fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Filmy zmieniają świat

Reuters
Jan Bończa-Szabłowski
Zdobywca Oscara, amerykański scenarzysta, reżyser, aktor i producent opowiada o swoich korzeniach i najważniejszych dziełach włoskiej kinematografii
Jestem Amerykaninem, więc kiedy zainteresowałem się filmami, uznałem, że powinienem robić je w Hollywood – mówi przed kamerą Martin Scorsese. – W miarę upływu czasu uświadomiłem sobie, jak bardzo zostałem naznaczony przez włoskie kino. Znalazłem się w pułapce. Nigdy nie byłem hollywoodzkim reżyserem, lecz nie byłem też włoskim filmowcem. Musiałem znaleźć własną drogę, bo tylko wtedy mogłem czuć się dobrze.
Życie Scorsese niemal od początku naznaczone było sztuką. Jako dziecko chciał być malarzem, a równocześnie bardzo pociągał go film. Rodzice często zabierali go do kina. Zachwyciły go ogromne migające obrazy na ekranie. Po powrocie do domu rysował to, co wcześniej zobaczył. Wymyślał własne historyjki, biorąc pomysły z komiksów czy książek. Jego rodzina była jedną z pierwszych w bloku, która w 1948 roku kupiła sobie telewizor. Możliwość wielokrotnego oglądania filmów była ważna dla młodego Martina. Niewyczerpanym źródłem inspiracji okazało się dla niego klasyczne kino. Hollywoodzkie westerny, filmy gangsterskie, musicale, horrory, a potem kino europejskie – Eisenstein, Hitchcock i angielskie filmy kostiumowe, neorealizm włoski, nowa fala i Bergmanowskie traktaty religijno-moralne z „Siódmą pieczęcią” na czele, Visconti i Fellini, a także kino japońskie uformowały go jako artystę.
W autobiograficznym dokumencie z 1999 roku twórca „Taksówkarza” i „Ostatniego kuszenia Chrystusa” podkreśla ogromną rolę, jaką odegrało w jego życiu i twórczości kino włoskie. Uświadomili mu to zwłaszcza dziadkowie, sycylijscy imigranci, którzy osiedlili się w Nowym Jorku około 1910 roku. Każdy włoski film przyjmowali ze wzruszeniem, bo był to dla nich powrót do czasów młodości. Dzięki nim Martin Scorsese obejrzał najciekawsze produkcje filmowe Italii. W tym tak bardzo cenione obrazy neorealizmu włoskiego. – Jeśli mielibyście wątpliwości, że filmy mogą zmieniać świat, wpływać na życie i uszlachetniać duszę, to zbadajcie przykład neorealizmu włoskiego – mówi reżyser. – Gdybym nie zobaczył tych filmów, byłbym nie tylko innym reżyserem, ale też innym człowiekiem.
Historia kina włoskiego według Martina Scorsese 17.30 | tvp kultura | czwartek
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA