Historia

Zbrojownia tamtych lat - Arsenał Legionów

Austriacka szabla kawaleryjska
Michał Mackiewicz
W ciągu całego okresu istnienia Legionów Polskich nie zdołano poradzić sobie z problemem wyekwipowania żołnierzy w odpowiednią ilość dobrej jakościowo broni.
Wynikało to po części z faktu, iż polskie formacje traktowano nieco po macoszemu, poza tym w miarę trwania wojny sytuacja Austro-Węgier pod względem zaopatrzenia w regulaminową rodzimą broń pogarszała się i często musiano korzystać z oręża zdobycznego.
W sierpniu 1914 roku przeważały jednostrzałowe karabiny systemu Werndla, zupełnie już archaiczne. Nieliczne mannlichery należało skompletować, aby należycie wyposażyć 1. Kompanię Kadrową w nowoczesną broń. Do końca roku staraniem dowódców i szeregowych żołnierzy udało się pozbyć nieszczęsnych werndli z jednostek liniowych i odtąd zasadniczym uzbrojeniem były już wspomniane mannlichery dwóch wzorów – 1890 i 1895; oba strzelały nabojem kaliber 8 mm i miały zamki dwutaktowe. Poza nimi występowały karabiny Manlicher-Schönauer o kalibrze 6,5 mm i zamku czterochwytowym (II Brygada Legionów) oraz zdobyczne rosyjskie mosiny wz. 1891 (III Brygada), które Austriacy masowo wykorzystywali, dostosowując wiele z nich do amunicji 8 mm. Owa różnorodność broni strzeleckiej powodowała problemy szkoleniowe oraz logistyczne (zaopatrzenie w odmienną amunicję).
Z broni krótkiej wymienić można pistolety Steyr wz. 1912 strzelające silnym nabojem 9 mm, który w powszechnej opinii uchodził za niezwykle udany, o dużej sile penetracji. Osiem nabojów umieszczano za pomocą ładownika w stałym magazynku w chwycie. Broń działała na zasadzie krótkiego odrzutu lufy, podczas którego następował jej obrót i w efekcie odryglowanie zamka. Broń była bardzo solidna, jednak podkreśla się także jej niewielką celność. Broń maszynową Polacy otrzymali stosunkowo późno. Na przykład I Brygada dopiero na początku 1915 roku; były to ckm Schwarzlose wz. 07/12. Ta niezwykle udana i oryginalna konstrukcja miała nieruchomą lufę i tzw. półswobodny zamek (a więc w zasadzie nieryglowany). Ponieważ cylindryczna łuska 8 mm naboju miała tendencję do zaklinowywania się w komorze na skutek ciśnienia gazów prochowych, zastosowano automatyczną oliwiarkę nabojów – każdy nabój przed wprowadzeniem do komory był oliwiony. Oprócz kaemów austriackich używano też eksrosyjskich przekalibrowanych maximów. W kawalerii, podobnie jak w piechocie, dość szybko pozbyto się karabinków Werndla, zastępując je manlicherami, jednak broń sieczna stanowiła prawdziwą mozaikę. Jak wspominał Wacław Sieroszewski z 2. Pułku Ułanów: „(…) szable były najrozmaitszego kształtu i pochodzenia, przeważnie szaszki rosyjskie znalezione w składach wojskowych w Kielcach”. Rzeczywiście broń rosyjska była bardzo wysoko ceniona, poza wspomnianymi szaszkami stosowano również szable oficerskie wz. 1909 o trzykabłąkowym jelcu. Z szabel austriackich używano dwóch wzorów – 1869 i 1904, oba charakteryzowały się masywnymi koszowymi jelcami; artylerzyści dysponowali ponadto kawaleryjskimi szablami wz. 1877. Nieliczna artyleria legionowa została z początku wyposażona w przestarzałe 70-mm armaty górskie osadzone na tzw. sztywnych łożach. Z czasem jednak otrzymano szybkostrzelne 80-mm armaty wz. 1905. Broń o długim odrzucie lufy wyposażona była w oporopowrotnik hydrauliczno-sprężynowy i należała bez wątpienia do ówczesnej europejskiej czołówki. Na uzbrojeniu znajdowały się także 37-mm armaty górskie (wz. 1913). Ich przeznaczeniem było m.in. niszczenie gniazd karabinów maszynowych. [i]Michał Mackiewicz - pracownik naukowy Muzeum Wojska Polskiego [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL