fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Wciąż za mało zielonej energii

Na Morzu Bałtyckim mają powstać parki wiatrowe, takie jak ten w Belgii
AP
Wciąż produkujemy za mało energii odnawialnej. Rząd zamierza przyspieszyć inwestycje, nowelizując prawo
Produkcja energii z wiatru należy do najbardziej dynamicznych gałęzi gospodarki. W ciągu roku potencjał farm wiatrowych zwiększył się o ponad 50 proc. – wynika z najnowszych danych Urzędu Regulacji Energetyki. W listopadzie działały w Polsce turbiny wiatrowe o łącznej mocy 442 MW. Na koniec ubiegłego roku było to 288 MW.
Zdaniem przedstawicieli branży tempo rozwoju elektrowni wiatrowych może być jeszcze szybsze. W najbliższych dwóch latach na budowę farm w Polsce zostanie wydanych ok. 10 mld zł.
– O koncesje na produkcję zielonej energii starają się farmy o mocy 1,4 tys. MW. Dziwi zatem, dlaczego mamy tak mało zrealizowanych inwestycji – ocenia Krzysztof Prasałek, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Według prognoz ekspertów wiatr obok biomasy będzie głównym źródłem zielonej energii w Polsce. Elektrownie zwiększają udział biomasy w spalaniu, bo w ten sposób najniższym kosztem obniżają emisję dwutlenku węgla. Jeśli decydują się na nowe inwestycje, to najczęściej właśnie w farmy wiatrowe.
[srodtytul]Zbyt ambitne plany[/srodtytul]
Polska zajmuje wysokie pozycje w rankingach oceniających warunki dla inwestycji w odnawialne źródła energii. W ostatnim takim zestawieniu sporządzonym przez Ernst & Young nasz kraj zajął 17. miejsce, przed takimi państwami jak Japonia, Brazylia i Austria, a obok Belgii i Norwegii.
O zajęciu tak wysokiej pozycji zdecydowało to, że w Polsce zgodnie z prawem udział zielonej energii w ogólnej produkcji elektryczności musi co roku wzrastać. W tym roku ma wynieść 7 proc., a w 2010 roku 10,4 proc. Drugim ważnym czynnikiem jest wysoka cena, jaką uzyskuje się za tzw. zielone certyfikaty. W efekcie firmy z tej branży mogą liczyć na wyższe stawki niż te w większości krajów unijnych.
Dlatego coraz więcej przedsiębiorców chce zarabiać na tym rynku. Nierzadko jednak ich plany przekraczają możliwości. Rozważane są inwestycje o wartości aż 49 tys. MW mocy. Dla porównania, moc elektrowni konwencjonalnych zainstalowanych w sieci wynosi około 35 tys. MW.Wysyp projektów największy kłopot sprawia PSE Operator; musi on rezerwować dla nowych zakładów miejsce na przyłączenie do sieci.
– Oczywiste jest, że wszystkie zamierzenia inwestycyjne nie mogą być zrealizowane. Problemem jest złe prawo, które nie daje możliwości weryfikacji zamierzeń inwestorów na etapie ubiegania się o warunki przyłączeniowe – mówi Dariusz Chomka, rzecznik PSE.
[srodtytul]Co z kaucjami[/srodtytul]
Ministerstwo Gospodarki chce zaradzić blokowaniu mocy wytwórczych, wprowadzając obowiązek wpłacania zaliczki przez inwestorów ubiegających się o przyłączenie nowych źródeł do PSE. Za każdy planowany kilowat mocy przyłączeniowej będą musieli wnieść zaliczkę w wysokości 50 zł.
Zaliczki mogą wyeliminować z rynku inwestorów, których działania ukierunkowane są jedynie na czerpanie profitów ze sprzedaży terenów pod budowę elektrowni ze źródeł odnawialnych. Pierwsza propozycja Ministerstwa Gospodarki zakładała kaucje w wysokości 100 zł za planowany kilowat mocy przyłączeniowej. W projekcie ustawy resort obniżył stawkę o połowę. Zdaniem Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej wystarczyłoby, gdyby kaucja wynosiła 20 zł. Już to wyeliminowałoby z rynku spekulantów, a jednocześnie nie miałoby drastycznego wpływu na politykę finansową rzetelnych inwestorów.
Największe obawy stowarzyszeń reprezentujących przedsiębiorców wzbudza brak w noweli zapisów o zwrocie kaucji. PSE Operator lub spółki dystrybucyjne, które mają pobierać zaliczki, będą mogły je zatrzymywać.
– Przedsiębiorca musi mieć możliwość wycofania wniosku w każdym momencie do czasu podpisania umowy przyłączeniowej. I wtedy powinien otrzymać zwrot wpłaconej zaliczki – uważa Michał Ćwil, specjalista do spraw rynku energii Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej.
– To nie jest zgodne z prawem. Przecież operator może postawić tak restrykcyjne warunki przyłączenia, że dla inwestora stanie się to nieopłacalne. A mimo to przedsiębiorca nie będzie mógł odzyskać kaucji – dodaje Krzysztof Prasałek.
Jeśli na nowo rozgorzeje dyskusja, nowelizacja prawa energetycznego może się odsunąć o kolejne miesiące. A to nie pomoże w przyspieszeniu inwestycji.
[srodtytul]Ciągle pod kreską[/srodtytul]
Tymczasem mimo korzystnych warunków i imponujących planów nadal zielonej energii produkuje się w Polsce za mało. W ubiegłym roku jej udział w ogólnej sprzedaży energii elektrycznej wyniósł 4,3 proc. zamiast planowanych 5,1 proc. Także celu wyznaczonego na ten rok nie uda się prawdopodobnie zrealizować.
W 2008 roku najwięcej zielonej energii dostarczyły elektrownie wodne – 1,67 TWh, niewiele mniej, 1,5 TWh, pochodziło ze spalania biomasy w elektrowniach. Farmy wiatrowe z wynikiem 0,55 TWh są na trzecim miejscu.
Według prognoz ekspertów biomasa będzie w przyszłości odgrywała coraz większą rolę, bo elektrownie są zobligowane do wykorzystywania surowców z upraw energetycznych. Rzadko jednak się decydują na budowę nowych instalacji: biogazowni i elektrowni na biomasę.
Z sondażu przeprowadzonego przez URE wśród największych 50 elektrowni, elektrociepłowni i firm dystrybucyjnych wynika, że w 2015 r. wiatr będzie źródłem produkcji nawet 20 proc. energii elektrycznej. Według ankietowanych udział biogazowni i elektrowni na biomasę nie przekroczy 1 proc.
[ramka]40 mld zł trzeba zainwestować do 2020 r. w produkcję energii z wiatru[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA