Finanse

Bezrobocie jeszcze wzrośnie

Od września 2008 r. do końca kwietnia 2009 r. liczba osób bez pracy wzrosła o 343 tys. Najwięcej bezrobotnych przybyło w woj. wielkopolskim, dolnośląskim i śląskim. ?
Rzeczpospolita
Na koniec roku pracy może nie mieć 2 mln osób. Sytuacja na lokalnych rynkach jest bardzo zróżnicowana. Firmy tną zatrudnienie, ale i ludzie rejestrują się na zapas
Sytuacja na rynku pracy staje się coraz trudniejsza. W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku stopa bezrobocia w Polsce wzrosła o 1,6 pkt proc. Dokładnie o tyle spadła wcześniej w ciągu całego 2008 r. Tak wynika z badania aktywności ekonomicznej ludności, które stosuje się w krajach Unii. Według tej klasyfikacji stopa bezrobocia w kwietniu wyniosła 8,3 proc., co oznacza ok. 1,4 mln ludzi bez pracy. Z kolei z rejestrów urzędów pracy wynika, że zatrudnienia szuka ponad 1,7 mln ludzi (11 proc. wszystkich aktywnych zawodowo dorosłych).
Prof. Urszula Sztanderska z UW zwraca uwagę, że rejestracja w urzędach pracy nieraz jest elementem strategii budowania kariery. – Gdy kilka lat temu wprowadzono staże dla absolwentów, zaczęli się rejestrować w urzędach, by pracodawcy dostali dofinansowanie do wynagrodzenia – opowiada ekonomistka. [wyimek]40 tys. zł może dostać z funduszy UE bezrobotny na rozpoczęcie własnej działalności [/wyimek]
W Żninie, gdzie bez pracy jest już co piąty dorosły, w kwietniu wśród nowych bezrobotnych dominowali absolwenci szkół średnich. – Biorą świadectwa ukończenia szkoły i rejestrują się, by dostać staż. Obawiają się, że nie uda im się dostać na studia dzienne i będą musieli pracować, a wiedzą, że teraz trudno o pracę – mówi Barbara Bogucka z Powiatowego Urzędu Pracy w Żninie. Podobną zapobiegliwością wykazują się wracający z zagranicy. – Tam zdobyli kapitał, doświadczenie. W kraju, mając do wyboru pracę dla kogoś lub dla siebie, chętnie decydują się na samodzielną działalność. Tym bardziej że w tym roku przeznaczymy na wsparcie dla nowych firm 60 mln zł – tłumaczy Dariusz Strzelec, rzecznik Urzędu Pracy w Radomiu. – Nie ma jednej przyczyny, dla której bezrobocie rośnie na lokalnych rynkach pracy. To zależy od specyfiki regionu – przyznaje Mateusz Walewski, ekspert rynku pracy z Fundacji CASE. Najbardziej spektakularne są sytuacje, gdy na lokalnym rynku istnieje jeden lub dwa wielkie zakłady pracy. W Rawiczu pracownicy fabryki kabli samochodowych Sews Polska okupowali nawet bramę swojego zakładu, gdy firma ogłosiła, że zwolni 900 osób. W podobnej sytuacji jest powiat nowosolski w woj. lubuskim, gdzie od września 2008 r. stopa bezrobocia wzrosła z 18,3 do 24,4 proc., a liczba osób bez pracy zwiększyła się o 2,3 tys. – Wcześniej nazywano nas nawet gospodarczym tygrysem ziemi lubuskiej – mówi Stanisław Bator, wicedyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Nowej Soli. Przez ostatnie lata, dzięki specjalnej strefie ekonomicznej, w tym powiecie przybywało nowych firm. W 2008 r. stopa bezrobocia w porównaniu z 2002 r. spadła o połowę. – Zaczęły się zwolnienia grupowe, głównie w branży motoryzacyjnej. Upadła np. Fabryka Tapicerski Samochodowej, która zatrudniała 500 osób, fabryka sprzęgieł Zalset zwolniła 200 osób, a producent kineskopów Funai nie przedłużył umów 120 osobom – mówi Bator. Jego zdaniem aż do jesienie bezrobocie nie będzie rosnąć ze względu na prace sezonowe. A co będzie jesienią? – Jeśli budownictwo nie odżyje, może być ciężko – przyznaje. Zupełnie inna sytuacja jest w powiecie bartoszyckim, który ma obecnie najwyższą stopę bezrobocia w Polsce – 32,4 proc. Nawet w czasie prosperity walka z plagą bezrobocia nie przynosiła spektakularnych efektów. We wrześniu 2008 r. stopa bezrobocia wynosiła 29,2 proc. – U nas sytuacja zawsze była trudna, bo w okolicy nie ma dużych firm. Wciąż brakuje ofert pracy. Tearaz rejestrują się też osoby, które wcześniej uzyskiwały ubezpieczenie zdrowotne przez pracującego małżonka – podkreśla Bożena Florek z Urzędu Pracy w Bartoszycach. [ramka][srodtytul]W Unii wypadamy dobrze[/srodtytul] Według ujednoliconej unijnej metodologii stopa bezrobocia w Polsce wynosiła w marcu 7,7 proc. Na tle innych krajów Unii to bardzo dobry wynik, poniżej średniej. Niższą stopę bezrobocia odnotowano w 12 krajach na 23, które podały swoje dane. Najgorsza sytuacja jest w Hiszpanii. Bezrobocie rośnie tam wręcz lawinowo – obecnie wynosi 17,4 proc. wobec 8,3 proc. na koniec 2007 r. Z kolei w Irlandii w ciągu ostatnich 15 miesięcy stopa bezrobocia podskoczyła z 4,6 do 10,6 proc., a na Litwie i Łotwie liczba osób bez pracy się potroiła. Wśród krajów UE najlepiej radzą sobie: Holandia (2,9 proc.), Austria (4,5 proc.), Słowenia (5 proc.) i Dania (5,7 proc.), choć i tam liczba bezrobotnych prawie się podwoiła. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL