Sylwetki

Walka o przetrwanie

Janusz Woźniak związany jest z żerańską Fabryką Samochodów Osobowych od ponad czterech dekad (fot: Andrzej Stawiński)
Reporter
Janusz Woźniak - prezes Fabryki Samochodów Osobowych. Kolejny raz musiał zatrzymać produkcję. Linie fabryczne ruszą znów22 czerwca. W I kwartale Żerań zanotował 61-proc. spadek produkcji aut
Do radzenia sobie z trudnościami dawno przywykł. Odniósł już kilka sukcesów, ratując fabrykę z opresji. Przychylni mu ludzie z branży, a takich jest wielu, wierzą, że i tym razem wybroni mocno dotkniętą kryzysem FSO. Nieprzychylni mówią: czas wreszcie na odważną decyzję, czyli likwidację fabryki i sprzedaż atrakcyjnych gruntów.
Janusz Woźniak z FSO związany jest od 1968 r. Wtedy to absolwent Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej rozpoczął pracę na Żeraniu. Od 1979 r. pracował w resortach odpowiedzialnych za przemysł. W połowie lat 90. los znowu związał go z Żeraniem. Reprezentował w FSO Skarb Państwa, pełniąc funkcję dyrektora zarządzającego i wiceprezesa. W 2004 r. został prezesem firmy. To w sporej mierze jego zasługa, że Żerań przetrwał po bankructwie Daewoo. Także on doprowadził do podpisania umowy z ukraińskim UkrAuto. A w 2006 r. do umowy o partnerstwie z GM. Konsekwentnie oddłużał fabrykę, restrukturyzował ją i modernizował.
Z sięgającej 30 tys. sztuk produkcji w momencie obejmowania funkcji prezesa doprowadził do 150 tys. sztuk w 2008 r. Czyli do maksymalnego limitu narzuconego przez Komisję Europejską w konsekwencji udzielonej wcześniej pomocy publicznej. Choć nie milkną wątpliwości co do zasadności limitu: pomoc nie była aż tak znaczna, a z kolei limit ustawił warszawską fabrykę w nierównej sytuacji w konkurencji z zachodnioeuropejskimi zakładami. – On cały czas musi się mierzyć z konsekwencjami decyzji z lat. 90, czyli podjęcia współpracy z Daewoo – uważa Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Samar monitorującego krajowy rynek motoryzacyjny. – To na lata silnie uzależniło FSO od tego, co się dzieje na zewnątrz, i decyzji podejmowanych poza zakładem – tłumaczy. A czynników zewnętrznych, które wpływają na stan FSO, jest bardzo wiele: problemy GM, kłopoty na rynku ukraińskim, spadająca sprzedaż w Europie, ale też wspomniane limity produkcji. – Do tego problemy wewnętrzne, ograniczony dostęp do kredytów obrotowych czy rosnące koszty utrzymania zakładu (w tym roku znacząco podniesiono FSO podatek gruntowy – red.) – wylicza Drzewiecki. – Zagrożeń wiele i niewątpliwym sukcesem Janusza Woźniaka jest to, że FSO wciąż działa – podkreśla. Niestety zamówień mało, zatem i produkcja spada. W efekcie prezes musiał niedawno zwolnić kolejne 650 osób. Współpracownicy, charakteryzując prezesa, mówią, że to bardzo energiczny człowiek, który szybko podejmuje decyzje. Kieruje firmą mocną ręką. Lubi mieć nad wszystkim kontrolę, ale też zna fabrykę od podszewki. Siedzi w biurze na Jagiellońskiej od ósmej rano, często po kilkanaście godzin. Od lat otacza się tą samą grupą sprawdzonych współpracowników.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL