fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Wspólnota ciemnych interesów

Mieczysław Kabaj - profesor, ekspert ds. ekonomiki pracy i polityki społecznej
[b]Rz: Dlaczego decydujemy się na pracę w szarej strefie?[/b]
[b]Mieczysław Kabaj:[/b] Często jest to ostatnia deska ratunku, szczególnie w okresie wysokiego bezrobocia. Gdy bra- kuje ofert pracy w sferze legalnej, to ludzie podejmują jakąkolwiek doraźną pracę. W ostatnich 15 latach przeprowadzono w Polsce cztery badania szarej strefy – wynika z nich, że gdy bezrobocie spada, szara strefa na ogół się zawęża. Jednym z lekarstw na ten problem jest więc tworzenie legalnych miejsc pracy.
[b]Jednak nawet w ostatnich latach, gdy w niektórych regionach firmy biły się o pracowników, szara strefa wcale nie zniknęła.[/b] Sprzyjają jej wysokie obciążenia płac. W szarej strefie pracownikowi i pracodawcy zostaje w kieszeni więcej pieniędzy. Rozwija się ona tam, gdzie leży to w interesie po pierwsze pracodawców, po drugie pracowników, a po trzecie konsumentów, którzy płacą niższe ceny. Przy takiej wspólnocie interesów walka z szarą strefą jest trudna. Trzeba też pamiętać, że zarobione w niej pieniądze też przyczyniają się do wzrostu gospodarki. Według badań ok. 60 – 70 proc. dochodów uzyskanych w szarej strefie trafia do legalnego obrotu. [b]A kto najczęściej działa w szarej strefie?[/b] Wśród pracodawców przeważają małe i średnie firmy. Wśród pracowników jest kilka grup. Dla ok. 800 tysięcy – miliona osób, często oficjalnie bezrobotnych, jest to główna praca. Ale drugie tyle dorabia w szarej strefie do legalnej pensji. Kolejna grupa to osoby, których oficjalne płace są niskie, a dostają pieniądze w kopercie. Jednak wbrew pozorom dochody w szarej strefie są niższe. Wprawdzie godzinowa stawka jest półtora – dwa razy wyższa niż przy legalnym zatrudnieniu, ale liczba godzin pracy w miesiącu jest znacznie niższa. W rezultacie średnie zarobki nie są tu wcale duże.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA