Sylwetki

Nigdy nie zrezygnujemy z dostaw gazu z Rosji

Maciej Woźniak, główny doradca do spraw bezpieczeństwa energetycznego premiera Donalda Tuska
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
- Rozmowy w Katarze dotyczą wielu tematów – nie tylko gazu, ale też stoczni, giełdy, sektora chemicznego czy elektroenergetyki - mówi Maciej Woźniak, główny doradca ds. bezpieczeństwa energetycznego premiera Donalda Tuska
[b]Rz: Dlaczego do tej pory premier nie zatwierdził instrukcji negocjacyjnej dla przedstawicieli rządu, którzy rozmawiają ze stroną rosyjską na temat dostaw gazu do Polski?[/b]
[b]Maciej Woźniak:[/b] Premier zatwierdził pierwszą instrukcję negocjacyjną już na początku marca. Obecnie pracujemy nad jej nową wersją. Skorygowana instrukcja będzie zatwierdzona w piątek, gdy zbierze się zespół ds. polityki bezpieczeństwa energetycznego. Kolejne spotkania ze stroną rosyjską będą się odbywały już według nowej instrukcji. Uznaliśmy, że pewne aspekty tej nowej wersji powinny być dogłębnie zaopiniowane przez instytucje administracji oraz ministra skarbu. Lepiej, by te analizy były dokładne, nawet jeśli potrwa to dłużej, niż żeby coś zostało pominięte. [b]Powstaje wrażenie, jakby brakowało odpowiedniego porozumienia między resortami skarbu i gospodarki w kwestii bezpieczeństwa energetycznego. Kontrakt na gaz z Kataru, który jest elementem tego bezpieczeństwa, nadzorował Aleksander Grad, a nie Waldemar Pawlak. Dlaczego?[/b]
Rozmowy w Katarze dotyczą wielu tematów – nie tylko gazu, ale też stoczni, giełdy, sektora chemicznego czy elektroenergetyki – i wiążą się z wielokrotnymi wizytami w tamtym regionie. Dlatego – ponieważ wszystkie te kwestie są w nadzorze właścicielskim resortu skarbu – prowadził je minister Grad. Raczej chodzi więc w tej sytuacji o podział obowiązków na dwa różne regiony geograficzne ze względów logistycznych. [b]Jak to jest z tym nastawieniem Rosjan do rozmów z Polską? Z jednej strony w Warszawie słychać opinie, że jest ono bardzo pozytywne. A z drugiej PGNiG musiało czekać do początku czerwca na to, by dodatkowe dostawy gazu popłynęły, choć umowę z Gazpromem podpisano 12 maja. [/b] Strona rosyjska tłumaczyła nam, że trwały procedury. Że szefowie Gazpromu mieli wiele obowiązków, wyjeżdżali za granicę w tym okresie. Nie ma sensu tego roztrząsać. Teraz najważniejsze, że kontrakt krótkookresowy został podpisany i gaz popłynął. Co do porozumienia międzyrządowego dotyczącego okresu od 2010 r. – wszystko wskazuje na to, że nasze negocjacje dokończymy w ciągu wakacji. I do września powinny być ostateczne uzgodnienia. Te rozmowy naprawdę odbywają się w konstruktywnej atmosferze, traktujemy się po partnersku. Myślę, że doszło do jednoczesnej zmiany nastawienia obu stron do siebie. Większość obaw wyrażanych wcześniej, o możliwe wygórowane żądania strony rosyjskiej, się nie sprawdziła. Widzę, że brzmi to dla pani zaskakująco, ale tak jest. Po prostu i my, i Rosjanie podchodzimy do tego pragmatycznie. [b]Czyżby przyszła pora, by przedstawiciele polskiego rządu powiedzieli: cieszymy się, że kupujemy gaz z Rosji? Bo do tej pory dostawy traktowaliśmy jak zło konieczne.[/b] Ależ my mówiliśmy, mówimy i będziemy mówić, że cieszymy się z dostaw gazu rosyjskiego. Nikt nigdy w Polsce nie powiedział, że chce zrezygnować z dostaw gazu rosyjskiego. Zawsze mówiliśmy, że będzie on przez wiele lat częścią naszego importu. Ale podkreślaliśmy także, że nie jest dobrze, że importujemy gaz tylko z Rosji. Chcemy zmniejszyć zależność od dostaw tylko z jednego kierunku, ale na pewno nie zrezygnujemy z nich. To jest logiczne i bezpieczne podejście. Idealnym rozwiązaniem byłoby, byśmy mieli 30 proc. dostaw z innego kierunku, 30 proc. własnego wydobycia i np. 40 proc. z Rosji. Wiele państw unijnych ma tak zdywersyfikowane dostawy, np. Niemcy. [b]Czy Polska zgodzi się na przedłużenie kontraktu do 2035 r., czyli o 12 lat, i zamiast 8 mld rocznie będziemy kupować po 10 mld m sześc.?[/b] Na przedłużenie kontraktu moglibyśmy się zgodzić. To dobry moment na rozmowy na ten temat, zważywszy sytuację, w jakiej są obie strony. Dzięki temu nie musielibyśmy otwierać tego typu negocjacji ponownie za parę lat. Natomiast ilość gazu będzie ważnym elementem rozmów. Jeśli zostaną zaakceptowane propozycje, które przedstawiliśmy stronie rosyjskiej, to mielibyśmy z głowy kwestie importu gazu od Gazpromu na wiele lat do przodu. Skoro wydłużymy kontrakt na satysfakcjonujących nas warunkach, tym bardziej będzie to korzystne. [b]O ile wydłużenie w czasie terminu dostaw gazu rosyjskiego nie wydaje się zaskoczeniem, o tyle jednak wpisanie do porozumienia większej ilości może być bardzo ryzykowne.[/b] Nie mogę ujawnić szczegółów negocjacji, ale faktycznie pojawiła się kwestia zwiększenia dostaw na najbliższe lata – szczególnie w latach 2010 – 2014. Problem, przed którym stoją negocjatorzy, polega na tym, że trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał rynek energetyczny w Polsce w dłuższej perspektywie, np. wskutek zmian cen ropy czy obecnego globalnego spowolnienia gospodarczego. Zakładamy pewne widełki wzrostu zapotrzebowania na gaz i bierzemy te dane pod uwagę w czasie rozmów ze stroną rosyjską. Nie ma wątpliwości – gorzej jest, gdy mamy niedobór gazu, czego doświadczyliśmy już w tym roku, niż gdy jest go nadmiar. [b]Projekty gazowe w energetyce zakładają zużycie 4 mld m sześc. gazu. Więc krajowy popyt może wzrosnąć do 18 mld m sześć. A gdy gazoport osiągnie pełne moce i wzrośnie import z Rosji, to będzie ok. 20 mld m sześc. [/b] Nie powiedziałem, o ile może wzrosnąć import z Rosji. Negocjujemy, mając na uwadze, że rynek gazu się zwiększy i zapotrzebowanie osiągnie około 18 mld m sześc. około 2015 r. Opieramy się tu na gruntownych kalkulacjach przygotowanych przez PGNiG oraz tych zawartych w założeniach do projektowanej ”Polityki energetycznej Polski do 2030 r.” przygotowywanej przez ministra gospodarki. Ale faktycznie, nie ma takiego mądrego analityka, który stwierdzi, jak duże będzie zapotrzebowanie na gaz w Polsce za pięć i dziesięć lat. Zatem podpisując porozumienie, a PGNiG – podpisując kontrakt, wszyscy bierzemy na siebie ryzyko z tym związane. [b]Co zrobimy z nadwyżką gazu? Czy za pięć lat wicepremier – jak kiedyś Marek Pol w 2003 r. – będzie musiał jechać do Moskwy z prośbą obniżenia dostaw?[/b] W takiej sytuacji musimy mieć przygotowane możliwości infrastrukturalne i prawne eksportu gazu. Mamy własne wydobycie gazu, a więc moglibyśmy sprzedawać co najmniej taką ilość gazu za granicę, jeśli zajdzie potrzeba. Na pewno PGNiG musi przygotować własną strategię eksportową – do wdrożenia w razie potrzeby. To jest warunek konieczny. [b]Kto kupi od nas gaz? Gdy powstanie gazociąg bałtycki, do północno-wschodnich Niemiec wpłynie ogromna ilość paliwa z Rosji. Trudno też się spodziewać, że Czesi lub Słowacy zaczną import z Polski.[/b] Przede wszystkim ciągle nie ma pewności, że rurociąg bałtycki z Rosji do Niemiec powstanie. Na pewno niedługo będą musieli importować gaz Duńczycy, gdyż wygasają ich złoża. A jeśli chodzi o Słowację, Czechy czy Niemcy, to kluczem jest dobrze przemyślana strategia eksportowa. To nie będzie proste, ale jest możliwe. [b]”Wriemia Nowostiej” kilka dni temu sugerowały, że w czasie rozmów z Polską strona rosyjska podnosi kwestię budowy gazociągu bałtyckiego. I liczy, że wycofamy się z protestu wobec tej inwestycji. Czy to prawda?[/b] To tylko prasowe spekulacje. W czasie rozmów strona rosyjska nie przedstawiała tego typu żądań. Temat Nord Streamu nie zaistniał. [b]A czy pojawiał się temat drugiej nitki rurociągu jamalskiego? Czy w interesie Polski byłaby jej budowa?[/b] Rozmowy dotyczą ściśle porozumienia międzyrządowego i kontraktu na dostawy. A budowa drugiej nitki to odrębne zagadnienie. Postrzegamy Jamal II jako alternatywę dla Nord Streamu: tańszą, lepszą i łatwiejszą w budowie, bo już część przygotowań zostało poczynionych. [ramka][srodtytul]CV[/srodtytul] Maciej Woźniak to wpływowy członek rządowego zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego, na czele którego stoi premier. Jest głównym doradcą od października 2008 r., a wcześniej był szefem Departamentu Ropy i Gazu w resorcie gospodarki – w czasie, gdy kierowali nim Piotr Woźniak i Piotr Naimski związani z PiS.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL