fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Prałat: nie byłem „Delegatem"

ks. Henryk Jankowski
Fotorzepa, Piotr Wittman
Reakcje na nową książkę IPN. Ks. Henryk Jankowski nie zgadza się z tezą historyków, że był nieświadomym agentem wpływu SB
Informacja o tym, że ks. Jankowski w latach 1980 – 1982 był nierejestrowanym kontaktem operacyjnym SB o pseudonimach Libella i Delegat, ukazała się w książce IPN "Aparat represji wobec księdza Jerzego Popiełuszki 1982 – 1984".
Autorzy opracowania zamieścili w przypisach biogramy wszystkich osób, które występują w dokumentach, niezależnie od roli, jaką pełnili – funkcjonariuszy SB, członków władz partyjnych, działaczy "S", hierarchów. Zawarli w nich także informacje na temat akt, jakie na ich temat znajdują się w IPN. – Był wykorzystywany przez SB jako agent wpływu – mówił o roli słynnego kapelana "Solidarności" podczas prezentacji książki dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN Jan Żaryn. Ale zastrzegał: – Najprawdopodobniej bez świadomości tego.
– To bzdura. Nie byłem "Libellą" ani "Delegatem" – mówi "Rz" ks. Jankowski. Przyznaje, że znał Ryszarda Berdysa, zastępcę naczelnika Wydziału IV KW MO w Gdańsku, który według IPN miał po rozmowach z nim sporządzać notatki. – Ja w ogóle z nim nie rozmawiałem. Nie przychodzili do mnie żadni jego koledzy. Z nikim się nie kontaktowałem. – Mówienie nawet o nieświadomej współpracy ks. Jankowskiego bez poparcia dowodami może być krzywdzące i groźne – skomentował abp Tadeusz Gocłowski. IPN zapowiada, że niebawem książkę na temat ks. Jankowskiego opublikuje historyk Grzegorz Majchrzak. W publikacji IPN na temat księdza Popiełuszki przedstawiono pisane na niego donosy trzech agentów SB. – Najbardziej szkodliwym spośród tajnych współpracowników, którzy inwigilowali ks. Popiełuszkę, był Tadeusz Stachnik, działacz "Solidarności" – mówił Żaryn. Jako przykład TW, który nie spełniał oczekiwań SB, wymienił ks. Andrzeja Przekazińskiego, zarejestrowanego jako TW "Kustosz". Trzeci z tajnych współpracowników – ks. Michał Czajkowski – wydał oświadczenie: "W moich rozmowach z funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa (których dzisiaj głęboko żałuję) nie powiedziałem niczego przeciwko ks. Jerzemu Popiełuszce, nigdy też nie rozmawiałem na jego temat z Księdzem Prymasem". Abp Kazimierz Nycz zwracał na prezentacji uwagę, że książkę IPN trzeba czytać tak, by na pierwszym miejscu mieć na uwadze ks. Popiełuszkę, a nie aparat represji, nie tych, którzy go inwigilowali. Według metropolity warszawskiego inne rozłożenie akcentów spowoduje, że zgubi się postać ks. Jerzego, który, jak pokazują te dokumenty, dojrzewał do ostatecznej ofiary ze swojego życia. – Nie tylko nie boję się tej książki, ale o nią prosiłem – powiedział podczas prezentacji abp Nycz, który po objęciu rządów w Kościele warszawskim zwrócił się do IPN, by opublikował wszystkie dokumenty na temat ks. Jerzego. – W Watykanie, gdzie toczy się proces beatyfikacyjny ks. Popiełuszki, chciano mieć jasność, co jest w archiwach IPN na jego temat – tłumaczył.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA