fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Bumar w tarapatach

Wydatki na nowĄ broŃ sukcesywnie rosną. Z powodu opóźnień w dostawach uzbrojenia MON nie uda się rozliczyć w tym roku ważnych kontraktów. Ale w 2009 r. nakłady na modernizację armii zostaną utrzymane.
Rzeczpospolita
MON grozi zerwaniem umowy. Resort obrony może przestać finansować produkcję wież do rosomaków, ponieważ Bumar po raz kolejny spóźnia się z kontraktem
Ministra obrony narodowej wyprowadziła z równowagi wiadomość, że z winy Bumaru zabraknie w tym roku 17 transporterów potrzebnych w Afganistanie na wojnie z talibami.
– To skandal i skrajna nieodpowiedzialność ze strony Bumaru – irytował się wczoraj szef MON Bogdan Klich. Jego zdaniem z winy pancernego holdingu wali się ważna część planu modernizacji sił zbrojnych. Ale to nie wszystko. Wyposażenie w rosomaki naszych jednostek w Afganistanie oznacza bezpieczeństwo żołnierzy, a to – jak mówi minister – kwestia również polityczna.
Sytuację pogarsza fakt, że minister finansów odmówił sfinansowania w przyszłym roku dostaw rosomaków planowanych na 2008 r. Teraz luki w ważnym segmencie uzbrojenia naszych jednostek bojowych nie da się niczym zapełnić.
MON zamierza wyciągnąć konsekwencje wobec nierzetelnego potentata polskiej zbrojeniówki. – Poważnie myślimy o zerwaniu kontraktu, który powierzył finansowanie produkcji rosomaków spółce Bumar – powiedział „Rz” minister obrony narodowej. Gen. Sławomir Szczepaniak, dyrektor Departamentu Zaopatrywania Sił Zbrojnych w MON, wylicza, że na operacjach finansowych związanych z produkcją transporterów Bumar zarabiał 18 mln zł rocznie.
To kolejna wpadka pancernej spółki. W zeszłym roku należące do holdingu Zakłady Mechaniczne Bumar Łabędy usprawiedliwiały opóźnienie w montażu i dostawach kilkunastu wież do rosomaków skutkami powodzi we Włoszech. To podobno z powodu kataklizmu włoski partner Bumaru Oto Melara nie dostarczył w porę części. Opóźnione dostawy można było sfinansować w tym roku tylko dzięki przeniesieniu ok. 200 mln zł tzw. środków niewygasających. Tym razem resort finansów wykluczył taką możliwość.
W tym roku szefowie zakładów w Łabędach tłumaczą, że znowu zawiedli ich zagraniczni poddostawcy. W opinii Jana Tyrki, wiceprezesa odpowiedzialnego w Bumarze za program rosomaka, komponenty przysyłane m.in. przez włoską Oto Melarę i innych poddostawców często nie spełniają wymagań, co paraliżuje produkcję. – Musieliśmy np. odesłać francuskiej spółce Selin wszystkie elektryczne motory. Przysłano je z tak poważnymi wadami, że nie można było uruchomić przekładni – mówi Tyrka. Jeszcze tydzień temu wiceprezes zapowiadał w „Rz”, że jeśli będzie trzeba, wieże montowane będą nawet w święta. Ale i tak wpadki nie uda się uniknąć.
Kontrakt na dostawę 690 rosomaków jest największym dziś przedsięwzięciem modernizacyjnym w siłach lądowych. Jego wartość wyceniana jest na prawie 5 mld zł. Ponieważ transporter sprawdza się w warunkach wojennych, armia planuje zwiększenie zamówienia i rozszerzenie go na specjalistyczne wersje od medycznych i saperskich po wozy dowodzenia.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=z.lentowicz@rp.pl]z.lentowicz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA