Społeczeństwo

Polacy nie lubią grać w politykę

W politycznych zakładach u bukmacherów najwięcej można zarobić na Edwardzie Ąckim. Jeśli zostanie prezydentem, za każdą postawioną na niego dziś złotówkę otrzymamy 999 zł.
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Wolimy obstawiać wyniki IV ligi piłkarskiej w Anglii, niż typować, kto będzie następnym premierem
Na świecie obstawianie u bukmachera zakładów związanych z polityką jest równie naturalne jak wyników spotkań piłkarskich czy koszykarskich. W Wielkiej Brytanii od pierwszego dnia kadencji premiera Gordona Browna można zakładać się o to, jak długo zostanie na stanowisku, kto go zastąpi po wyborach albo kto stanie na czele opozycji.
W USA już teraz możemy obstawiać zwycięzcę wyborów prezydenckich w 2012 roku. Na razie zdecydowanie prowadzi prezydent Barack Obama. Polacy wolą jednak obstawiać wyniki spotkań II ligi greckiej czy IV ligi angielskiej, niż zakładać się o wydarzenia polityczne. U bukmacherów próżno było szukać w ostatnich dniach np. zakładów, czy Jerzy Buzek zostanie szefem Parlamentu Europejskiego albo czy Włodzimierz Cimoszewicz zostanie szefem Rady Europy. Dlaczego?
– Polityka po prostu nie cieszy się wielkim zainteresowaniem graczy – tłumaczy Jakub Lipiński, który przez trzy lata prowadził portal poświęcony tylko zakładom społeczno-politycznym. Portal został zamknięty, bo nie było zainteresowania. – Polityka przestała Polaków interesować już dawno. I budzi coraz mniejsze emocje – uważa Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Wyjątkiem są tutaj wybory prezydenckie w 2010 r. Już dzisiaj w serwisie www.betsafe.com możemy obstawiać, kto w przyszłym roku wprowadzi się do Pałacu Prezydenckiego. Na razie faworytem jest Donald Tusk. Zatem na nim zarobić można najmniej. Na każdej postawionej na premiera złotówce zarobimy niecałe dwa złote. Na drugim miejscu jest Lech Kaczyński. Za postawioną na niego złotówkę możemy otrzymać pięć. Jeszcze niżej oceniane są szanse Włodzimierza Cimoszewicza (jeden do dziesięciu). Jednak najwięcej można zarobić, obstawiając wybór na prezydenta Edwarda Ąckiego. Za każdą złotówkę postawioną na tego wymyślonego przez Szymona Majewskiego „polityka” możemy otrzymać aż 999 złotych. Tylko najpierw Ącki musi wygrać. Swoje zakłady związane z wyborami prezydenckimi dopiero planują uruchomić inne firmy. – Na pewno znajdą się w naszej ofercie – mówi „Rz” Tomasz Gołębski, szef działu bukmacherskiego Totolotka. – Ale zainteresowanie takimi zakładami wzrasta dopiero przed samymi wyborami. W 2007 r. takim impulsem były telewizyjne debaty między politykami – tłumaczy Wojciech Sodzawiczny, główny bukmacher Fortuny. Należący do Totolotka Toto Mix miał w swojej ofercie wiele politycznych zakładów przed wyborami do europarlamentu. – Można powiedzieć, że cieszyły się takim samym zainteresowaniem naszych graczy jak wyborców samymi wyborami – żartuje Gołębski. Można było obstawiać m.in., czy PO dostanie mniej czy więcej głosów niż 45 proc., PiS – 25 proc. a SLD – 10 proc. – Najczęściej obstawiano zakład na frekwencję wyborczą: czy będzie powyżej 28 proc. – mówi Gołębski. – W większości przypadków okazało się, że gracze typowali bardzo trafnie. – W USA prowadzone były badania, które wykazały, że zakłady bukmacherskie lepiej oddają wyniki wyborów niż sondaże – mówi Lipiński. Zgadza się z tym Jabłoński. – Obstawiając, ludzie głosują portfelem, a to zawsze jest bliższe prawdy – tłumaczy. – Dlatego warto obserwować, jak kształtują się kursy w zakładach. To może wiele powiedzieć o prawdziwych wynikach – dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL