fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Muzeum na dnie morza

Muzeum w Aleksandrii w wyobraźni architekta (fot: Jacques Rougerie)
Rzeczpospolita
Niezwykły obiekt powstanie w Aleksandrii: będzie to budynek-amfibia. Część sal ekspozycyjnych znajdzie się na lądzie, a do niektórych zwiedzający zejdą długim tunelem pod wodą
Autorem projektu jest francuski architekt Jacques Rougerie. Podwodna ekspozycja zajmie powierzchnię 200 metrów kwadratowych. Będzie dostępna na głębokości siedmiu metrów. Rocznie przewinie się przez nią około trzech milionów zwiedzających.
Przezroczyste ściany umożliwią im obserwowanie podwodnego świata i zabytkowych obiektów, jakie się w nim znalazły. Będą wśród nich: nabrzeże, do którego cumowały starożytne galery, schody wiodące do pałacu królowej Kleopatry, a także... archeolodzy płetwonurkowie prowadzący podwodne badania.
[srodtytul]Suchą stopą na dnie [/srodtytul]
Ponieważ wody Zatoki Aleksandryjskiej (podobnie jak atmosfera tego miasta) są bardzo zanieczyszczone, specjalny system filtracyjny zostanie zamontowany w pobliżu podwodnej placówki, aby zwiększyć przezroczystość wody i zapewnić zwiedzającym dobrą widoczność. Władze miasta zabroniły odprowadzania ścieków do zabytkowej części portu.
Będzie to pierwsza na świecie tego rodzaju placówka, wizytówka władz egipskich dbających o podwodne dziedzictwo. Budowę podwodnego muzeum wesprze UNESCO. Architekt zaplanował kopułę, która przykryje sale wystawowe mieszczące eksponaty wydobyte z dna portu. Do podwodnej części muzeum poprowadzi długi tunel. Budowla nawiąże kształtem do kompasu, łodzi pływających po Nilu od czasów antycznych (feluki) oraz świateł latarni morskiej. – Aleksandria znów będzie światłem dla całego świata, tak jak w starożytności – uważa Jacques Rougerie.
Jednak budowniczowie zmierzą się też z poważnym problemem technicznym. Konieczne jest takie zabezpieczenie muzeum, aby nie uszkodziły go wstrząsy podziemne i wielkie fale tsunami powstające w ich wyniku. Aleksandria leży bowiem w strefie aktywnej sejsmicznie. Zresztą, właśnie z tego powodu starożytne miasto znalazło się pod wodą.
Aleksandria została założona przez Aleksandra Wielkiego w 331 roku p.n.e. Ostatnie badania wskazują na wcześniejsze istnienie w tym miejscu osady o nazwie Rhakotis. Stąd zadanie Aleksandra miałoby polegać jedynie na rozbudowie miejscowości i uczynieniu z niej metropolii. Tak też się stało – Aleksandria była stolicą Egiptu aż do podboju tego kraju przez muzułmanów w roku 641 n.e.
[srodtytul]Zamiast nurkowania[/srodtytul]
W starożytności było to miasto tej rangi jak obecnie Londyn czy Paryż. A jednak turyści bawiący w Egipcie, chcąc oglądać zabytki, udają się do Kairu (piramidy), Luksoru, Doliny Królów. Dlaczego?
Ponieważ w mieście założonym przez Aleksandra Wielkiego do oglądania jest kolumna Pompejusza, amfiteatr (odkopany przez polskich archeologów), katakumby, XVIII-wieczny fort i w zasadzie niewiele więcej. A właściwie byłoby co oglądać, ale aleksandryjskie zabytki, łącznie ze starożytnym portem i ruinami latarni na wysepce Faros, są pod wodą.
[wyimek]Zbudowanie podwodnego muzeum umożliwi dostęp do podwodnej Aleksandrii[/wyimek]
Podwodną Aleksandrię odkrył w 1992 roku Francuz Franck Goddio, archeolog, płetwonurek, poszukiwacz starych wraków. Obecnie kieruje on Europejskim Instytutem Archeologii Podwodnej. Jego ekipa natrafiła na starożytny port. Wydobyto wtedy na powierzchnię ponad dwa tysiące zabytków. Ale, po pierwsze, nie wszystkie można wydobyć ze względu na ich rozmiary. A po drugie, trafiają one do źle zorganizowanych, przepełnionych egipskich muzeów, gdzie często giną w magazynach.
Oczywiście ludzie, którym umiejętności i zasoby portfela umożliwiają nurkowanie, mogą zwiedzać miasto Kleopatry. Rozważano również możliwość zbudowania specjalnych łodzi podwodnych i wożenie nimi turystów. Ale to są tylko pół-, a nawet ćwierćśrodki (archeolodzy wyrażali obawy, że manewrujące łodzie będą uszkadzały zabytki). Wydaje się, że dopiero zbudowanie podwodnego muzeum umożliwi powszechny dostęp do podwodnej Aleksandrii. Decyzję o jego budowie podjął dr Zawi Hawass, sekretarz Egipskiej Rady Starożytności. Jednocześnie zakazał on wydobywania zabytków na powierzchnię, aby w ten sposób nie zubażać podwodnych zbiorów.
[srodtytul]Konkurencja[/srodtytul]
Są też przeciwnicy budowania podwodnego muzeum. Uważają oni, że większość spektakularnych zabytków już została zabrana z dna. Pozostały wielkie elementy architektoniczne, belki, kolumny, gruz, być może interesujące dla specjalistów, naukowców, ale nie dla zwykłych zwiedzających.
Poza tym, jeśli Egipcjanie nie wykorzystają swojej szansy i nie pospieszą się z budową, niewykluczone, że nie im przypadnie w udziale zaszczyt zbudowania pierwszego na świecie podwodnego muzeum.
Mogą ich wyprzedzić Chińczycy. Wody rzeki Jangcy, spiętrzone tamą w regionie Trzech Przełomów, zaleją wspaniały zabytek archeologiczny – Grzbiet Białego Żurawia. Jest to wapienny masyw długości 1600 i szerokości 15 metrów. Najstarszych zapisów poziomu wody dokonywano na tej skale już 1200 lat temu. Poza tym uwieczniano na niej rozmaite wydarzenia, sentencje, a nawet poematy. Istnieje projekt przykrycia całego Grzbietu Białego Żurawia kopułą wypełnioną kryształową, przezroczystą słodką wodą. Turyści będą oglądali zabytek dzięki podwodnym tunelom. Przygotowania do budowy już się rozpoczęły.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=k.kowalski@rp.pl]k.kowalski@rp.pl[/mail]
[ramka][b]Projektant podwodnych budowli na miarę XXI wieku[/b]
Francuski architekt światowej sławy Jacques Rougerie specjalizuje się w projektowaniu obiektów związanych z morzami i oceanami. W latach 70. ubiegłego stulecia projektował obiekty, które jednak wtedy przekraczały możliwości realizacji, ziemska technika jeszcze nie była do tego przygotowane. Teraz jest inaczej. Z jego pracowni wyszły projekty między innymi centrów kultury morskiej we Francji: Mer Oceanopolis (Brest) i Nausicaa (Boulogne-sur-mer). Obiekty te co roku odwiedzają miliony ludzi. Projektem, który wzbudził zachwyt naukowców i architektów, jest Sea Orbiter, gigantyczna boja oceaniczna przeznaczona do dryfowania wraz z załogą, z prądami oceanicznymi, przez 15 lat. Ten projekt konsultowali: słynny oceanograf Jacques Piccard i francuski kosmonauta Jean-Loup Chretien. Laboratorium Sea Orbiter będzie miało 51 m wysokości (z czego 31 m w zanurzeniu), 31 m długości i 24 m. szerokości. Spośród 18-osobowej załogi ósemka to akwanauci żyjący w części zanurzonej. Sea Orbiter, przedstawiony w Paryżu w sierpniu 2005 roku, zostanie oddany do użytku w 2009 roku. Najnowszy dowód uznania dla dokonań Francuza nadszedł z Turkmenistanu. Władze tego kraju zamówiły u niego trzy projekty: wieży telewizyjnej, gigantycznego akwarium w Aszchabadzie (stolica) i pływającego hotelu w Turkmenbaszi nad Morzem Kaspijskim. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA