fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Żeby grać, trzeba wygrać

Lech znany jest z gry do końca. Austrię Wiedeń (na zdjęciu) w meczu decydującym o awansie do fazy grupowej Pucharu UEFA pokonał w ostatniej minucie
Rzeczpospolita, Bartosz Jankowski
Feyenoord – Lech. Jeśli drużyna Franciszka Smudy wygra dziś w Rotterdamie różnicą co najmniej dwóch bramek, awansuje do następnej fazy rozgrywek. Ale to nie będzie proste. Jeszcze nigdy polska drużyna nie wygrała w Rotterdamie. Transmisja w TVP 2 o godz. 20.35
Najważniejszy w tym roku mecz dla Lecha dla Feyenoordu będzie jednym z wielu. Holendrzy przegrali wszystkie trzy wcześniejsze pojedynki, stracili wszelkie szanse i myślą bardziej o sobotnim meczu ligowym z PSV Eindhoven niż o starciu z Polakami. Można się więc spodziewać, że przeciw Lechowi nie zagrają wszyscy najlepsi zawodnicy.
Feyenoord trzy mecze przegrał, Lech żadnego z trzech nie wygrał. Jakby nie patrzeć – emocje wzbudzać będzie rywalizacja drużyn najsłabszych w grupie H i poza Polską mało kto zwróci na to uwagę. Zainteresowanie Lechem może wzrosnąć dopiero po ewentualnym awansie do fazy pucharowej.
Z Feyenoordem nie wygrała nigdy w Rotterdamie żadna z pięciu polskich drużyn: Legia, Gwardia Warszawa, Szombierki Bytom, Ruch Chorzów ani Wisła Kraków. Mało tego, z dziewięciu meczów zaledwie jeden zakończył się naszym zwycięstwem (Gwardia, 1: 0 w Warszawie w roku 1973, po golu mistrza olimpijskiego Ryszarda Szymczaka), a trzy (wszystkie w Polsce) – remisami. Pięć pozostałych Polacy przegrali. Po raz ostatni – krakowska Wisła, przed dwoma laty 1: 3. Ta niemoc trwa od 38 lat.
Awans Lecha do grupy 32 drużyn, które grać będą wiosną, uzależniony jest od kilku warunków. Pierwszy to zwycięstwo, bo tylko ono daje szanse. Będzie ono równoznaczne z awansem, jeśli drugi mecz, pomiędzy Deportivo a Nancy, zakończy się zwycięstwem którejś drużyny. Jeśli w La Corunii padnie remis, Lech do awansu będzie potrzebował zwycięstwa różnicą minimum dwóch bramek. Przy równej liczbie punktów Deportivo, Nancy i Lecha właśnie bramki będą decydowały o kolejności. Na razie wiadomo tylko, że pauzujące w ostatniej kolejce CSKA Moskwa utrzyma pierwsze miejsce. Nancy i Deportivo zdobyły po 4 pkt, Lech 2, a Feyenoord nie ma żadnego.
Lech znalazł się w szczególnej sytuacji. Zakończył rozgrywki Ekstraklasy na pierwszym miejscu, całkowicie na tę pozycję zasługując. Gra najskuteczniej i najładniej w Polsce.
Franciszek Smuda, który w miniony weekend odebrał nagrodę tygodnika „Piłka Nożna” dla Trenera Roku 2008, wpaja swoim piłkarzom te same cechy, z jakich słynęły inne jego drużyny. Przede wszystkim Widzew z okresu gry w Lidze Mistrzów (1996).
– U mnie musi być ogień – podkreśla Smuda, nakazujący grę do końca, nawet w teoretycznie beznadziejnych sytuacjach. Dlatego Lech ma największą widownię w Polsce – średnio niewiele poniżej 20 tys. kibiców na mecz. Kilka tysięcy poznaniaków jedzie do Rotterdamu.
Lech wystąpi prawdopodobnie w składzie: Turina – Wojtkowiak, Arboleda, Tanevski, Djurdjevic – Bandrowski, Murawski, Wilk, Peszko, Stilic – Rengifo.
Sędziuje Włoch Paolo Dondarini, do którego Polacy nie mają szczęścia. To on prowadził przegrany mecz Wisły z Feyenoordem w roku 2006 i tegoroczny, FK Moskwa – Legia (2: 0).
[ramka][srodtytul]>Tabela grupy H[/srodtytul]
1. CSKA Moskwa 12 12-5
2. Nancy 4 8-6
3. Deportivo 4 4-4
4. Lech 2 4-5
5. Feyenoord 0 1-9[/ramka]
[ramka][srodtytul]Opinia: Robert Lewandowski, napastnik Lecha Poznań[/srodtytul]
Wszyscy czujemy zmęczenie sezonem, bo graliśmy więcej i częściej niż inni. O tym się wie, ale się nie myśli. Wiemy, czym ten mecz jest dla Lecha, że kibicuje nam tym razem cała Polska, i na pewno nie zagramy tak, żeby potem mieć do siebie pretensje. W takim meczu – przeciw słynnemu przeciwnikowi, na znanym stadionie – nie można nie dać z siebie wszystkiego. Przeciwnika znamy już bardzo dobrze, bo oglądaliśmy jego nagrane mecze. Słyszymy, że może wystąpić w rezerwowym składzie. Osobiście wolałbym, żeby zagrali wszyscy najlepsi, bo wierzę w zwycięstwo, a w takiej sytuacji smakowałoby ono jeszcze lepiej. W ostatnich dniach treningów było mniej, więc wybiegniemy na boisko niezmęczeni. Zagramy tak, żeby pod choinką mieć jeszcze jeden powód do radości.
—pap[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA