fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Przyjęcie euro może się opóźnić o rok lub dwa lata

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Coraz mniej realne jest przyjęcie przez Polskę euro w 2012 r. Ale resort finansów wciąż utrzymuje, że może się jednak uda
W przyszłym tygodniu rząd przedstawi tzw. mapę drogową, w której będą zapisane kolejne punkty na drodze Polski do euro. Będzie to aktualizacja wersji z jesieni, która zakłada przyjęcie euro w 2012 r. Teraz wiadomo, że jest to mało prawdopodobne, do czego przyznał się wczoraj także wiceminister finansów i jednocześnie pełnomocnik rządu ds. euro Ludwik Kotecki. W wywiadzie dla agencji Reuters powiedział, że przyjęcie euro może się opóźnić. – Sądzę, że jest to bardziej kwestia roku lub w najgorszym przypadku dwóch lat z powodu bardzo trudnego i słabego 2010 r., ale nie pięciu czy siedmiu lat – powiedział Kotecki.
– Minister finansów Jacek Rostowski mówił wielokrotnie, że 2012 r. nie jest dogmatem i możliwe są przesunięcia, ale to 2012 r. jest ciągle naszym celem – mówi „Rz” Szymon Milczanowski, zastępca dyrektora biura ministra finansów.
Kotecki przyznał, że aktualizacja będzie dotyczyła głównie obszarów największej niepewności – wahań złotego, a także kwestii politycznych. – Sytuacja jest taka, że najprawdopodobniej nie będzie możliwe, aby Polska przystąpiła do ERM2 w pierwszej połowie 2009 r. (co zapowiadał rząd – red.) – mówił Kotecki.
[wyimek]2013 r. to zdaniem ekonomistów najwcześniejszy możliwy termin przyjęcia euro w Polsce[/wyimek]
Zdaniem Koteckiego, gdyby Polska weszła do ERM2 w drugiej połowie roku, to nadal możliwe jest przyjęcie euro w 2012 r. – Być może resort ocenia, że moglibyśmy przyjąć wspólną walutę bezgotówkowo, a do obiegu wprowadzić ją kilka miesięcy później – mówi Jakub Borowski, ekonomista Invest Banku.
Nad polską drogą do euro zbierają się jednak ciemne chmury. W środę okazało się, że deficyt sektora finansów publicznych wyniósł w 2008 r.
3,9 proc. PKB wobec planowanych przez resort finansów 2,7 proc. PKB i wymaganego od krajów chcących przyjąć euro poziomu poniżej 3 proc. PKB. W tym roku według rządu deficyt może wynieść nawet 4,6 proc. PKB.
W czwartek ziarno niepewności w sprawie spełnienia kryterium inflacyjnego zasiał też Dariusz Filar z Rady Polityki Pieniężnej, mówiąc, że w 2010 r. inflacja w Polsce może być za wysoka jak na standardy traktatu z Maastricht.
Ekonomiści – zarówno polscy, jak i zagraniczni – nie wierzą i nawet wręcz odradzają rządowi wchodzenie do ERM2 w tym roku. – Wejście do ERM2 na początku 2010 r. jest realistyczne, a wtedy moglibyśmy mieć euro w 2013 r. – dodaje Borowski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA