fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Internet

Bruksela znów myśli o utrudnieniach w Internecie

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Bibliotekarze chcą szerokiej cyfryzacji dzieł i udostępniania ich on-line. Protestują wydawcy, którzy są też przeciw przywilejom dla uczelni kształcących na odległość
Decydujące starcie nastąpi w tym tygodniu podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego. Chodzi o projekt rezolucji w sprawie przyszłości praw autorskich w Unii Europejskiej oparty na raporcie hiszpańskiego deputowanego prof. Manuela Mediny Ortegi.
Z projektu rezolucji wynika, że UE miałaby raczej zaostrzać prawo autorskie, niż je liberalizować. Na radykalne reformy jest jeszcze za wcześnie, bo transpozycja dyrektywy do krajowych porządków prawnych zakończyła się w 2006 r. Nie ma zgody na poluzowanie przepisów dotyczących Internetu. "Przestrzeganie praw autorskich i pokrewnych jest najskuteczniejszą gwarancją dla rozwoju legalnego rynku produktów cyfrowych" – czytamy w projekcie rezolucji. Przykładem takich działań ma być m.in. budowa europejskiej biblioteki cyfrowej.
[srodtytul]Sporna digitalizacja[/srodtytul]
Projekt rezolucji mówi też o ochronie niemajątkowych praw autorskich. Sprzeciw wywołuje bowiem rosnąca popularność umów o pracę z obowiązkowymi cesjami pełni praw autorskich przysługujących twórcom.
Wyjątki od zasady pełnej ochrony praw autorskich nie powinny naruszać normalnego wykorzystania utworu ani powodować nieuzasadnionej szkody dla twórców. Digitalizacja musi szanować prawa autorskie. Biblioteki otwierane online powinny się opierać na ścisłej współpracy twórców, wydawców i bibliotekarzy. Dużym zagrożeniem jest zdaniem uprawnionych zgoda na zwielokrotnianie i udostępnianie utworu naukowego w nauczaniu na odległość. Sprawy te można rozwiązać w umowach cywilnoprawnych przez udzielenie odpowiednich licencji.
Parlament zamierza też pochwalić zainteresowanych za to, że próbują rozmawiać o opłatach za tworzenie prywatnych kopii utworów. Stanowczo zaś podkreśla, że niezgodne z prawem jest wymienianie (bez zgody uprawnionych) plików przez peertopeer. Rezolucja zachęca też władze, aby wymogły na dostawcach usług internetowych skuteczną pomoc w zwalczaniu piractwa.
[srodtytul]Krytyka i pochwały[/srodtytul]
Dyrektywa 200[1/2]9/WE, której dotyczy rezolucja, jest różnie oceniana. Odmienne opinie o przygotowanej rezolucji wyrażają też grupy interesu zaangażowane w stosowanie praw autorskich. Próba zaostrzenia przepisów ma zwolenników wśród wydawców.
– Chodzi o uściślenie wyjątków (zwłaszcza tych dla Internetu), prawa cytatu, płatności za wykorzystywanie utworów chronionych prawami autorskimi i korzystniejsze zasady opodatkowania książek elektronicznych – wylicza Piotr Marciszuk, prezes Polskiej Izby Książki.
W 2007 r. sąd w Belgii uznał, że kopia strony internetowej zapamiętana przez serwer Google i link do niej są sprzeczne z prawem do decydowania o zwielokrotnieniu oraz publicznym udostępnieniu.
Rada Izby podpisała się pod listem otwartym do europarlamentarzystów, który przygotowała Federacja Wydawców Europejskich (FEP).
– Kryzys ekonomiczny nie jest odpowiednią chwilą na narażanie sektora wydawniczego na jeszcze większą niepewność – argumentuje w liście Federico Motta, szef FEP. Przekonuje, że wyjątki od prawa autorskiego nie powinny naruszać ekonomicznej istoty interesów ich posiadaczy.
Inne zdanie mają bibliotekarze. Toby Bainton z organizacji EBLIDA podkreśla, że rezolucja nie uwzględnia w ogóle interesów niekomercyjnych użytkowników – badaczy, studentów czy zwykłych konsumentów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA