Tenis

Agnieszka trochę za cicha

To był szósty mecz Venus Williams z Agnieszką Radwańską i piąte zwycięstwo Amerykanki
AFP
Wimbledon. Cudu niestety znów nie było. Agnieszka Radwańska w ćwierćfinale przegrała z Venus Williams 1:6, 2:6
W półfinałach zagrają dwie Rosjanki i obie amerykańskie siostry – Serena Williams z Jeleną Dementiewą, a Venus z Dinarą Safiną.
Ćwierćfinał Wielkiego Szlema w singlu wciąż pozostaje barierą, której od czasów Jadwigi Jędrzejowskiej nie pokonał nikt z Polek i Polaków. Tych szans nie było wiele, dla starszej z sióstr Radwańskich była to próba numer 3, tym razem oblana dość gładko. Tyle samo w tej porażce zasługi dobrze i mocno grającej mistrzyni z USA, co słabości dziewczyny z Krakowa. Agnieszka wyszła na wielki kort nr 1 (ten sam, na którym kiedyś Venus przegrała z Magdą Grzybowską) trochę za cicha. Może źle się poczuła w tym rozgrzanym słońcem tenisowym Koloseum, gdzie brawa na wejście dostają od 11 tysięcy ludzi nawet dzieciaki do podawania piłek i sędziowie liniowi. Może rozbroiły ją już pierwsze piłki uderzane przez Venus z całą siłą i serwisy z prędkością prawie 200 km/godzinę.
Amerykanka zagrała tak, jak obiecała. Żadnych kompromisów, tylko atak. Dwie białe opaski pod i nad lewym kolanem nie oznaczały nic groźnego. Pięć gemów wygrała w kilkanaście minut i dopiero później były owacje stadionu, gdy gema zdobyła Agnieszka. W spotkaniu pojawiła się jedna mała szansa dla Polki. Na początku drugiego seta Radwańska prowadziła 2:0. Tak naprawdę to jej rywalka przestała przez chwilę myśleć o wykonywanej pracy, Agnieszka tylko jej pomagała psuć piłki. Zachęcający szmer wśród widzów zamienił się jednak wkrótce w pomruki rozczarowania. Najważniejszy był długi piąty gem, ładny, z kilkoma akcjami, które uzasadniały obecność Polki w ćwierćfinale, ale przegrane piłki tylko podrażniły Venus – wzmocniła tempo, dodała asy i trzeba się było żegnać z Radwańską. Pięciokrotna mistrzyni, zapytana, czy czuje się niezwyciężona, gdy wchodzi na wimbledońskie trawniki, odpowiedziała: – Powiedziałabym, że tak, ale na to zapracowałam. Nie ma wielu tłumaczeń dla porażki Polki. Nie wierzyła zbyt mocno w sukces. Po przegranych piłkach spuszczała głowę, wciskała ją w ramiona, jakby chciała się schować. To małe pocieszenie, ale trzy ćwierćfinały zakończyły się podobnie. Serena Williams zmiotła z kortu Wiktorię Azarenkę, a Jelena Dementiewa pokazała jednostronność tenisa Franceski Schiavone. Tylko przez dwa sety meczu Sabine Lisicki i Dinary Safiny można było mieć wątpliwości, kto wygra. Wygrała Rosjanka, przede wszystkim dlatego, że Sabine straciła kondycję. Z turnieju odpadła także polsko-austriacka para deblowa Łukasz Kubot i Oliver Marach. Półfinaliści Australian Open przegrali w trzech setach z mistrzami z ubiegłego roku Nenadem Zimonjiciem i Danielem Nestorem. Ta porażka ma drugie dno. W sobotę, dzień finału debla, Marach bierze w Grazu dawno zaplanowany ślub z uroczą obywatelką Panamy. Kubot jest świadkiem. Chyba weselne plany zaburzyły refleks i koncentrację Austriaka i Polaka. Dziś ćwierćfinały mężczyzn. Na korcie centralnym zaczną grę o godz. 14 (czasu polskiego) Roger Federer i Ivo Karlović, po nich wyjdą Juan Carlos Ferrero i Andy Murray. Lokalny bohater dostał wsparcie nawet z pałacu Buckingham. Królowa Elżbieta II oświadczyła, że jeśli Szkot zagra w finale, to przyjedzie na mecz. Poprzednio zaszczyciła swym majestatem Wimbledon w 1977 roku podczas finału kobiet wygranego przez Virginię Wade. [ramka][b]1/4 finału[/b] >KOBIETY: V. Williams (USA, 3) - A. Radwańska (Polska, 11) 6:1, 6:1; D. Safina (Rosja, 1) - S. Lisicki (Niemcy) 6:7 (5-7), 6:4, 6:1; J. Dementiewa (Rosja, 4) - F. Schiavone (Włochy) 6:2, 6:2; S. Willimas (USA, 2) - W. Azarenka (Białoruś, 8) 6:2, 6:3. Pary 1/2 finału: V. Williams - Safina, Dementiewa - S. Williams. >Debel mężczyzn: D. Nestor, N. Zimonjic (Kanada, Serbia, 2) – Ł. Kubot, O. Marach (Polska, Austria, 8) 6:2, 6:3, 6:4. >DZIŚ GRAJĄ - 1/4 finału mężczyzn: L. Hewitt (Australia) - A. Roddick (USA, 6); A. Murray (W. Brytania, 3) - J.C. Ferrero (Hiszpania); T. Haas (Niemcy, 24) - N. Djoković (Serbia, 4); I. Karlović (Chorwacja, 22) - R. Federer (Szwajcaria, 2). [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL