fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Płać haracz za garaż

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Właściciele podziemnych miejsc parkingowych mogą mocno dostać po kieszeni. Władze Warszawy chcą, by za metr kwadratowy płacili dziesięć razy więcej. Podwyżka podatku zależy od dzielnic. Niektóre mówią: nie
Kupiłem miejsce w podziemnym garażu, bo tego wymagał deweloper, sprzedając mi mieszkanie. On z kolei tłumaczył, że taki był warunek miasta i pozwolenia na budowę. Zapłaciłem prawie tyle co za kawalerkę. Teraz dowiedziałem się, że opłata za garaż wzrośnie o tysiąc procent. To absurd – denerwuje się mieszkaniec nowego apartamentowca na Targówku.
Ratusz potwierdza informację. W tym roku władze finansowe miasta zarekomendowały podwyżkę podatku od nieruchomości w podziemnych garażach do 6,64 zł za mkw. Do tej pory właściciel płacił jak za mieszkanie, czyli 62 grosze. Urzędnicy tłumaczą wzrost opłat wyrokiem WSA w Białymstoku (pisaliśmy o nim w artykule [link=http://www.rp.pl/artykul/56183,72654_Garaz_w_budynku_mieszkalnym_opodatkowany_wyzsza_stawka.html]"Garaż w budynku mieszkalnym opodatkowany wyższą stawką"[/link]). Sąd uznał, że jeśli garaż ma wydzieloną księgę wieczystą, podlega wyższemu opodatkowaniu niż mieszkanie.
– To logiczne, bo przecież garaż nie jest mieszkaniem – mówi szefowa Biura Podatków i Egzekucji Joanna Gutkowska. – Ale skoro parking jest pod domem, to logiczny jest właśnie podatek „mieszkaniowy” – tłumaczy jeden z urzędników wydziału finansowego. A inni komentują: – Miasto w kryzysie szuka dochodów. Dziesięciokrotnie wyższe opłaty to dodatkowe miliony w kasie. [srodtytul]Szkoda mieszkańców[/srodtytul] Decyzję podatkowe podejmują dzielnice. – U nas zostają 62 gr za mkw. – mówi Maria Slimkowska z urzędu Śródmieście. – Interpretacja przepisów nie jest jednoznaczna i my wolimy tę, która jest korzystna dla mieszkańców. Urzędnicy z dzielnic podkreślają, że procedura wprowadzenia nowej opłaty jest czasochłonna i kosztowna. Każdemu właścicielowi podziemnego miejsca parkingowego urząd musi przesłać co najmniej cztery pisma. Ile takich dokumentów trzeba by wysłać – nie wiadomo. – My dopiero sprawdzamy, bo przecież tylko część podziemnych miejsc postojowych jest wydzielona – tłumaczy wiceburmistrz Ursusa Wiesław Krzemień. Deklaruje jednak, że dzielnica zastosuje się do sugestii ratusza i podwyżki wprowadzi. Niektóre dzielnice nawet na sugestie nie czekały. – My naliczamy 6,64 zł od roku – mówi Elżbieta Mościcka z wydziału podatkowego na Bielanach. – Uznaliśmy wyrok WSA w Białymstoku za słuszną wykładnię. Ale władze Bielan przyznają, że niewiele mają budynków z wyodrębnionymi garażami. Podobnie jest na Woli. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, władze dzielnicy uznały, że zmiana podatku to więcej zachodu i kosztów niż dodatkowych wpływów do budżetu. Z decyzją wstrzymuje się Targówek. – Czekamy, aż miasto oficjalnie coś powie – mówi jeden z urzędników. Przyznaje, że podwyżka mogłaby dotyczyć ponad 2 tys. mieszkańców dzielnicy, zwłaszcza z ostatnio oddawanych do użytku domów. Właścicielami garaży są też spółdzielnie mieszkaniowe. – My płacimy 6,64 zł za mkw. – słyszymy w SM Sztuka. Ale w wielu spółdzielniach o zmianach interpretacji nikt nie słyszał. – A że spółdzielnie same składają deklaracje podatkowe, to raczej nie opodatkują się wyższą stawką – mówią urzędnicy. [srodtytul]Porządek musi być[/srodtytul] Urzędnicy w dzielnicach, które nie chcą wprowadzić wyższych opłat, przypominają, że wyrok sądu jest jednostkowy. – Ale przepisy powinniśmy jednolicie interpretować w całym mieście – twierdzi wiceskarbnik Gutkowska. I zdziwiona jest różną interpretacją dzielnic. Ratusz przecież zaleca stawkę 6,64 zł za mkw. – Nie ma takiego zapisu w ustawie – ripostują urzędnicy dzielnic. I zapowiadają, że sami będą zachęcać mieszkańców, by odwoływali się do SKO, jeśli dostaną podwyżkę podatku. [ramka][b]KOMENTARZ[/b] [srodtytul]Podatkiem w parkingi, czyli sposób na kryzys[/srodtytul] Na czym by tu jeszcze zarobić – gorączkowo zastanawiają się urzędnicy w ratuszu. Wiadomo, kryzys. Ale o miejską kasę zadbać trzeba. Jak to zrobić? Najprościej kosztem mieszkańców. Można na przykład podnieść lokalne podatki. Nic nie szkodzi, że na ten rok są one już ustalone i zmienić się ich nie da. I z tym ratusz sobie poradził. – Oficjalnie nie podwyższymy, ale zastosujemy przesunięcia z rubryczki do rubryczki i pieniędzy od ludzi ściągniemy wiecej – zacierają ręce urzędnicy z Miodowej. I można nawet zaakceptować nową interpretację przepisów. Pieniądze przecież zostają w dzielnicach, można za nie wybudować drogi i szkoły. Także kwota podwyżki dla pojedynczego mieszkańca, choć procentowo szokująca, może nie jest aż tak dotkliwa. Tylko dlaczego wzrost opłat dotyczy właśnie podziemnych parkingów? Przecież to miasto wymaga od deweloperów ich budowy. Często wręcz od liczby podziemnych garaży uzależnia zgodę na nowy dom czy osiedle. Na szczęście są też urzędnicy „na dole”, bliżej zwykłego człowieka. I to oni zachęcają mieszkańców do buntu. Tylko czy taka sytuacja nie świadczy o słabości miasta? I co powie mieszkaniec Bielan czy Ursusa, jeśli dowie się, że kolega w Śródmieściu płaci za garaż tysiąc procent mniej niż on? [b]Monika Górecka-Czuryłło [/b][/ramka] [i]Czytaj też w [link=http://www.zw.com.pl/artykul/2,346529_Plac_haracz_za_garaz.html]Życiu Warszawy[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA