Jak zarządzać wydatkami

Banki wymagają od siebie mniej niż od klientów

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Różne zasady rozliczania płatności odbijają się na klientach. Nie wszystkie banki spieszą się z księgowaniem przelewów, co opóźnia np. spłaty kredytów
Nawet drobne opóźnienia w spłacie swoich rat kredytowych mogą narazić na opłaty karne, tymczasem klienci zlecający przelewy nie wiedzą, kiedy ich pieniądze trafią na docelowy rachunek. Takich informacji nie ma w regulaminach usług bankowych.
– Klienci nie mają takiej wiedzy, a widać to choćby po zapytaniach, jakie się pojawiają na forach internetowych. Nawet jeśli te informacje są umieszczone na stronach internetowych, to bardzo trudno je znaleźć – mówi Michał Macierzyński, analityk Bankier.pl. Okazuje się, że każdy bank ma inny harmonogram wysyłania przelewów do innych banków oraz przyjmowania przychodzących.
Pośrednikiem jest Krajowa Izba Rozliczeniowa (przez platformę Elixir przekazuje środki pomiędzy bankami), która od poniedziałku do piątku ma po trzy sesje rozliczeniowe dziennie. Na pierwszą zlecenia mogą być składane do 9.30, na drugą do 13.30, a na trzecią, ostatnią, do 16.30. Nie wszystkie banki jednak wykorzystują te możliwości i kończą wysyłanie przelewów zewnętrznych o bardzo wczesnej porze. – Przelew musi być złożony do godziny 11 na koncie, aby opuścił nasz bank w danym dniu – przyznaje Anna Woźniak z Lukas Banku. W ING Banku trzeba to zrobić do 13.10. W MultiBanku graniczną porą jest 13.25, trochę później można zlecić przelew w PKO BP, w którym trzeba złożyć dyspozycję najpóźniej do godz. 14.30, by środki wyszły z banku tego samego dnia. Krajowa Izba Rozliczeniowa za pośrednictwo w realizacji przelewów pobiera od banków opłaty, a stawki są uzależnione od pory przekazania środków – im później przed daną sesją rozliczeniową, tym wyższe. Termin, w którym płatność czy środki na jej realizację zostaną zaksięgowane, zależy również od tego, jak szybko bank, do którego są one wysyłane, zaksięguje je na rachunku klienta. – Transakcje międzybankowe przychodzące, które wpłyną do banku do godziny 16, będą realizowane w tym samym dniu roboczym. W praktyce są to otrzymane płatności w pierwszej lub drugiej sesji rozliczeniowej KIR. Natomiast jeśli płatność dotrze do banku w trzeciej sesji rozliczeniowej, zostanie zaksięgowana kolejnego dnia rozliczeniowego – wyjaśnia Grzegorz Adamski z BZ WBK. Podobnie jest np. w Banku BPH i ING Banku, choć np. Lukas Bank przekaże w tym samym dniu na rachunki klientów przelewy otrzymane z ostatniej sesji KIR. Operacje zlecone w piątek po południu lub w weekend będą musiały poczekać do poniedziałku. Takie z pozoru drobne różnice czasowe są o tyle ważne, że mogą sporo kosztować, np. za opóźnienie w spłacie minimalnej kwoty zadłużenia z karty kredytowej kary wynoszą około 50 zł, a czasem nawet 100 zł. Ostatnio banki coraz wnikliwiej obserwują terminowość spłaty rat przez kredytobiorców. W niektórych przypadkach już kilka dni po upływie terminu spłaty raty pożyczki z klientami kontaktują się pracownicy firm wyspecjalizowanych w odzyskiwaniu długów. Za tzw. czynności windykacyjne coraz częściej doliczane są specjalne opłaty. Monit telefoniczny może kosztować nawet kilkadziesiąt złotych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL