fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Dzieci wciąż czekają

Polscy lekarze wykryli u Ekateriny Beruaszwiil wrodzoną wadę serca. Dziewczynka jest już po zabiegu. Na zdjęciu z mamą w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie
Rzeczpospolita
Tylko 3 tys. zł zebrały do tej pory Caritas i Kancelaria Prezydenta na leczenie dwójki małych uciekinierów z Osetii Południowej. Potrzeba 100 tys. zł
Zbiórka trwa już tydzień. „Rzeczpospolita” od początku patronuje akcji. Ważna jest każda wpłata – zarówno od osób prywatnych, jak i od firm. Wśród tych ostatnich pomoc oferowała na razie tylko jedna: Ferma Kur z Rszewa koło Konstantynowa Łódzkiego.
Dzieci, na których leczenie potrzebne są pieniądze, przyjechały do Polski prosto z obozu dla uchodźców, gdzie schronili się uciekinierzy ze zniszczonych wiosek gruzińskich koło Cchinwali. Do tej pory zajmują je wojska rosyjskie.
Wszystkie dzieci przeszły standardowe badania lekarskie. To wtedy lekarz pierwszego kontaktu wykrył u 13-letniej Ekateriny Beruaszwili wrodzoną wadę serca. Dziecko trzeba było natychmiast poddać zabiegowi. Do Polski przyjechała jej matka.
Dziewczynkę leczono nieoperacyjną metodą w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Po trzech dniach wyszła ze szpitala. Za jej leczenie trzeba zapłacić 20 – 30 tys. zł.
Drugie dziecko, które w Polsce ma otrzymać pomoc, to Temuri Machniaszwili. Jego rodzice zginęli w czasie jednego z licznych napadów z bronią w ręku w Gruzji w latach 90. Chłopcem opiekują się dziadkowie. Temuri nie słyszy. W Polsce można mu wszczepić implant, dzięki któremu odzyska słuch. Operację zaplanowano na 15 października.
Międzynarodowe Centrum Słuchu i Mowy w Kajetanach chce zoperować chłopca za darmo, ale za sam implant trzeba zapłacić. Kosztuje około 20 – 30 tys. euro.
Ekaterina jest uśmiechnięta, cieszy się z udanego zabiegu. Liczy, że jeszcze zdoła coś zobaczyć w Polsce. Jej mama wyznaje, że strata wszystkiego, co mieli, najwyraźniej była ceną za życie córki. Inaczej może nie odkryto by jej wady serca.– Otrzymaliśmy ogromną pomoc i od polskich władz, i od gruzińskiej ambasady w Polsce, i od lekarzy – mówi Makvala Beruaszwili.
Temuri Machniaszwili jest zupełnie inny niż Ekaterina– nieśmiały, niechętnie spotyka się z obcymi. Jego rysunkami obwieszony jest pokój u gruzińskiej rodziny w Lublinie, która zaprosiła jego i babcię, by tam mogli czekać na operację.
Temuri był jednym z tych dzieci, które chciały jak najszybciej wracać do kraju. Gdy wyjeżdżał, nie wiadomo było, czy jego dziadek przeżył konflikt rosyjsko-gruziński.
[ramka]Osoby i instytucje, które chcą wspomóc akcję, mogą wpłacać pieniądze na konto:
[b]CARITAS POLSKA skwer kard. Wyszyńskiego 901-015 Warszawa PKO BP wpłaty w PLN: PL70 1020 1013 0000 0102 0002 6526 z dopiskiem „Dzieci Gruzji”;
SWIF BPKOPLPW
wpłaty w euro: PL231160220200000000343646;
SWIF: BIGBPLPWXXX;[/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA