fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Uwięzione w „złotej klatce”

Wśród internowanych w stanie wojennym 10 tys. osób było około tysiąca kobiet. Białostocki oddział IPN otworzył wczoraj poświęconą im wystawę opowiadającą o jedynym w Polsce „internacie” wyłącznie dla kobiet – w Gołdapi.
Był to ośrodek specyficzny – umieszczony nie w więzieniu czy obskurnym areszcie, lecz w Ośrodku Wczasowym Zarządu Głównego Związku Zawodowego Pracowników Prasy, Książki, Radia i Telewizji, stąd potocznie zwany złotą klatką.
Takich ulokowanych w luksusowych miejscach ośrodków było w Polsce pięć. – Chodziło o propagandę, bo budynek kompletnie nie nadawał się na więzienie, pomijając już to, że znajdował się w środku lasu – tłumaczy Marcin Zwolski z białostockiego IPN, odpowiedzialny za merytoryczną stronę wystawy „Kobiety internowane. Gołdap 1982”. Media pokazywały, że internowane mają ładne pokoje, z wygodnymi łóżkami i czystymi łazienkami i – jak pisano – „tuczą się i tyją”. – Wszystko po to, by pokazać społeczeństwu, że wszelkie informacje o dramatycznych warunkach, w jakich przetrzymywani są internowani, to kłamstwo – mówi Zwolski.
„Tu żyją w luksusie i chodzą przynajmniej we własnym przekonaniu w aureoli bohaterów narodowych. Mówi o nich Wolna Europa, BBC i wiele innych zagranicznych radiostacji” – pisał dziennikarz „Gazety Współczesnej” Dionizy Sidorski. Posuwał się nawet do stwierdzeń typu „nie widziałem tam żadnej ładnej kobiety”, sugerując, iż działanie przeciwko władzy było efektem ich kompleksów.
W rzeczywistości, oprócz warunków mieszkaniowych, ośrodek w Gołdapi nie różnił się zbytnio od pozostałych 55 placówek w Polsce. Panował tam regulamin więzienny, kobiety były przez cały czas pilnowane przez wojsko, inwigilowane i godzinami przesłuchiwane przez funkcjonariuszy SB. Jednej z internowanych wypuszczenie na pogrzeb syna uzależniono od podpisania lojalki. Kiedy odmówiła, koleżanki w jej obronie podjęły protest głodowy, czym wymusiły wydanie przepustki. Mimo licznych represji w ośrodku istniało intensywne nieformalne życie – dzięki przemyconym radioodbiornikom słuchano zachodnich rozgłośni, produkowano ulotki, prowadzono kursy samokształceniowe. Przez cały okres funkcjonowania ośrodka, czyli do 24 lipca 1982 r., przebywały w nim łącznie 392 kobiety.
Represjonowanym w latach 1981 – 1982 kobietom poświęcony jest także film dokumentalny Piotra Zarębskiego pt. „Więźniarki”, którego premiera odbędzie się 15 grudnia w Łodzi. Opowiada on o losach siedmiu działaczek „Solidarności” skazanych na kary więzienia i odsiadujących je w podbydgoskim Fordonie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA