czasu pracy.[/ramka] To skłania do wniosku, że art. 42 ust. 4 ustawy daje pracownikowi prawo wyboru między: - czasem wolnym a - pełnym wynagrodzeniem za pracę w godzinach nadliczbowych – normalnym i dodatkami. W przeciwnym razie jego treść nie miałaby sensu. [srodtytul]Zasada pięciodniowego tygodnia pracy[/srodtytul] Podobnie nie sposób zgodzić się z opinią dotyczącą zatrudniania pracownika samorządowego w soboty, które najczęściej są wolne od pracy z tytułu przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy. Czyli z lakonicznym stwierdzeniem: pracownik wybiera między czasem wolnym a wynagrodzeniem. Za pracę w takim dniu, podobnie jak za pracę w niedziele i święta, należy się cały dzień wolny od pracy (art. 151[sup]3[/sup] i 151[sup]11[/sup] k.p.). W przeciwnym razie dochodzi do złamania zasady przeciętnie pięciodniowego tygodnia (art. 129 § 1 k.p.). [ramka][b]Przykład 2[/b] Urząd pracuje od poniedziałku do piątku. Pracownik otrzymał polecenie pracy w sobotę w wymiarze pięciu godzin. Złożył wniosek, że w zamian chce odbierać w następnym tygodniu po jednej godzinie każdego dnia. Pracodawca, opierając się na opinii KPRM i GIP, zaakceptował wniosek pracownika. Ale co z zasadą przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym? Aby ją zrealizować, należy udzielić pracownikowi całego dnia wolnego od pracy, podobnie w razie świadczenia pracy w niedzielę lub święto. [/ramka] [i]Autor jest ekspertem prawa pracy[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL