fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Pochwała krawiectwa z dobrego materiału

Maciej Rybiński
Fotorzepa, Darek Golik
Na pozór był to niezły rok. Wreszcie się o nowych książkach polskich autorów mówiło, dyskutowało, spierało o nie. Inna sprawa, w jakim stopniu były to debaty spontaniczne, a w jakim zaplanowane kampanie reklamowe. Już wszyscy jesteśmy zgodni co do jednego: wykreować bestseller można dziś z g..., potrzebny jest tylko marketing.
W tej sytuacji pojawienie się niemałej liczby książek więcej niż przyzwoitych musi cieszyć, niezależnie od tego, że jest to radość objawiona grymasem udającym uśmiech. Bo o książce – aż się boję użyć tych słów – wybitnej mogliśmy w roku 2008 jedynie marzyć.
"Kinderszenen" Jarosława Marka Rymkiewicza – w przeciwieństwie do "Wieszania" – wydało mi się rzeczą nazbyt wykoncypowaną. Autor zaprogramował pewną prowokację i ta mu się udała.
Miłą niespodziankę sprawiła Inga Iwasiów powieścią "Bambino" odkrywającą dla literatury polskiej Szczecin ze wszystkimi swoimi zagadkami i tajemnicami. Więcej niż życzliwie warto przyjąć "Brzytwę", drugi tom opowiadań Wojciecha Chmielewskiego, śmiało podążającego tropami Marka Nowakowskiego i Kazimierza Orłosia. A skoro o Orłosiu mowa, to odnotuję tylko kolejną jego książkę – "Letnika z Mierzei".
Z prozaików młodego pokolenia swoją pozycję ugruntował "Gestami" Ignacy Karpowicz, a z literackiego mainstreamu wyróżnił się – powieścią "Marsz Polonia" – Jerzy Pilch. Ta próba zatargania polskimi sumieniami zakończyła się co prawda klęską, ale – po pierwsze – była to katastrofa z rozmachem, a po drugie – nikt pisarzowi nie zarzuci, że nie próbował. Zmierzył siły na zamiary i... wyszło, co wyszło.
Podobnie nazbyt rozbudowane ambicje miała "Żywina" Rafała Ziemkiewicza. Zwolennicy powieści podkreślają, że autor zagospodarował na potrzeby literatury współczesnej polską prowincję. To prawda, jednak dodam, że nie on pierwszy. Z kolei prawdę o naszej rzeczywistości, rozdartej między III i IV Rzeczpospolitą, przedstawić zapragnął Bronisław Wildstein w "Dolinie nicości". Powstała istotnie wielka powieść publicystyczna, i tylko publicystyczna.
A naprawdę pełną satysfakcję przyniósł mi "Bruderszaft z Belzebubem" Macieja Rybińskiego, drapieżna satyra o czasie minionym, której zapomnieć nie-podobna. Niestety. Swoją książkę Rybiński uszył na miarę Wieniedikta Jerofiejewa. I nie spartolił tej roboty, dowodząc, że w literaturze, jak w krawiectwie, potrzebne są dwie rzeczy: umiejętności rzemieślnicze i dobry materiał.
[ramka][b]Zachwyty[/b]
"Bruderszaft z Belzebubem" Maciej Rybiński (Axel Springer Polska)
"Kinderszenen" Jarosław Marek Rymkiewicz (Sic!)
"Bambino" Inga Iwasiów (Świat Książki)
[b]Rozczarowania[/b]
"Bzik prezydencki" Edward Redliński (Prószyński i S-ka)
"To wszystko" Janusz Anderman (Wydawnictwo Literackie)
"Senność" Wojciech Kuczok (W.A.B.)[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA