Wiadomości

Jakim prawem milicja do nas strzela?

Rozmowa z Erkinem Alptekinem, jednym z szefów Światowego Kongresu Ujgurów,Ujgurem urodzonym w Turkiestanie Wschodnim
[b]Prezydent Chin Hu Jintao przerwał wizytę we Włoszech. Sądzi pan, że bał się krytyki przywódców państw G8?[/b]
[b]Erkin Alptekin:[/b] Szczyt G8 jest dla Chin bardzo ważny i Hu Jintao zależało na uczestnictwie w nim. Byli tam jednak także prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama i kanclerz Niemiec Angela Merkel, którzy z pewnością poruszyliby temat wydarzeń z Sinkiangu. Tego właśnie obawiał się przywódca Chin. Nie chciał, by doszło do bezpośredniej konfrontacji. [b]Dlaczego światowi przywódcy nie zareagowali stanowczo na wydarzenia w Sinkiangu?[/b]
To czysty biznes. Wiele państw ma z Chinami podpisane kontrakty handlowe. Są uzależnione od Pekinu. USA są pogrążone w kryzysie, więc też się boją teraz zareagować. Problem Ujgurów zszedł więc na dalszy plan. Reguła jest prosta: chcesz być przyjacielem Chin, nie mieszaj się w ich sprawy. Dlatego świat milczy. [b]Chińskie władze twierdzą, że to Ujgurzy zaatakowali pierwsi.[/b] Ujgurzy rzeczywiście wyszli na ulice. Ale była to pokojowa demonstracja. Jakim prawem milicja otworzyła ogień? Kiedy Chińczycy wychodzą na ulice z bronią, nożami, maczetami, kamieniami, mogą bezkarnie polować na Ujgurów. Milicja nie reaguje. Nie próbuje ich zatrzymać. Nie słyszałem o żadnym aresztowanym Chińczyku. A powinienem, bo na ulicach zginęło aż 156 osób. Czy to normalne, żeby spokojna demonstracja spotkała się z tak agresywną odpowiedzią? Kiedy winni zostaną ukarani? Chiny okupują terytorium Ujgurów. Czerpią z bogactw naturalnych regionu, eksportują surowce. Jednocześnie traktują nas jak ludzi drugiej kategorii, podobnie zresztą jak Tybetańczyków. [b] Jak teraz będą się układały relacje Ujgurów z Chińczykami?[/b] Stosunki między Ujgurami a Chińczykami nigdy nie były dobre. Proszę sobie wyobrazić, że obok polskiej rodziny mieszka sowiecka. Przy czym Polacy są pozbawieni podstawowych praw, są prześladowani. W takiej sytuacji trudno o normalne relacje. To, co teraz robią Chińczycy, to barbarzyństwo. Trudno przewidzieć, jak rozwinie się sytuacja. Z pewnością będzie się jednak pogarszać. Tym bardziej że szanse nie są równe. Bo po stronie Chińczyków stoją jak zwykle władze w Pekinie. Milicja podgrzewa atmosferę. To właśnie przez ingerencję służb bezpieczeństwa polała się krew.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL