Polityka

Dorn wierzy, że wróci do wielkiej polityki

Ludwik Dorn
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Sytuacja w PiS. Były marszałek Sejmu ujawnia, że posłowie nie mogą się z nim spotykać, bo zabronił im Jarosław Kaczyński
Czy Ludwik Dorn wróci wkrótce do politycznej pierwszej ligi? – Po części zależy to ode mnie, a po części od okoliczności całkowicie ode mnie niezależnych – mówił były marszałek Sejmu w rozmowie z portalem TVP Info. Ludwik Dorn wierzy jednak, że jego sytuacja polityczna szybko się zmieni. – Widzę przesłanki, że takie okoliczności się wkrótce pojawią. Kluczowy będzie okres od jesieni tego roku do wiosny przyszłego roku – mówił.
Czy swoją przyszłość ciągle wiąże z Prawem i Sprawiedliwością? – PiS jest moim dzieckiem, nie jest jednak moją ojczyzną. Każdy wygnaniec w pewnym momencie musi podjąć decyzję, czy dalej będzie sechł na wygnaniu, czy też chwyci miecz w rękę i poszuka towarzyszy i drużyny, z którą razem wyrąbie sobie królestwo – deklarował Dorn. Ujawnił też, że kilkoro posłów PiS mówiło mu, iż Jarosław Kaczyński sugerował im, by się z nim nie spotykali. – Wskazuje to na wielostronny kryzys osoby Jarosława Kaczyńskiego, bo zakaz jest absurdalny i groteskowy, a ponadto ujawnia stosunek pana Kaczyńskiego do innych ludzi. Stosunek jak właściciela do rzeczy – mówił były marszałek Sejmu i dodał, że politycy PiS jednak go nie unikają.
Zdaniem ekspertów mimo deklaracji byłego marszałka jego polityczna przyszłość rysuje się raczej w ciemnym barwach. – Ludwik Dorn jest dzisiaj na politycznym marginesie i nic nie wskazuje, żeby ta sytuacja miała się wkrótce zmienić – uważa dr Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Nie ma innego ugrupowania poza PiS, które by go przygarnęło. Musi więc czekać na jakiś poważny kryzys w PiS. A na to się raczej nie zanosi. Chyba że po wyborach prezydenckich. – Wydaje się, że obecnie jedyną nadzieją Dorna jest zmiana na stanowisku szefa PiS. Trudno się dziwić, że zabiega on ostatnio o jak najlepsze relacje ze Zbigniewem Ziobrą – zaznacza dr Jacek Kloczkowski, politolog z krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej. – Pytanie tylko, czy Ziobro uwzględnia Dorna w swoich ewentualnych planach. To on ze swoją popularnością jest Dornowi potrzebny, a nie na odwrót – dodaje Kloczkowski. Rzeczywiście były marszałek w wywiadzie kolejny raz ciepło wypowiadał się o byłym ministrze sprawiedliwości. Przyznał, że nie ma do niego żalu o to, iż doprowadził do jego odejścia z MSWiA. – Wiem, że działał z dobrą wiarą i intencją. Jego grzechem było to, że dał się niedobrym ludziom wprowadzić w błąd – mówił Dorn. Podkreślał, że tęskni za jednym atrybutem władzy: samochodem z kierowcą. – To bolesne dla kogoś, kto za kołnierz nie wylewa. A cały czas mam sporo zaproszeń na wspólne wysuszenie butelczyny – żartuje Dorn.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL