fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Bob Dylan chce nagrywać z McCartneyem

Bob Dylan
Materiały Organizatora
Notowania amerykańskiej i brytyjskiej listy przebojów to wielka sensacja. Najnowszy album amerykańskiego barda „Together Through Life” uplasował się na pierwszych miejscach. Jest największym światowym muzycznym bestselerem.
[srodtytul]Triumf po latach [/srodtytul]
Dylan jest jedną z największych osobowości muzycznej sceny od swojego debiutu w 1962 r. Bilety na jego niekończące się światowe tournee rozchodzą się na pniu, o czym przekonali się polscy fani. Wielu z nich nie dostało się na zeszłoroczny koncert w warszawskiej Stodole. Co innego jednak powodzenie występów, co innego sprzedaż płyt. Tymczasem 33. studyjna płyta amerykańskiego barda tylko w pierwszym tygodniu sprzedaży w Stanach Zjednoczonych została kupiona w 125 tysiącach egzemplarzy, co dało mu pierwsze miejsce za oceanem.
Dla fanów nie jest to zaskoczenie. Od czasu wydania w 1997 r. płyty „Time Out Of Mind”, za którą Dylan został nagrodzony Grammy, trwa świetna passa muzycznego mistrza.
Poprzedni album z 2006 r „Modern Time” zajął pierwsze miejsce na amerykańskiej liście przebojów. Warto o tym wspomnieć, ponieważ przez wiele lat wielki muzyk nie miał szczęścia do komercyjnych sukcesów. Tylko jego pięć płyt uplasowało się na najwyższym miejscu „Billboardu”. W Anglii po raz ostatni był notowany na pierwszym miejscu w 1970 r. po wydaniu „New Morning”.
Poza Anglią i Stanami Zjednoczonymi „Together Through Life” zajęło pierwsze miejsca na listach muzycznych bestsellerów w Austrii, Danii, Holandii, Norwegii, Szwajcarii, Szwecji, w Niemczech, Australii i Nowej Zelandii.
[srodtytul]Milczenie ex-Beatlesa [/srodtytul]
Bob Dylan nie zasypia jednak gruszek w popiele. W najnowszym wywiadzie udzielonym magazynowi „The Rolling Stone” ujawnił, że chciałby coś nagrać z Paulem McCartneyem.
— To byłoby ekscytujące zrobić coś z Paulem — powiedział. — Ale żeby nasze ścieżki mogły się przeciąć musiałaby chcieć tego również druga strona.
Rzecznik McCartneya poinformował, że natychmiast przekaże newsa swojemu chlebodawcy. Dodał, że propozycja powinna go zainteresować.
Muzycy spotkali się po raz pierwszy, gdy Beatlesi pojechali do Stanów Zjednoczonych w 1964 r.. Dylan ma na sumienie pierwszy wieczór liverpoolczyków spędzony z tak zwanymi wesołymi papierosami, czyli z marihuaną. Potem Beatlesi byli gośćmi na pamiętnym koncercie Boba z Royal Albert Hall w 1966 r.
Uważa się, że najbardziej z całej piątki inspirowali się Lennon i Dylan. Amerykanin nagrywał też z George'em Harrisonem. Teraz byłaby szansa nadrobić zaległości z McCartneyem. Na razie, od siódmego maja na oficjalnej stronie sir Paula, gdzie znajdują się doniesienia o każdym jego prywatnym i zawodowym kroku, brak oficjalnej odpowiedzi na zaproszenie. Niektóre media nawiązując do pamiętnej próby zmiany zapisu autorstwa „Yesterday” z Lennon-McCartney na McCartney-Lennon, ironizują, że sir Paul zastanawia się obecnie jak podpisać skomponowane z Bobem nagrania. Dylan-McCartney czy raczej McCartney-Dylan. Najwyższy czas przerwać milczenie i zaśpiewać w duecie. Na dobry początek może być „We Can Work It Out!”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA