fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Nie jestem likwidatorem radia

Bogusław Kiernicki
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
- Na poprawienie atmosfery jest jedna recepta: rozmawiać uczciwie i traktować ludzi z szacunkiem. I myśleć także o tym w kontekście nowych decyzji personalnych - mówi w rozmowie z "Rz" Bogusław Kiernicki, delegowany przez radę nadzorczą do pełnienia funkcji prezesa Polskiego Radia
[b]Czy czuje się pan likwidatorem publicznych mediów?[/b]
Nie. Nie czuję się i nim nie jestem.
[b]W ubiegłym tygodniu zawieszony prezes Polskiego Radia Krzysztof Czabański w mówił w „Rz”, że zmiany we władzach publicznych mediów idą w kierunku ich likwidacji. A Pan właśnie – po zawieszeniu prezesa Czabańskiego – został delegowany przez radę nadzorczą do zarządu Polskiego Radia. [/b]
Jako członek rady nadzorczej oddelegowany do zarządu Polskiego Radia mam świadomość bardzo trudnej sytuacji, w jakiej znalazły się media publiczne. Nie wiążę tego jednak ze zmianami we władzach, lecz głównie z niebezpieczeństwem wynikającym z radykalnego spadku przychodów abonamentowych. Abonament jest sprawdzoną, a w Europie wciąż najpowszechniejszą, formą finansowania mediów publicznych.
[b]Ma go zastąpić Fundusz Misji Publicznej. Czy nie będzie odgrywał takiej roli? [/b]
Na razie nie znamy kształtu ewentualnych zmian i terminu ich wprowadzenia. Istotnie, z projektu ministra kultury wynika m.in., że Fundusz w zakresie realizacji zadań misyjnych ma być otwarty także na media komercyjne. Jednak zasadniczą wadą tego rozwiązania jest uzależnienie wysokości środków gromadzonych przez Fundusz od cyklu koniunktury gospodarczej. I to w dobie nadciągającego do nas światowego kryzysu gospodarczego.
[b]Ale czy to nie jest sprawiedliwsze? Może Fundusz zachęci media komercyjne, by też podjęły się ambitniejszej misji?[/b]
Jakoś nie mam poczucia, że media komercyjne czekają, by podnieść swój poziom, zmienić profil, stać się bardziej misyjne. Obawiam się, że chętniej wezmą pieniądze niż odpowiedzialność. A jeśli się okaże, że w rozgłośniach komercyjnych nie przybędzie dobrego radia, a media publiczne padną, kto weźmie za to odpowiedzialność?
Na razie zagrożeniem są malejące wpływy z abonamentu. Poprzedni zarząd wzywał ministra skarbu, by poprawił jego ściągalność. Niestety, minister skarbu odrzucił uchwałę walnego zgromadzenia akcjonariuszy o wsparciu rządu dla działań na rzecz zwiększenia ściągalności abonamentu. Wyraziłem w związku z tym publicznie przekonanie, że nie jest to ostateczne stanowisko ministerstwa.
[b]W ślad za zawieszeniem prezesa Czabańskiego podjęto decyzję o dymisji szefów Programu I, zdecydowano także, że kierownictwa Programu II nie obejmie Krzysztof Rutkowski. Czy to dobre decyzje? [/b]
Kontrowersyjne, chociaż nie bezzasadne, a z pewnością nie inspirowane tylko politycznymi względami. Obrońcy pana Jacka Sobali, dyrektora Programu I, przekonywali, że Jedynka się poprawiła, wprowadziła nowych dziennikarzy i komentatorów. Stała się miejscem żywej debaty. Zwyciężył jednak głos, że należy go odwołać, bo mimo alokacji częstotliwości nadal spada słuchalność, zespół jest wewnętrznie skonfliktowany i panuje w nim zła atmosfera. Nowy dyrektor Wincenty Pipka ma duże szanse, by spełnić pokładane w nim nadzieje.
Osobiście głosowałem przeciw odwołaniu dyrektora Sobali, ale o nominacji jego następcy myślę, że to rozsądna decyzja.
Co do odwołania Krzysztofa Rutkowskiego, który miał się w PR pojawić od nowego roku, i Jacka Snopkiewicza, czyli ostatnich dość zaskakujących decyzji personalnych prezesa Czabańskiego, to powiem eufemistycznie, że były nieprzekonujące, oczywiście z perspektywy naszych planów programowych.
[b]Pana nominacja do Zarządu była zaskoczeniem. Spodziewano się raczej kojarzonego z Samoobroną Roberta Wijasa. [/b]
Sytuacja jest rzeczywiście dość zaskakująca, ponieważ od kilku miesięcy po odejściu w dość dziwnych okolicznościach przewodniczącej rady nadzorczej Polskiego Radia, a następnie po powołaniu na jej miejsce przez Krajową Radę Radiofonii kolejnej osoby kojarzonej z Samoobroną, prezes Czabański stracił większość gwarantującą mu kontynuację misji. Od tego momentu odwołanie go lub zawieszenie było kwestią czasu. Do końca głosowałem przeciwko jego zawieszeniu, uważając, że alternatywa jest mało przekonująca. Gdy jednak do tego doszło, osoby w radzie związane z PiS przedstawiły moją kandydaturę jako szansę na uzyskania jakiejś, choćby ryzykownej, równowagi. Tak to potraktowały osoby kojarzone w radzie z LPR i w ten sposób znalazłem się w trzyosobowym zarządzie, gdzie do pojęcia każdej uchwały potrzebne są przynajmniej dwa głosy, które w trudach zbieramy.
[b]Co pan sądzi o pojawiającej się wśród niektórych publicystów opinii, że obecna koalicja PO-PSL uzyskuje wpływ na media przy pomocy obsadzonych za poprzedniego rządu nominatów LPR i Samoobrony? [/b]
Trudno to zweryfikować, chociaż nie ulega wątpliwości, że Ministerstwo Skarbu zaangażowało się w wybór Adama Hromiaka z Samoobrony na stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej PR, a z lektury „Gazety Wyborczej” można odnieść wrażenie, że pan Hromiak jest jej ulubieńcem.
[b]Czy pana delegacja do zarządu nie zdestabilizuje rady nadzorczej? [/b]
Opinie prawne są niejednoznaczne. By sytuacja była klarowniejsza, będę się starał nie korzystać z uprawnień członka rady nadzorczej, skoro jestem w zarządzie.
[b]Które z elementów osławionego już programu oszczędnościowego dla Polskiego Radia będzie pan wdrażał? [/b]
To nie był żaden plan, tylko katalog potencjalnych źródeł oszczędności. Mamy świadomość, że Radio – tak w zakresie organizacji, jak i misji – potrzebuje unowocześnienia. Podjęliśmy decyzję o powołaniu zespołu, który ma się zająć projektem modernizacji.
[b]Co zarząd zamierza zrobić, by poprawić atmosferę w Polskim Radiu? Nie jest tajemnicą, że zespół od czasów licznych zwolnień i przyjęć nowych pracowników jest podzielony. Jedni chcieliby powrotu, czują się skrzywdzeni. Inni, którzy niedawno przyszli, uważają, że skoro pracują dobrze, nie ma powodu, by ich wyrzucać.[/b]
Na poprawienie atmosfery jest jedna recepta: rozmawiać uczciwie i traktować ludzi z szacunkiem. I myśleć także o tym w kontekście nowych decyzji personalnych. Sądzę, że nominacje takie jak w Programie I spotykają się z dobrym odbiorem. Trzeba szukać osób, które będą także integrowały i dawały poczucie wspólnego losu. Zresztą w Radiu jest sporo dobrych tego przykładów, jak choćby Trójka dyrektora Skowrońskiego.
[b]Co z byłymi pracownikami, którzy wygrali przed sądem pracy procesy z Polskim Radiem? [/b]
Trwają rozmowy, by znaleźć dla nich miejsce. W niektórych przypadkach jest to wygrana sądowa, w niektórych wynik ugody. Są też osoby, które odeszły w wyniku porozumień grupowych i chciałby wrócić, bo nie wyobrażają sobie życia bez radia. My się temu przyglądamy, bo też mamy poczucie, że czasami z ich odejściem radio straciło za dużo.
[b]Prezes Czabański twierdzi: „W radiu są podejmowane decyzje, które pokazują, że tym, którzy przejęli rządy w spółce, nie zależy na utrzymaniu wysokiej jakości programu”. [/b]
Moim zdaniem nie ma takich decyzji. Co nie znaczy, że nie ma czego poprawiać. O programie, który w zarządzie podlega mnie osobiście, staram się myśleć twórczo. Chciałbym, aby Jedynka podzieliła się trochę swoją misją i żarem z innymi antenami. Na przykład z Dwójką, która powinna być także miejscem żywej i ważnej debaty o kulturze i cywilizacji. To samo dotyczy Radia Euro, które może jeszcze niejednym zaskoczyć.
[b]Czy prawdą jest, że w sporze z TP Emitel, spółką Telekomunikacji Polskiej odpowiedzialną za emisję sygnału, Polskie Radio zaczyna ustępować? Poprzedni zarząd twierdził, że Emitel powinien zwrócić mediom publicznym 600 – 700 mln zł w związku z zawyżaniem opłat. Czy obecny się z tego wycofuje? [/b]
Myślę, że zasługą prezesa Czabańskiego i zarządu pod jego kierownictwem było potraktowanie tak poważnie tej sprawy. Być może dzięki temu mamy jeszcze jakąś swobodę finansową i nie jesteśmy zupełnie pod ścianą. Podtrzymujemy w pełni wcześniejsze stanowisko władz Polskiego Radia w sprawie Emitela, która jest dla nas absolutnie priorytetowa. Przy okazji chciałem sprostować informację podaną na łamach „Rz” przez prezesa Czabańskiego, jakoby Polskie Radio zaczęło płacić Emitelowi za niesłusznie naliczone opłaty z tytułu przesyłu sygnału. Nie ma takiej możliwości!
[b]Czy podziela pan zdanie Krzysztofa Czabańskiego, że audyt w Polskim Radiu posłuży politykom jako pretekst do przeprowadzenia zmian? [/b]
Audyt się nawet nie zaczął, więc trudno mówić o wnioskach. Wbrew rozpowszechnianym publicznie informacjom nie wybraliśmy „wskazanego” audytora „z wolnej ręki”, ale zgodnie z prawem ogłosiliśmy przetarg nieograniczony. Wierzymy, że zarząd pracował z należytą starannością i audyt niczego złego nie wykaże.
[b]Prezes Czabański i jego zastępca są zawieszeni. Wiadomo jednak, że wielu członków rady nadzorczej żąda ich odwołania. Prezes Czabański deklaruje, że chce wrócić do Polskiego Radia. Jak pana zdaniem należy rozwiązać tę sprawę? [/b]
Sytuacja jest bardzo trudna. Bo o ile członkowie rady nadzorczej związani ze środowiskami Samoobrony i LPR byli zgodni co do odwołania prezesów Czabańskiego i Targalskiego, trudno mi sobie wyobrazić, by znaleźli wspólnego kandydata, który znajdzie większość w radzie. Na najbliższym posiedzeniu rady pojawi się punkt związany z rozpoczęciem procedur powołania nowego członka zarządu. Nic nie wskazuje na to, że zakończy się sukcesem.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA