fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Nie można obrażać

Katarzyna Skowrońska-Dolata w tym sezonie zdobyła ze Scavolini Pesaro mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Włoch. Była też najlepszą atakującą ligi włoskiej.Teraz powinna być podporą reprezentacji
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
- Najbardziej dokuczają mi ścięgna Achillesa w obydwu nogach. Na razie poddam się rehabilitacji, ale zagrożenie operacją jest realne - mówi w rozmowie z "Rz" Katarzyna Skowrońska-Dolata, atakująca reprezentacji Polski siatkarek.
[b]Rz: Przyjechała pani na zgrupowanie kadry do Dźwirzyna tylko na chwilę. Po rozmowie z trenerem Jerzym Matlakiem już pani nie było. Kiedy wróci pani na dłużej?[/b]
Katarzyna Skowrońska-Dolata: Wszystko zależy od stanu mojego zdrowia. Niestety, nie jest z nim najlepiej. Najbardziej dokuczają mi ścięgna Achillesa w obydwu nogach. Na razie poddam się rehabilitacji, ale zagrożenie operacją jest realne. Jeśli do tego dojdzie, to będą operowane obie nogi, a to oznacza kilkumiesięczną przerwę w treningach i meczach.
[b]Mistrzostwa Europy w Polsce rozpoczną się pod koniec września. Zdąży pani?[/b]
Wierzę, że obejdzie się jednak bez interwencji chirurga i że zagram już w lipcu, w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw świata. Zresztą nie należę do tych, które przejmują się na zapas. Około 20 czerwca będę wiedziała, na czym stoję.
[b]Dobrze zna pani nowego trenera reprezentacji Polski?[/b]
Kiedy byłam w Pile, Jerzy Matlak pracował w Mielcu. Gdy wrócił, wyjechałam. Mijaliśmy się. W Dźwirzynie rozmawiałam z nim pierwszy raz w życiu. Była to rzeczowa i bardzo sympatyczna rozmowa. A o jego fachowości najlepiej mówią wyniki.
[b]Wie pani, co porabia Marco Bonitta, były już trener Polek?[/b]
Spotkaliśmy się w Pesaro przed finałowym meczem o mistrzostwo Włoch. Zamieniliśmy kilka słów, był bardzo miły. Sądzę, że szybko znajdzie sobie pracę, bo to naprawdę bardzo dobry fachowiec. Od strony technicznej i taktycznej nie można mu nic zarzucić.
[b]Czego więc zabrakło, by osiągnąć sukces w Pekinie?[/b]
Wzajemnego zrozumienia i tej swoistej chemii, która powinna być pomiędzy trenerem i zawodniczkami.
[b]W Pekinie zabrakło medalu, ale w lidze włoskiej, nie bez przyczyny uznawanej za najlepszą na świecie, pani Pesaro nie miało sobie równych. Tam trenerem był Brazylijczyk Ze Roberto. O nim mówi pani w samych superlatywach.[/b]
Bo to nie tylko wspaniały fachowiec, ale i człowiek wielkiej kultury osobistej. Cale życie związany z siatkówką, sam świetnie w nią grał, a teraz potrafi się swoją ogromną wiedzą dzielić.
[b]Chce pani powiedzieć, że tacy jak Ze Roberto nie zwrócą nigdy kobiecie uwagi nieprzyjemnym tonem?[/b]
Brazylijczyk potrafi krzyknąć i krzyczy, kiedy zachodzi taka potrzeba. Używa mocnych sformułowań, gdy jest zdenerwowany. Tak jak każdy normalny człowiek. Ale nie obraża, a takich, którzy obrażają, w tym fachu nie brakuje.
[b]Mistrzostwa Europy odbędą się w Polsce. Na co liczymy?[/b]
Jako urodzona optymistka wierzę, że będzie dobrze. Ale wcześniej trzeba zakwalifikować się do przyszłorocznych mistrzostw świata, a później myśleć o turnieju w Polsce. To nie jest tak, że wszyscy będą w roku poolimpijskim słabsi. Włoszki, które dobrze znam, mogą być jeszcze lepsze.
[b]Co pani teraz będzie robić?[/b]
Wreszcie spotkam się z rodzicami. Nie widziałam ich już osiem miesięcy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA