Telewizja

Rzut pilotem - Ave Cezary i Nina!

Agata Młynarska upodabnia się do Niny Terentiew. Na razie tylko mentalnie. Widać to było na polsatowskim festiwalu Top Trendy, kiedy obie wyszły na scenę.
A właściwie – wpłynęły, starsza lekko – jak żaglowiec do portu, młodsza – powiedzmy, odpicowana motorówka, ale przecież nie od razu flotę zbudowano. Nagrodę Dziennikarzy pani Agata poprzedziła wstępem: „Mam nadzieję, że dziennikarze będą o nas pisać wyłącznie dobrze”. Z miejsca się przychylam.
Od wielu lat nie widziałem tak znakomitej imprezy jak tegoroczne Top Trendy. Festiwal ten liczbą gwiazd niebawem przewyższy Cannes, a może i galę Oscarów. Co ważne, młode talenty promowane przez rekinów polskiego rynku muzycznego okazują się być godnymi następcami Marka Grechuty, Republiki, Ewy Demarczyk czy Czesława Niemena. Znakomitym pomysłem na kabareton okazało się permanentne powtarzanie starych skeczy, dzięki czemu publiczność bezbłędnie wychwyciła wszystkie śmieszne momenty. Ale co najistotniejsze – tegoroczna edycja mogła się podobać wielu grupom społecznym.
Po pierwsze skinheadom, którym musiał przypaść do gustu dowcip Cezarego Pazury, żartującego z własnej córki: „Z narkomanem – pół biedy. Ale jak Murzynowi wpadnie w oko!?”. Podziemie gejowskie z przyjemnością śledziło skecz Łowców B. o bobrze, który gwałci dziewczynkę, a ona się wypina – o tak właśnie, jak artysta pokazał. Parlamentarzystom z Wiejskiej mogły się podobać dowcipy o tym, że „d... psko mnie boli”, a kibice boksu z radością przyjęli sposób prowadzenia koncertu przez panów Dowbora i Rocka, którzy nawet Irenę Santor anonsowali wrzeszcząc, jakby chodziło o Gołotę. Lekarze docenią żarty z męskich narządów płciowych, z naciskiem na ich wycinanie. Albo wzruszający monolog (znowu Pazura) o rzucaniu palenia, zakończony uroczą puentą o wpływie grubości papierosa na wielkość wiadomo czego. Kucharzy zaś zauroczył skecz, palce lizać, o jedzeniu parówki, którą okazują się... odchody papugi. A wszystko smacznie okraszone erotycznym humorem dla każdego. Czy to przy zabawie w „państwa – miasta”: „Ja też miałem Pakulnis!”, „Miałeś Pakulnis? No, no...”, czy to przy okazji wspomnianej już amputacji: „Jak się rano budzisz, to po czym się drapiesz?”. Jakże więc, pani Agato, pani Nino, o takim festiwalu napisać coś złego? Jedno mam tylko zastrzeżenie do chwalonego przeze mnie Pazury. Że powiedział: „Wiecie, kiedy będzie koniec świata? Jak gazety napiszą prawdę!”. Być może nie chodziło mu o opinie po Top Trendy, ale i tak mnie, jak widać, porządnie wystraszył.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL