fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Podkarpacie: świńska grypa wystraszyła rodziców

Oddział zakaźny szpitala im. Edmunda Biernackiego w Mielcu
Fotorzepa, Krz Krzysztof Łokaj
Władze regionu przygotowały plan działań na wypadek epidemii. Chorzy mieliby trafiać do szpitali i sanatoriów. W jednym z nich wybuchła wczoraj panika: rodzice w obawie przed świńską grypą chcieli zabierać swoje dzieci
W szpitalu w Mielcu przebywa kobieta, u której wykryto wirusa A-H1N1. Czuje się coraz lepiej.
– Najprawdopodobniej w poniedziałek opuści szpital – mówi Józef Sznajder, ordynator oddziału zakaźnego.
Kobieta ma lekkie bóle mięśni, kaszel. Wszystko wskazuje na to, że wirus nie jest szczególnie złośliwy. – Zarówno ona, jak i jej rodzina w Polsce oraz USA są zaskoczeni, że wykryto u niej wirusa świńskiej grypy A-H1N1 – dodaje ordynator.
Jedna z pielęgniarek opiekująca się zarażoną powiedziała „Rz”, że jest ona pozytywnie nastawiona do życia i spokojnie przyjęła wiadomość o wirusie. – Pacjentka nie ogląda telewizji i nie wie o tym szumie medialnym – dodaje pielęgniarka. W mieleckim szpitalu na obserwacji przebywa także mąż kobiety i dwóch dorosłych synów. Nie mają żadnych objawów chorobowych i szpital opuszczą zapewne jeszcze w sobotę.
Służby sanitarne skontaktowały się już ze wszystkimi pasażerami samolotu, którym kobieta wracała z Nowego Jorku. Laboratorium przy Krajowym Ośrodku ds. Grypy bada też próbki od innych osób, u których grypa mogła być spowodowana wirusem A-H1N1. Jedna z nich czeka na wynik badania w Mielcu, druga w Elblągu.
W sumie w Polsce przebadano już kilkadziesiąt próbek.
Nic nie wskazuje na to, by epidemia miała się rozszerzać. Jednak władze Podkarpacia, na terenie którego leży Mielec, przygotowały listę placówek służby zdrowia, do których w razie epidemii mieliby trafiać zarażeni.
Rzecznik wojewody Wiesław Bek wymienił wśród nich uzdrowisko dla dzieci w Rymanowie-Zdroju. I wywołał panikę.
– Od rana odbieramy telefony w tej sprawie – skarży się portalowi Nowiny24.pl naczelny lekarz uzdrowiska Janusz Ruciński. O tym, że do Rymanowa mają trafiać zarażeni wirusem, dowiedział się z prasy. – Dzwonią przestraszeni rodzice. Chcą zabierać dzieci z sanatorium. Dzwonią także ci, którzy mają skierowanie na kurację – dodaje.
Wszyscy z obawy przed zarażeniem świńską grypą. Władze uzdrowiska zapewniały, że nie ma powodu do paniki.
Rzecznik wojewody tłumaczy się portalowi: – Nie ma potrzeby przewozić i umieszczać chorych w tym uzdrowisku. Mamy dość miejsc w szpitalach. Uzdrowiska są rezerwą strategiczną, którą można wykorzystać w przypadku ekstremalnych sytuacji kryzysowych i szybko postępującej epidemii.
Przyznał, że uzdrowisko w Rymanowie-Zdroju wymienił „niepotrzebnie”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA