Społeczeństwo

Chrząszcze, bojki, czosy i szypoty

Fotorzepa, Daniel Szysz Dan Daniel Szysz
Miasteczka biją własne monety. A Komańcza i słowackie Medzilaborce wypuściły pierwsze w Europie dukaty międzynarodowe
– To taka mała strefa euro – żartuje wójt Komańczy Stanisław Bielawka. Charakterystyczna jest symbolika dukatów. Na polskich krzemieniach widnieje logo Komańczy i tunel łupkowski, który wybudowano za cesarza Franciszka Józefa. – Połączył dwa narody, tworząc nowy świat bez granic – mówi Królikowski, szef promocji i informacji turystycznej w Komańczy.
Na słowackich laborcach widnieje zaś cerkiew pw. św. Ducha w Medzilaborcach i pomnik fontanna Andy Warhola – najbardziej znanego na świecie przedstawiciela pop-artu, a jednocześnie Łemka pochodzącego z Mikovej koło Medzilaborców. [srodtytul]Dukaty jak euro [/srodtytul]
Bicie własnych monet przez miasta i miasteczka zaczęło się niedawno, ale od razu przerodziło w istne szaleństwo. Lokalne monety są bowiem doskonałą promocją, przyciągają turystów. Wrocławianom dukaty służyły jako środek płatniczy między 1360 a 1830 rokiem. Miasto wróciło do tej tradycji i w tym roku wypuściło 30 tysięcy dukatów wyglądem przypominających 2 euro, z herbem miasta na awersie i Pałacem Królewskim na rewersie. Dyrektor Muzeum Miejskiego we Wrocławiu Maciej Łagowski podkreśla, że nie ma lepszego sposobu promocji miasta i miejsca. Na lokalne monety polują także kolekcjonerzy. – Nie mieliśmy jeszcze nawet odlewu gipsowego, a już sprzedawano nasze dukaty na aukcji internetowej w Bułgarii – opowiada z kolei Paweł Królikowski z Komańczy. – Nie prowadzimy sprzedaży wysyłkowej, bo kolekcjonerzy wykupiliby wszystkie nasze kamienie – mówi o popycie na bite przez nich monety Tomasz Kołodziej, szef promocji w Urzędzie Miasta Kamienna Góra na Dolnym Śląsku. [srodtytul]Kufel za trzy biesy [/srodtytul] Symbolika lokalnych dukatów zawsze odwołuje się do miejscowej tradycji, zabytków, historycznych postaci czy zjawisk przyrody. Za kilka dni Ustrzyki Dolne wypuszczą 15 tysięcy sztuk dukata o nominale 7 bojków. Władze miasta chcą przypomnieć turystom, że kiedyś te tereny zamieszkiwali Bojkowie – bieszczadzcy górale pochodzenia rusińskiego i wołoskiego. To już kolejny dukat wypuszczony przez samorząd stolicy Bieszczad. Rok temu rekordy popularności biły biesy, po które specjalnie przyjeżdżali kolekcjonerzy z całej Polski. Za trzy biesy o wartości trzech złotych można było wypić piwo. Potem Ustrzyki Dolne wypuściły czterdzieści tysięcy czadów i z połączenia emisji biesów i czadów powstała kolejna moneta – bieszczady. Z kolei Susiec na Lubelszczyźnie wyemitował szypoty – ich nazwa pochodzi od progów skalnych na Tanwi (wyróżnionych w ubiegłym roku w plebiscycie „Rzeczpospolitej” tytułem jednego z siedmiu cudów przyrody). Na rewersie monety jest wizerunek Kargula i Pawlaka, kultowych bohaterów komedii „Sami swoi”. To na cześć jej reżysera Sylwestra Chęcińskiego, który urodził się w okolicach Suśca. Za kilka dni Mrągowo wypuści swoje czosy, bo tak nazwa się jezioro w mieście. Na awersie znajdzie się kapelusz kowbojski, który ma wszystkim przypominać, że Mrągowo to polska stolica country. Z kolei władze Bielska-Białej, gdzie znajdowało się Studio Filmów Rysunkowych, postanowiły uhonorować Reksia – bohatera kreskówek sprzed lat. Na monety trafił jego wizerunek. W Szczebrzeszynie na Lubelszczyźnie zaś można płacić chrząszczami. Miasto wypuściło 20 tysięcy monet o nominałach cztery i czterdzieści chrząszczy. – Malbork to miasto z bogatymi tradycjami menniczymi – podkreśla jego sekretarz Piotr Szwedowski. I w czasach krzyżackich, i polskich działała tu mennica. W zeszłym roku atrakcją były 4 malborki i 7 krzyżaków o wartości 4 i 7 złotych. Na aukcjach internetowych sprzedawano je po kilkadziesiąt złotych dużo wcześniej, niż znalazły się w obiegu. – Musiał je wystawiać ktoś, kto podpisał z nami umowę i miał pewność, że będzie dysponował lokalnymi pieniędzmi w większej liczbie – tłumaczyli przedstawiciele Amber Future, emitenta dukatów. Obecnie kolekcjonerzy toczą batalię o monetę o nominale 10 oblężników, mającej wejść do obiegu z okazji 10-lecia inscenizacji plenerowej Oblężenie Malborka, która odbędzie się 24 lipca. Miasto planuje wybić zaledwie sto sztuk szczerozłotych monet wartych 2300 zł. [srodtytul]Talary dla św. Katarzyny[/srodtytul] Emisje lokalnych dukatów służą też finansowaniu konkretnych inwestycji. Władze Gdańska chwalą się, że dzięki swojemu talarowi zdobyły pieniądze na odbudowę spalonego kościoła św. Katarzyny. W tym roku druga emisja talarów zbiegła się z obchodami 20. rocznicy 4 czerwca 1989 roku. Na rewersie znalazła się podobizna Lecha Wałęsy niesionego przez stoczniowców, a na awersie herb i panorama miasta. W emisji kolekcjonerskiej są też talary srebrne i złote. Długo własnych dukatów nie wznawiał Kraków. – Jesteśmy dumni, że wspólnie z włodarzami Krakowa mogliśmy wydać lokalne dukaty – podkreślał prezes Mennicy Polskiej Tadeusz Steckiewicz. Od wiosny dawna stolica Polski ma już pierwszy dukat z lajkonikiem. Planowane są kolejne z serii Legendy Krakowa, m.in. ze smokiem wawelskim. Mennica Polska bije lokalne monety od kilku lat. Pierwszym miastem, które je zamówiło, była w 2006 r. Jastarnia, emitując 3 merki. – To był strzał w dziesiątkę. Inne samorządy natychmiast podchwyciły ten pomysł – chwalą się władze Jastarni. Ich śladem poszło kilkadziesiąt innych miast, samorządów i organizacji lokalnych, m.in. Kazimierz Dolny, Świnoujście, Kołobrzeg, Łeba, Szklarska Poręba, Karpacz, Sandomierz, Malbork, Toruń. Jedne oferują dukaty wyłącznie na miejscu, inne prowadzą sprzedaż w Internecie. W okresie trwania emisji można je nabyć po cenie nominalnej. Później ich cena jest zależna od popytu. Powstał potężny rynek wtórny. Rzadkie okazy srebrnych czy złotych dukatów lokalnych sprzedawane są na aukcjach internetowych po kilka tysięcy złotych. Już w ubiegłych latach NBP przypominał, że samorządy mogą podpisywać umowy cywilnoprawne z właścicielami sklepów, hoteli czy restauracji na honorowanie lokalnych monet. Nie są one prawnym środkiem płatniczym.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL