Świat

Kto bardziej kocha Europę

Białoruska opozycja stanęła przed groźbą kolejnych podziałów. Tym razem opozycyjni politycy spierają się, kto z nich jest bardziej proeuropejski - pisze Andrzej Pisalnik z Grodna
Powodem do wzajemnych pretensji stała się inicjatywa jednego z liderów opozycji, rywala Aleksandra Łukaszenki w ostatnich wyborach prezydenckich, a obecnie szefa ruchu O Wolność Aleksandra Milinkiewicza. Zwołał on ogólnokrajowy Kongres Sił Proeuropejskich, który miałby zjednoczyć działaczy opozycji wokół idei przyspieszenia integracji Białorusi z Unią Europejską.
Jak poinformowało biuro prasowe polityka, zaproszenia na Kongres zostaną wysłane do około 6 tysięcy działaczy opozycji, niezależnie od przynależności partyjnej. Chodzi przede wszystkim o uczestników kampanii prezydenckiej Milinkiewicza z 2006 roku, podczas której za głosowaniem na wspólnego kandydata opozycji agitowali przedstawiciele prawie wszystkich partii opozycyjnych na Białorusi. Pomysł Milinkiewicza, choć powszechnie uważany za słuszny, jest krytykowany w środowisku opozycyjnym. Koordynator zrzeszającej największe siły opozycyjne Koalicji Europejskiej Mikoła Statkiewicz przypomina, że z pomysłem zwołania Kongresu wystąpił właśnie on – i to już w 2008 roku. Przygotowania zostały jednak – zdaniem Statkiewicza – zablokowane przez ruch Milinkiewicza, który zgłosił chęć wypracowania alternatywnej wobec przyjętej przez resztę uczestników koalicji strategii europejskiej dla Białorusi. – Ruch O Wolność co tydzień obiecywał, że przedstawi swą strategię w najbliższy poniedziałek – skarżył się Statkiewicz w rozmowie z Radiem Swoboda.
Oskarżenie o plagiat polityczny nie jest jedynym zarzutem pod adresem Milinkiewicza. Według grodzieńskiego lidera Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Jurija Istomina zwoływany przez Milinkiewicza Kongres jest niczym innym, jak próbą stworzenia sobie zaplecza przed wyborami prezydenckimi w 2011 roku. – Najgorsze jest to, że już teraz ta inicjatywa zagraża jedności opozycji – podkreśla w rozmowie z „Rz” Istomin. Polityk uważa, że dyskusje takie jak ta, którą chce przeprowadzić Milinkiewicz, powinny wspólnie uzgadniać kierownictwa największych partii opozycyjnych.Sporo wątpliwości pomysł Milinkiewicza budzi wśród ekspertów. Białoruski politolog i autor niezależnego magazynu „Kontrateksty” Roman Jakowlewski zastanawia się, jak będą określani działacze opozycyjni, którzy nie wezmą udziału w kongresie Milinkiewicza. – Antyeuropejczycy? Przecież na Białorusi są nawet eurokomuniści! – przypomina ekspert.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL