fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Minister prezydenta nie traci wiary w Sikorskiego

Szef MSZ Radosław Sikorski
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nadal ma poparcie i jest brany pod uwagę na urząd przyszłego sekretarza generalnego Sojuszu Północnoatlantyckiego - oświadczył w Brukseli minister w Kancelarii Prezydenta RP Mariusz Handzlik.
[wyimek][b]Polecamy: [link=http://www.rp.pl/artykul/249447.html" "target=_blank]"Duńczyk czy Polak: trudny wybór NATO"[/link][/b][/wyimek]
- Żadne decyzje jeszcze nie zostały podjęte - zastrzegł Handzlik w kuluarach spotkania osobistości ze świata dyplomacji, polityki i biznesu - "Brussels Forum". Zapewnił, że "jest poparcie dla ministra Sikorskiego i wydaje się, że minister Sikorski ma bardzo duże szanse". - Nawet wystąpienie Sikorskiego na tym forum pokazało, że jesteśmy bardzo poważnie brani pod uwagę - dodał.
Handzlik zapewnił, że prezydent aktywnie uczestniczy w promowaniu kandydatury Sikorskiego na następcę Jaapa de Hoop Scheffera. - Jesteśmy dobrej myśli - powiedział. Handzlik zaznaczył, iż informacje na temat desygnowania duńskiego premiera Andersa Fogh Rasmussena na przyszłego sekretarza generalnego Sojuszu to "spekulacje, nie mające poparcia w rozmowach dyplomatycznych" Duński premier ma podobno poparcie Stanów Zjednoczonych na sekretarza generalnego NATO. Zdradziły to "amerykańskie źródła dyplomatyczne zbliżone do prezydenta Baracka Obamy", a potwierdzili - anonimowi dyplomaci związani z NATO. O swym wyborze USA miały już poinformować "sojuszników z NATO". - Wydaje się, że istnieje ogólne zjednoczenie wokół Rasmussena - powiedział jeden z informatorów agencji Reutera. Wcześniej Waszyngton poważnie rozważał także kandydaturę ministra obrony Kanady Petera MacKaya. Z kolei rzecznik NATO James Appathurai w rozmowie z polskimi dziennikarzami zaprzeczył, by sprawa obsadzenia stanowiska sekretarza generalnego NATO była przesądzona, a Rasmussen był pewnym kandydatem na ten urząd. - Gra nie skończyła się dopóki nie ma konsensu wszystkich 26 państw - takie są zasady - oświadczył. Pytany o informację agencji Reutera zastrzegł, iż nie wie nic ponad to, o czym napisała agencja. Natomiast, także brany pod uwagę jako następca Jaapa de Hoop Scheffera, kanadyjski minister obrony Peter MacKay powiedział dziennikarzom w Brukseli: "Nie sądzę, by narodowość kogokolwiek była przeszkodą w wyborze na jakiekolwiek stanowisko. Nie dam się wciągnąć w spekulacje". - Fakt, że Kanadyjczyk jest brany pod uwagę, świadczy dobrze o wysiłkach naszych żołnierzy - zaznaczył MacKay. [ramka][b][link=http://www.rp.pl/temat/115223.html]Więcej o NATO w serwisie rp.pl [/link][/b][/ramka]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA