fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Coraz bliżej powrotu Putina

Dmitrij Miedwiediew już za siedem dni może podpisać ustawę o poprawkach do konstytucji. Wówczas Władimir Putin będzie mógł znowu zostać prezydentem
AP
Rosyjskie władze spieszą się z reformą. Zmiana rosyjskiej konstytucji wymaga już tylko podpisu prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. Gdy wejdzie w życie, premier Władimir Putin będzie mógł wrócić na Kreml nawet na 12 lat, czyli dwie sześcioletnie kadencje
Poszło jak z płatka. Niecałe dwa miesiące temu prezydent Dmitrij Miedwiediew rzucił hasło do zmian, a już dzisiaj gotowa do podpisania ustawa o poprawkach do konstytucji leży na jego biurku. Gdy złoży pod nią swój podpis, zwycięzca wyborów prezydenckich w 2012 roku wprowadzi się na Kreml na co najmniej sześć lat.
Wczoraj Rada Federacji zatwierdziła wyniki regionalnych głosowań nad poprawkami, które wydłużają kadencję prezydencką z czterech do sześciu, a parlamentarną – z czterech do pięciu lat.
– To przygotowania do powrotu Putina – przekonują komentatorzy. Twierdzą, że były prezydent, któremu obecna konstytucja nie pozwoliła pozostać na Kremlu na trzecią kadencję, chce w ten sposób umożliwić sobie powrót na pierwsze stanowisko w państwie. I to na długo.
– Jestem przekonany, że Putin wróci. Pytanie tylko kiedy – mówi „Rz” publicysta „Kommiersanta” Dmitrij Kamyszew. Oficjalnie wydłużona kadencja ma służyć usprawnieniu pracy prezydenta i parlamentu. – Czteroletnia kadencja nie wystarczy, by zdziałać coś w tak wielkim kraju jak Rosja – tłumaczą zwolennicy zmian.
W Rosji już dawno niczego nie robiono z takim pośpiechem. Najpierw ustawę błyskawicznie zatwierdziły kolejno Duma i Rada Federacji. Potem z głosowaniem uwinęły się 83 regionalne parlamenty. Zajęło im to zaledwie kilka tygodni, choć, jak przypomina opozycja, od oddania ustawy pod głosowanie w lokalnych parlamentach do przekazania jej prezydentowi powinien minąć rok.
Zgodność regionów była zadziwiająca. Wymagana w takim przypadku większość to 2/3, ale wszystkie zgromadzenia zgodnie zaakceptowały proponowane przez Kreml zmiany. Teraz Dmitrij Miedwiediew musi tylko odczekać siedem dni i może chwytać za pióro. Cała procedura może się więc zakończyć jeszcze w tym roku.
Po co ten pośpiech? Kolejne wybory prezydenckie powinny się odbyć dopiero w 2012 roku. Czasu jest w bród, tymczasem władze legislacyjne biją kolejne rekordy szybkości. Zdaniem jednych spieszą się, by przeprowadzić przedterminowe wybory i ulokować Władimira Putina na Kremlu, zanim kryzys rozpęta się w Rosji na dobre. Jednak sam premier ostatnio tej wersji zaprzeczył. – Następne wybory odbędą się w 2012 roku – stwierdził kategorycznie.
Zdaniem rosyjskiej politolog Marii Lipman to kryzys finansowy jest przyczyną pośpiechu.
– Obawiają się, że w obliczu walącej się gospodarki nawet za kilka miesięcy władze regionalne mogą już nie być tak posłuszne. Lepiej więc załatwić wszystko teraz, gdy 100 proc. regionów ochoczo mówi „tak” – powiedziała w rozmowie z „Rz”.
Podobnie jak w przypadku przedwyborczych spekulacji na temat przekazania władzy następcy Władimira Putina dziś także teorie się mnożą, ale nikt nie jest chętny, by położyć za nie głowę. – W Rosji właśnie o to chodzi, by nikt się nie domyślił, jaką decyzję podejmą na Kremlu – mówi Lipman. – Jedno jest pewne. Zmiany w konstytucji to znak, że obecna ekipa zamierza długo pozostać u władzy.
[ramka][srodtytul]Powiedzieli dla „Rzeczpospolitej” [/srodtytul]
[b]Paweł Kowal, były wiceszef MSZ, poseł PiS[/b]
Na dwuosobowym zespole Putin – Miedwiediew nie widać żadnych rys. Trudno wskazać choćby jedną! Co więcej, Miedwiediew sporo do tego duetu wnosi: kompetencje w sprawach energetyki, własną inwencję w rozwijaniu doktryny Putina poszerzania sfery wpływów. Nie widać żadnych powodów, dla których należałoby tu coś zmieniać, chyba że przyjmie się makiaweliczną tezę, iż brak oznak konfliktu Putin – Miedwiediew o takim konflikcie świadczy.
Tymczasem jest tajemnicą poliszynela, że w Rosji trwają usilne prace, by jak najszybciej przywrócić jedynowładztwo Putina. Dlaczego Putin nie zdecydował się na pozostanie na stanowisku już rok temu na jesieni? Czy obawiał się opinii Zachodu? Trudno powiedzieć. Teraz jednak, w obliczu narastającego kryzysu gospodarczego i chcąc umocnić pozycję Rosji w świecie, premier Władimir Putin dąży do skonsolidowania władzy w kraju. I wyrazem tego będzie jego powrót na urząd prezydenta.
[i]p.k.[/i]
[b]Tatiana Stanowa, rosyjska politolog[/b]
Nie sądzę, by zmiany rosyjskiej konstytucji były przeprowadzane pod Putina. Wprawdzie wydaje się, że decyzja zapadła jeszcze za jego prezydentury, to on mniej więcej rok temu pierwszy raz powiedział głośno o możliwym wydłużeniu kadencji. Ale wśród rosyjskich elit od dawna panuje przekonanie, że cztery lata to zdecydowanie za mało. Ta długość kadencji była rezultatem kompromisu w 1993 roku, gdy opracowywano konstytucję, i dzisiaj wielu ona nie zadowala. A pośpiech wynika z tego, że władze chcą uniknąć dyskusji na ten temat. Z jednej strony chcą bowiem konstytucję poprawić, z drugiej – utrzymać wszystkich w przekonaniu, że to coś stałego, niezmiennego. Dlatego wszelkie debaty są im nie na rękę.
[i]prus[/i][/ramka]
[i]Oficjalna strona Rady Federacji: [link=http://www.council.gov.ru]www.council.gov.ru[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA