fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Teatr jednego aktora

Debaty z premierem na Politechnice Gdańskiej nie będzie! – ogłosili związkowcy ze stoczniowej „Solidarności”. Debata będzie – odpowiedział rzecznik rządu Paweł Graś. Z kim?
Ano z dwoma niewielkimi związkami, które zrzeszają jedną dziesiątą załogi stoczni.
Od dłuższego czasu obserwujemy w Polsce nową świecką tradycję. Platforma Obywatelska ogłasza, że odbędzie debatę ze swoimi przeciwnikami, rezerwując sobie wyłączne prawo do ustalenia, kiedy, gdzie i w jakim otoczeniu spotkanie ma się odbyć. Gdy zapraszany do dyskusji usiłuje modyfikować narzucane mu warunki, słyszy: albo będzie tak, jak chcemy, albo ogłosimy, że stchórzyliście i boicie się rozmowy.
Czy stoczniowcy rzeczywiście musieli się upierać, aby w dyskusji z szefem rządu brały udział tylko „Solidarność” i OPZZ? Nie musieli. Ale mieli prawo się obawiać, że Platformie chodzi wyłącznie o wydźwięk propagandowy tej dyskusji. Być może powinni mieć więcej zaufania do własnych argumentów. Ale też pewnie pamiętali, że pomysł debaty pojawił się przy okazji sporu o obchody 4 czerwca, w którym głównymi bohaterami byli premier i stoczniowa „Solidarność”.
Donald Tusk zdecydował się na rozmowę z dwoma mniejszościowymi związkami, potwierdzając – niestety – że chodzi mu o propagandowy show, a nie o poważną debatę. Zgodnie z przewidywaniami rozmówcy szefa rządu okazali się mało wymagający, a ponadto zastraszeni - co ułatwiło premierowi zadanie.
Można i tak. Ale jeśli Tusk rzeczywiście chce przekonać Polaków, że stocznie nie mogą być dziurawym workiem, do którego sypie się bez końca państwowe pieniądze, to musi obalić argumenty swoich prawdziwych adwersarzy.
Coś za coś. Albo dyskusja z wygodnymi partnerami, albo dyskusja wiarygodna.
Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/semka/2009/05/18/teatr-jednego-aktora/]blog.rp.pl/semka[/link]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA