Dyplomacja

Spłonęły wieńce, Rosja śle notę, polski MSZ ubolewa

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło ubolewanie z powodu incydentu na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Warszawie.
Rzecznik ministerstwa Piotr Paszkowski powiedział, że bez względu na to, czy było to działanie przypadkowe czy celowe, strona polska wyraża ubolewanie, iż „w miejscu tak szczególnym dla obywateli Federacji Rosyjskiej doszło do takiego wydarzenia”. Potwierdził, że do MSZ wpłynęła nota w tej sprawie od ambasady rosyjskiej.
Do sprofanowania nekropolii – jak określa to strona rosyjska – doszło w sobotę, kiedy w Rosji obchodzono 64. rocznicę zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Moskwa utrzymuje, że nieznani sprawcy podpalili wieńce, które poprzedniego dnia tam złożono. Polska policja twierdzi jednak, że nie ma przesłanek, które by wskazywały, iż wieńce zostały podpalone. [ramka]Opinie
[b]politolog Aleksiej Makarkin:[/b]  - Temat pomników, grobów związanych z drugą wojną światową jest wyjątkowo delikatny i nasze władze podchodzą do tego bardzo emocjonalnie. Ta reakcja nie dziwi, nie należy doszukiwać się w niej żadnego drugiego dna. W takich przypadkach rosyjska strona zazwyczaj reaguje ostro, a to dlatego, że z tymi pomnikami ciągle coś się dzieje,zwłaszcza w krajach bałtyckich. Myślę, że jeśli polska strona okaże dobrą wolę i gotowość do wyjaśnienia sytuacji (niezależnie od tego, czy był to przypadek czy akt wandalizmu), to dalszego ciągu nie będzie. Dużo zależy od efektywności pracy polskiej policji i uwagi, jakiej tej sprawie udzielą władze. Jeśli potwierdziłaby się wersja, że było to podpalenie, to Rosja będzie z pewnością oczekiwała aktywnego poszukiwania winnych, porządnego śledztwa. Nie sądzę, by sprawa wpłynęła na relacje między Polską i Rosją. Proszę zwrócić uwagę, że nie było większej reakcji w rosyjskich mediach. Owszem,pojawiły się informacje, ale nie było komentarzy, nie wybuchł skandal, a to akurat jest taki temat, przy którym o skandal bardzo łatwo. Owszem, w Rosji trwają trzydniowe święta, ale dotyczy to tylko prasy drukowanej,telewizje normalnie pracują i wręcz cierpią na świąteczny głód tematów. Dlatego brak reakcji telewizji też może być sygnałem, że nie ma woli, by rozpętywać skandal. Gdyby był odpowiedni sygnał, by to potraktować propagandowo, media już by zareagowały. Moskwa i Warszawa już wcześniej pokazały, że są w stanie spokojnie rozmawiać na takie tematy. [b]politolog Fiodor Łukianow:[/b] - Myślę, że skandalu nie będzie. MSZ zareagował automatycznie, tak jak zawsze w podobnych przypadkach. Owszem, padły mocne słowa, ale dla Rosji to temat bardzo bolesny i delikatny, a tak gwałtowna reakcja, to wynik złych doświadczeń z naszymi pomnikami w krajach bałtyckich. Jeśli nie będzie dalszego ciągu, tzn. coś podobnego się nie powtórzy, to sytuacja się uspokoi. Dotychczasowy brak reakcji telewizji to dobry znak. To sygnał, że - przynajmniej na razie - podjęto decyzję, by nie nadawać tej sprawie politycznego wydźwięku. Ale Rosja - po trzydniowych świętach - wraca do życia dopiero we wtorek, więc nie można wykluczyć, że reakcja mediów będzie opóźniona. [b]politolog Irina Kobrińska:[/b] - To normalna, adekwatna reakcja, nie widzę w niej nic zaskakującego. Wszystko, co dotyczy niszczenia czy bezczeszczenia cmentarzy, pamięci zmarłych, jest po prostu straszne i jest dowodem braku cywilizowanego podejścia, czy dzieje się to w Estonii, Polsce czy w Rosji(bo u nas też takie rzeczy się zdarzały). Na tyle, na ile znam Polskę, to tego typu zachowanie wobec radzieckich miejsc pamięci nie jest typowe. Nie przypominam sobie, by w przeszłości coś takiego miało miejsce. Z drugiej strony trudno mi uwierzyć, że te wieńce "same się zapaliły". Ale niezależnie od tego, czy to był przypadek,czy nie, polska strona powinna przeprosić, że do tego doszło.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL