Historia

Strategia i taktyka: Rajdery – niemieccy korsarze

Rzeczpospolita, Norbert Suchorzewski
Zgodnie z zapisami traktatu wersalskiego z 1919 roku niemiecka marynarka wojenna mogła posiadać zaledwie sześć przestarzałych pancerników, sześć lekkich krążowników i kilka mniejszych jednostek przybrzeżnych.
Zwycięskie państwa ententy narzuciły także Niemcom całkowity zakaz posiadania floty podwodnej. Wyporność nowo zwodowanych okrętów nie mogła przekroczyć 10 tys. ton, a kaliber dział – 280 mm. Traktat miał więc wymusić na Republice Weimarskiej budowę powolnych, choć solidnie opancerzonych i uzbrojonych, monitorów i ograniczenie ich zadań do obrony wybrzeża.
Jednak niemiecka admiralicja, i to zanim jeszcze Hitler doszedł do władzy, nie zamierzała rezygnować z budowy floty o charakterze pełnomorskim, zdolnej wypełniać zadania zaczepne z dala od macierzystych portów. W Berlinie zdawano sobie sprawę, że w razie kolejnego konfliktu zbrojnego z Wielką Brytanią czy Francją niemiecka marynarka nie będzie miała szans w otwartym boju z przeważającymi siłami przeciwnika. W tej sytuacji zamierzano sięgnąć po starą i sprawdzoną strategię walki korsarskiej, wysyłając na morza i oceany tzw. rajdery. Te samotnie polujące jednostki miały zwalczać żeglugę handlową i dezorganizować linie komunikacyjne nieprzyjaciela. Niemieccy konstruktorzy w pełni wykorzystali wersalskie limity i stworzyli nowy typ okrętu – tzw. Panzerschiffe (okręt pancerny). Brytyjska prasa okrzyknęła nową jednostkę mianem pancernika kieszonkowego. Za cenę słabego opancerzenia zwiększono siłę ognia i prędkość okrętu, idealnie dostosowując go do działań rajderskich. Działa kalibru 280 mm dawały mu przewagę przy spotkaniu z krążownikami przeciwnika, z kolei napęd dieslowski pozwalał na szybką ucieczkę przed pancernikami, a także na dogonienie każdego statku handlowego.
Gdy Hitler w marcu 1935 roku ogłosił odrzucenie traktatu wersalskiego w kwestiach wojskowych i zapowiedział forsowne zbrojenia, Niemcy rozpoczęli budowę klasycznych pancerników i floty podwodnej. Nie zarzucili jednak strategii korsarskich rajdów. Obok klasycznych okrętów wojennych do walki skierowano uzbrojone statki handlowe, które z ukrytą na pokładzie artylerią polowały na samotnie płynące transportowce. Niemieckie rajdery nierzadko zapędzały się na wody Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku, operując nawet u wybrzeży Australii czy Nowej Zelandii!
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL