Lokaty i inwestycje

Przydadzą się na zagraniczny urlop

copyright PhotoXpress.com
W ostatnich miesiącach w większości polskich banków oprocentowanie spadło. Najwyższe stawki proponuje Polbank. Zainteresowani długim terminem lub frankami szwajcarskimi powinni wybrać ofertę Alior Banku
Oprocentowanie depozytów walutowych jest znacząco niższe niż złotowych. Tak było zawsze, ale w tym roku stawki jeszcze bardziej zmalały. Nic dziwnego, skoro stopy procentowe w strefie euro i w Stanach Zjednoczonych w ostatnim czasie były kilkakrotnie redukowane. Amerykański Fed w lutym obniżył główną stopę do 0 – 0,25 proc., a Europejski Bank Centralny w maju do 1 proc.
Spada zatem także oprocentowanie lokat w naszych bankach komercyjnych. Na przykład jeszcze w lutym ING Bank przy rocznej lokacie w kwocie 5 tys. euro oferował 1,5 proc., a teraz 1,25 proc. Bank Zachodni WBK obniżył stawkę z 2 do 1,4 proc., a Millennium z 2,5 do 1,2 proc. Ale w kilku bankach pojawiła się tendencja przeciwna. Na przykład w DnB Nord, Getin Banku czy Polbanku oprocentowanie depozytów w euro wzrosło. Można to tłumaczyć dużym zapotrzebowaniem tych instytucji na kapitał potrzebny do utrzymania akcji kredytowej.
[srodtytul]Czasami jak na awista[/srodtytul] Gdy mamy do zdeponowania 5 tys. euro, możemy liczyć maksymalnie na 4,5 proc. Taką stawkę proponuje grecki Polbank osobom zakładającym lokaty półroczne lub roczne. W Getin Banku i Alior Banku można dostać 3,5 proc. (depozyt roczny). Powierzając pieniądze DnB Nord na 12 miesięcy, otrzymamy 3 proc. Tylko trochę mniej płaci Meritum Bank – 2,8 proc. za roczną lokatę. Stawki w pozostałych bankach są dużo niższe, nie przekraczają 2, a czasami nawet 1 proc. Na przykład lokując 5 tys. euro na trzy miesiące w Banku Pekao, możemy liczyć zaledwie na 0,3 proc. w skali roku. Oprocentowanie lokat dolarowych na ogół także spada. W lutym w BGŻ odsetki od rocznego depozytu wynosiły 1,5 proc., a teraz 1,2 proc. Kredyt Bank obniżył stawkę z 1,2 do 1 proc. Ale też są wyjątki. Na zwiększenie oprocentowania zdecydowały się m.in. Alior Bank, BZ WBK, DnB Nord, Polbank EFG. I właśnie te banki znalazły się w grupie oferujących najlepsze stawki. W Polbanku, deponując 5 tys. dolarów na rok, zarobimy 4 proc., a na sześć miesięcy 3,5 proc. w skali roku. 3 proc. na rocznej lokacie dostaniemy w DnB Nord i w Getinie. Z kolei w Alior Banku oprocentowanie takiej lokaty sięga 2,5 proc. [srodtytul]Średnio 1 procent[/srodtytul] A kto ma najniższe stawki? W Nordea Banku otrzymamy 0,2 proc. (dolarowa lokata roczna), a w Pekao 0,3 proc. (kwartalna). W większości instytucji oprocentowanie dolarowych depozytów oscyluje wokół 1 proc. Najtrudniej założyć lokatę we frankach szwajcarskich, ponieważ taką ofertę ma niewiele banków. Znajdziemy ją tylko w Aliorze, BZ WBK, Citibanku, DnB Nord, Pekao i PKO BP. Oprocentowanie tych depozytów jest jeszcze mniejsze niż dolarowych czy w euro. Najwyższe stawki sięgają zaledwie 2 proc. (roczna lokata w Alior Banku), a najniższe 0,1 proc. (w Pekao). W tym ostatnim przypadku trudno w zasadzie mówić o lokacie, bo oprocentowanie odpowiada rachunkowi awista. Przypomnijmy, że od 1 lipca zacznie obowiązywać zapis z rekomendacji S2 wydanej przez Komisję Nadzoru Finansowego zmuszający banki do przyjmowania spłaty kredytów walutowych bezpośrednio w walucie obcej. Najczęściej będzie to dotyczyło właśnie franków szwajcarskich, bo kredyty mieszkaniowe najchętniej są zaciągane w tej walucie. Jeśli z jakiegoś powodu będziemy mieli zapas franków, w zasadzie będzie bez znaczenia, czy włożymy je na kilka miesięcy na lokatę terminową, czy po prostu przetrzymamy na rachunku awista. Różnica w odsetkach będzie niewielka. [srodtytul]Złoty nie powinien się znacząco osłabić[/srodtytul] Z lokatami walutowymi wiąże się ryzyko kursowe. Trudno przewidzieć, jaka po roku będzie wartość depozytu po przeliczeniu na złote. Nie zawsze posiadacze walut będą mieli tyle szczęścia co na przełomie roku, kiedy to osłabienie złotego spowodowało wzrost wartości ich majątku. Latem ubiegłego roku euro kosztowało ponad 3,2 zł, a teraz 4,5 zł. Podczas wakacji przykładowy depozyt w kwocie 5 tys. euro był więc wart 16 tys. zł, a po kilku miesiącach jego wartość wzrosła do ponad 22 tys. zł. To samo stało się z dolarem. Rok temu jego kurs spadł do około 2 zł, a teraz wynosi prawie 3,2 zł. Posiadacz 5 tys. dolarów miał więc nieco ponad 10 tys. zł, a teraz może się cieszyć kwotą około 16 tys. zł. Udało się więc tym, którzy zakładali depozyty walutowe przed kryzysem. Teraz utrzymywanie lokat czy zakładanie nowych jest już bardziej ryzykowne. Zgodnie z przewidywaniami ekonomistów naszej walucie nie grozi już poważne osłabienie, więc na ekstra zyski z lokat walutowych trudno liczyć. Co więcej, za kilka miesięcy można się spodziewać umocnienia złotego, kiedy nasza gospodarka najgorsze będzie miała za sobą. Jeśli ten scenariusz się sprawdzi, to lokaty walutowe będą przynosić nie zyski, lecz straty, bo po przeliczeniu na złote ich wartość będzie coraz niższa. [ramka][srodtytul]Czy warto trzymać oszczędności w walutach?[/srodtytul] - Wszystko zależy od tego, w jakim celu zgromadziliśmy walutę. - Jeśli dlatego, że nadal uważamy zielone za najmocniejszą walutę, to czas zweryfikować swoje poglądy. - Jeśli jednak obcą walutę odłożyliśmy na przykład na zagraniczny wyjazd czy zakupy za granicą, to spokojnie możemy ją dalej trzymać; pewnie uda się jeszcze zarobić na lokatach. - Jeżeli natomiast mamy zamiar wykorzystać oszczędności walutowe w kraju, i to niedługo, nie ma co czekać ze sprzedażą. Słaby złoty, jak to jest obecnie, to generalnie dobry moment na upłynnienie euro czy dolarów. - Na pewno trzeba się też dwa razy zastanowić nad założeniem nowego depozytu w walucie. Nie dość, że stawki są niskie, to jeszcze umocnienie złotego może zniszczyć opłacalność takich lokat. - Korzystniejsze powinny być lokaty złotowe. Ich oprocentowanie jest wciąż atrakcyjne, choć ostatnio spada.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL