Świat

Premier Włoch zyska na aferze

Premier Włoch Silvio Berlusconi
AFP
Silvio Berlusconi będzie się bronił w parlamencie przed zarzutami korupcji.
Sąd w Mediolanie wydał uzasadnienie wyroku z lutego, skazującego na 4,5 roku więzienia brytyjskiego adwokata Davida Millsa. Z dokumentu wynika, że Mills wziął 600 tys. dolarów od Berlusconiego w zamian za złożenie fałszywych zeznań, dzięki którym obecny premier został uniewinniony w dwóch procesach o korupcję z lat 1996 – 1997. Berlusconi został wyłączony z mediolańskiego procesu na podstawie ustawy zapewniającej immunitet czterem najważniejszym osobom w państwie. Uchwalono ją w zeszłym roku, gdy był już premierem, głosami koalicji rządzącej.
Wyrok budzi wiele wątpliwości. Wiadomo tylko, że Mills ukrył przed brytyjskim fiskusem 600 tys. dolarów w raju podatkowym. Reszta to domysły i spekulacje. Sąd uznał, że łapówka zapłacona została w 2000 r. Nie wiadomo, dlaczego Mills miał na nią czekać aż trzy lata.Brytyjski sąd, przed którym wcześniej stanął Mills, potraktował te 600 tys. dolarów jako zapłatę za usługi świadczone na rzecz koncernu Berlusconiego Fininvest (byli partnerami biznesowymi jeszcze w latach 80.). Mills, by uniknąć płacenia podatków, tłumaczył początkowo, że to darowizna od Berlusconiego. Potem jednak zmienił zeznania. Włoski sąd zmiany zeznań nie wziął pod uwagę. Berlusconi twierdzi, że wyrok jest motywowany politycznie. W ubiegłym roku bezskutecznie próbował przenieść proces z Mediolanu, tłumacząc prośbę uprzedzeniami sędzi Nicoletty Gandus. Pani Gandus jest członkinią stowarzyszenia Magistratura Democratica, organizacji skupiającej sędziów i prokuratorów o zdecydowanie lewicowych poglądach, nazywanej czerwonymi togami. Gandus podpisała wiele petycji stowarzyszenia, w których Berlusconi nazywany jest oszustem, zagrożeniem dla demokracji i wymiaru sprawiedliwości. Podobne poglądy wyrażała też w wywiadach.
W ogniu kampanii przed wyborami do PE politycy opozycji zażądali dymisji Berlusconiego. Jednak z sondaży wynika, że Włosi wierzą premierowi, który cieszy się aż 70-procentowym poparciem. Gdy premier zapowiedział, że będzie się tłumaczył przed parlamentem, na lewicę padł strach, bo trudno o lepszy bezpłatny spot wyborczy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL