fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Fritzl: nie jestem potworem

Podczas procesu Fritzl zasłaniał sobie twarz segregatorem
AFP
– Kochałem córkę, nie zabiłem naszego syna. Nie traktowałem ich jak niewolników – zapewniał Josef Fritzl w pierwszym dniu procesu
Wczoraj przed sądem okręgowym w Sankt Pölten w Dolnej Austrii rozpoczął się proces 73-letniego Jozefa Fritzla. Jest oskarżony o gwałt, kazirodztwo, zabójstwo, znęcanie się, uwięzienie własnej córki oraz zmuszanie jej do niewolnictwa.
Mężczyzna przez 24 lata wykorzystywał seksualnie swoją córkę i więził ją w piwnicy. Urodziła mu siedmioro dzieci, z których jedno zmarło po porodzie. Ciało noworodka spalił w piecu. Podczas eskortowania na salę rozpraw Fritzl zasłaniał twarz niebieską teczką na dokumenty. Nie reagował na pytania dziennikarzy. Nie odsłonił twarzy nawet po wejściu ośmiu przysięgłych. Po przeczytaniu aktu oskarżenia przyznał się do większości zarzucanych mu czynów z wyjątkiem morderstwa i zmuszania do niewolnictwa. Grozi mu dożywocie – najwyższy wymiar kary w Austrii. – Po prostu nie chciałem, by uciekli. Mówiłem im, że drzwi są pod prądem i że dalej umieściłem kolejne pułapki – tłumaczył spokojnym głosem, nie okazując najmniejszej skruchy. Swoje czyny próbował usprawiedliwić trudnym dzieciństwem.
– Matka mnie nie chciała. Biła mnie, a ojciec w ogóle się mną nie interesował. Kiedy miałem 12 lat, zbuntowałem się i powiedziałem, że nie będzie mnie więcej biła. Od tego czasu uważała mnie za wcielenie szatana – mówił. Według niego to, co robił z córką, wynikało z miłości. – Kochałem swoją córkę i nie zabiłem naszego syna. Nie traktowałem ich jak niewolników – zapewniał.Prokuratura przedstawiła nieco inną wersję wydarzeń. – Fritzl usiłuje sprawić wrażenie miłego starszego pana. W rzeczywistości jednak swoją córkę traktował jak zabawkę – oskarżała prokurator Christiane Burg- heiser. Prokuratura pokazała, w jak złych warunkach musiała żyć 43-letnia dziś Elisabeth i jej dzieci. – To są rzeczy ofiar z brudnej, ciemnej, nieogrzewanej piwnicy, gdzie nie było niczego prócz umywalki, starego tapczana i grzałki. W takich warunkach żyły ofiary Fritzla przez 24 lata – mówiła Christiane Burgheiser, pokazując pudło z dowodami. – Rozmiar popełnionych przez Fritzla przestępstw jest niewyobrażalny – podkreślała. Prokuratura żąda dla potwora z Amstetten dożywocia. Szanse na to, że Fritzl spędzi resztę życia za kratami, są jednak znikome. Adwokat oskarżonego Rudolf Mayer jest pewien, że Fritzl nie otrzyma najwyższego wymiaru kary. – Przyznał się do większości zarzucanych mu czynów, a tragedia rozegrała się w kręgu rodzinnym. Za kazirodztwo i gwałt grozi mu najwyżej 15 lat – uważa adwokat. – Mój klient nie jest potworem, ale człowiekiem o podwójnej osobowości – zapewniał podczas rozprawy. – Jeśli oskarżony dostanie tylko 15 lat, to zażądam zamknięcia go w zakładzie psychiatrycznym. To człowiek nieobliczalny. Nie może nigdy wyjść na wolność – odpowiedziała mu oburzona prokurator. Po odczytaniu aktu oskarżenia dziennikarze opuścili salę rozpraw. Dalsza część procesu toczyła się przy drzwiach zamkniętych. Niedaleko sądu, na parkingu, zbudowano prowizoryczne centrum prasowe dla 150 dziennikarzy. W obawie przed zamieszkami policja zastosowała nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Gmach sądu został otoczony betonowymi barierami. Zamknięto nawet przestrzeń powietrzną nad budynkiem. Policja nie chciała dopuścić do tego, by dziennikarze filmowali Fritzla ze śmigłowców. Przed salą sądową protestowali aktywiści organizacji Resistance for Peace. Trzymali transparenty z napisem: „Austriacki rząd chroni pedofilów”. Na chodniku rozrzucili dziecięce zabawki i krzyże z dziećmi pomazanymi sztuczną krwią. Ani córka Fritzla, ani jej dzieci nie będą zeznawać w procesie. Koronnym dowodem oskarżenia są 11-godzinne nagrania wideo z przesłuchania ofiar. Są tak przerażające, że niektórzy przysięgli odmówili zapoznania się z nimi. Wyrok ma zapaść już w piątek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA