fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Płatna przyszłość gazet w sieci

Ratunkiem dla wydawców może być rozszerzanie płatności za treści publikowane w Internecie. Na razie jednak korzystają z tej możliwości ostrożnie z obawy przed odpływem czytelników.
Rzeczpospolita
Magdalena Lemańska
Piotr Aleksandrowicz
Piotr Rudzki
Kryzys może przełamać obawy wydawców przed pobieraniem opłat za artykuły w Internecie – uważają eksperci
Według Macieja Hoffmana, dyrektora generalnego Izby Wydawców Prasy, w dobie kryzysu prasie przestaje się opłacać dotychczasowa polityka darmowego udostępniania tekstów z gazet w Internecie. [wyimek]56,9 proc. Amerykanów po informacje sięga do internetowych portali gazet (według Rosen Group)[/wyimek]
– Model biznesowy wybrany przez wydawców nie zawsze przewidywał zarabianie. Raczej chodziło o to, żeby zaistnieć i pokazać się w Internecie – mówi. Jego zdaniem w sytuacji, gdy spadają wpływy i sprzedaż gazet papierowych, polityka wydawców może się zmienić. – Może to przybierać różne formy – np. pierwsze wejście na stronę będzie bezpłatne, a kolejne - drugie lub trzecie kliknięcie będzie już wymagało poniesienia opłaty – mówi Hoffman.
Na razie wydawcy gazet na całym świecie ostrożnie korzystają z takich możliwości, bo obawiają się, że wprowadzenie opłat na szeroką skalę spowoduje odpływ czytelników, a co za tym idzie – reklamodawców. Przykładów odważnych rozwiązań jest niewiele. We Francji nie można już jednak np. bezpłatnie wydrukować z Internetu tekstu z bieżącego wydania „Le Monde”. Dopiero za 6 euro miesięcznie można mieć dostęp online do tekstów z wersji drukowanej tego tytułu, a i to nie od razu, bo dopiero od godz. 15.00. „Le Figaro” nie jest już jednak tak samo odważny i publikuje w swoim portalu 75 – 80 proc. zawartości wersji drukowanej (część artykułów tego samego dnia, resztę – następnego), a dostęp do jego archiwum jest bezpłatny.
Wśród anglojęzycznych gazet najbardziej dba o swoje wpływy „Wall Street Journal” – ma płatne archiwum, ale zapłacić trzeba też za część innych materiałów zamieszczanych w portalu. Nieszczególnie chronią za to zawartość papierowych wydań gazety brytyjskie. „Guardiana” można właściwie w ogóle nie kupować, tylko czytać w sieci. Materiały z gazety są codziennie w całości przenoszone do Internetu do osobnej zakładki. Można się tam dowiedzieć, który tekst był danego dnia na pierwszej stronie oraz jak wyglądała zawartość poszczególnych sekcji tematycznych. Artykuły „Guardiana” trafiają do sieci często zanim do kiosków dojedzie papierowe wydanie. Na takich samych zasadach działa hiszpański „El Pais”, a włoski „Corriere della Sera” szeroko oferuje bezpłatny dostęp do swojej wersji elektronicznej: po włosku, angielsku, a nawet po chińsku.
„The Daily Telegraph” i „The Independent” nie pobierają opłat za swoje archiwa, ale ich witryna nie zastąpi gazety, bo trudno się zorientować, które materiały pochodzą z papierowego wydania. Na Internecie zarabia natomiast „The Times”. Sama witryna jest wolna od opłat, ale np. za jeden dzień dostępu do bogatych sięgających 1785 roku archiwów trzeba zapłacić 4,95 funta. Niemiecki „Frankfurter Allgemeine Zeitung” także nie rozdziela wydania papierowego od zawartości portalu, który można czytać za darmo, ale już za skatalogowane archiwum każe sobie płacić. Za możliwość wydrukowania jednego tekstu bez zdjęć –1 euro.
Podobnie robią dzienniki w USA. Kiedy jesienią 2007 roku „New York Times” ogłosił, że zawęża pobieranie opłat za dostęp do archiwalnych wydań, płatna pozostała wciąż m.in. część archiwów z lat 1923 – 1986. Czytelnicy „Washington Post” za dostęp do tekstów od 1877 roku muszą zapłacić co najmniej 3,95 dol. (za jeden tekst). „Washington Post” wymaga też, by każdy, kto chce na stronie gazety cokolwiek przeczytać, musiał się bezpłatnie zarejestrować. Według ekspertów będzie tak robić coraz więcej wydawców.
[ramka][srodtytul]Dostęp do archiwów jest zwykle płatny[/srodtytul]
- „Aftonbladet” (Szwecja) – Na stronie internetowej można znaleźć wszystkie tematy z bieżącego numeru gazety. Większość z nich jest jednak w wersji skróconej. Za dostęp do pełnych wersji i tekstów rozszerzonych trzeba zapłacić 19 koron miesięcznie. [link=http://www.aftonbladet.se]www.aftonbladet.se[/link]
- „Dagens Nyheter” (Szwecja) – Wszystkie teksty z ostatnich lat są bezpłatne. W Internecie dostępne są też rozszerzone wersje tekstów z wydania papierowego. [link=http://www.dn.se]www.dn.se[/link]
- „Der Standard” (Austria) – Teksty opublikowane w ciągu ostatnich 30 dni są bezpłatne. Za dostęp do archiwum ze starszymi artykułami trzeba zapłacić. Miesięczny abonament online kosztuje 13,8 euro, a roczny 154 euro. [link=http://derstandard.at]derstandard.at[/link]
- „Haarec” (Izrael) – Dostęp do archiwów gazety jest płatny. Nie ma abonamentu, a płaci się za kupione teksty. Cena jednego to 2,5 dol. W ofercie są też pakiety od 4 do 100 wybranych tekstów. Najdroższy pakiet kosztuje 100 dol. [link=http://www.haaretz.com]www.haaretz.com[/link]
- „Hospodarske Noviny” (Czechy) – Teksty z gazety po kilkunastu godzinach trafiają do archiwum, które jest płatne. Aby je przeczytać, trzeba wykupić roczny abonament. Jego koszt to 3100 koron. Można do tego dokupić internetowy serwis informacyjny przesyłany np. e-mailem. Wtedy jednak koszt rośnie do 6000 koron na jednego użytkownika. [link=http://hn.ihned.cz]hn.ihned.cz[/link]
- „Kommersant” (Rosja) – Archiwum gazety jest bezpłatne. Można w nim znaleźć teksty począwszy od wydań z 1992 roku. [link=http://www.kommersant.ru]www.kommersant.ru[/link]
- „Le Soir” (Belgia) – W Internecie nie są dostępne teksty z wydania papierowego. Dostęp do archiwów mają tylko prenumeratorzy zarówno normalnego wydania, jak i jego wersji elektronicznej. [link=http://www.lesoir.be]www.lesoir.be[/link]
[i]—hubs[/i] [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA