fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Mecz o spokój

Marcin Wasilewski
Fotorzepa
- Wiemy, o co gramy, nie można się zbytnio rozluźnić - mówi w rozmowie z "Rz" Marcin Wasilewski, obrońca piłkarskiej reprezentacji Polski
[b]Leo Beenhakker mówi, że najlepiej wypada pan w meczach z takimi przeciwnikami jak Walia czy Irlandia... [/b]
[b]Marcin Wasilewski:[/b] To prawda, najlepiej czuję się w wyspiarskim stylu gry. Lubię oglądać ligę angielską w telewizji, staram się naśladować grę obrońców. Transfer na Wyspy jest moim marzeniem, ale wiadomo, że marzenia nie zawsze się spełniają. Na razie jestem w Anderlechcie, walczę o mistrzostwo Belgii, co prawie na pewno zagwarantuje nam miejsce w Lidze Mistrzów. A europejskie puchary to jak wiadomo niezłe okno wystawowe. A co do meczów reprezentacji: czym innym są towarzyskie spotkania, takie jak z Walią, czym innym mecz o punkty. [b]Boicie się Irlandczyków? [/b]
To nie strach, my ich tylko doceniamy. W Anderlechcie gra kilku Czechów, którzy jesienią jechali do Belfastu, będąc pewnymi zwycięstwa, a wracali ze spuszczonymi głowami po bezbramkowym remisie. Wiemy, o co gramy, nie można się zbytnio rozluźnić. Na wojnę też pójść nie możemy, bo Irlandczycy łokcie mają bardzo twarde. [b]Gracie o zachowanie posady przez selekcjonera?[/b] Gramy o spokój. Każdy mecz określa się jako ostatni Beenhakkera i zaczyna to już być męczące. [b]Dlaczego strzela pan gole w klubie, a w reprezentacji nie?[/b] W kadrze mam inne zalecenia i muszę szanować decyzję Beenhakkera. W klubie zawsze idę w pole karne przeciwnika przy rzutach wolnych, a partnerzy mnie szukają. W reprezentacji, kiedy mam przed sobą tak szybkiego piłkarza jak Jakub Błaszczykowski, nie zawsze mogę to robić. [b]Trener mówi, że ciągle się pan rozwija. Rzeczywiście? [/b] Też mam takie wrażenie, uwierzyłem w siebie. Od półtora roku w Belgii pisało się o tym, że do Anderlechtu przychodzi nowy obrońca, który wypchnie mnie ze składu, a tak się jakoś nie stało. Ciągle jestem podstawowym zawodnikiem, kibice mnie doceniają, a ja się czuję potrzebny i dowartościowany. To pomaga.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA