Literatura

Salman Rushdie docenił piękno i siłę kobiet

W nowej powieści Salman Rushdie daje popis swej erudycji
AFP
"Czarodziejka z Florencji" - Powieść skonstruowana jak „Księga tysiąca i jednej nocy”.
Rushdie jest niezrównanym bajarzem, a jego "Czarodziejka z Florencji" to erudycyjny i kompozycyjny popis. Niczym zwoje jedwabiu pisarz rozwija przed nami barwne historie. Przeplatają się, nachodzą na siebie, gubią, by nagle się odnaleźć i spleść w spójną opowieść. Chce on omamić i oczarować czytającego.
Do Sikri, zwycięskiego miasta wschodniego cesarza Akbara Wielkiego, przybywa jasnowłosy podróżny z Florencji. Nie wiadomo, kim jest: potężnym magiem czy zręcznym hochsztaplerem? Rushdie buduje tę postać z niedomówień. Przybył, by zobaczyć się z samym Akbarem i przekazać mu tajemnicę. Dzięki bezczelności i przedziwnemu urokowi włóczęga dociera przed jego oblicze. Cesarz jest władcą świata. Jeden gest i zadziorny młodzian może stracić życie. Potężny, oświecony Akbar czuje jednak, że ten bezimienny nazywający siebie różnymi imionami zapełnia pustkę, która od lat jest w nim obecna. Zaczyna słuchać jego opowieści o księżniczce Quary Köz z własnego rodu Mogołów i jej służce Zwierciadle, których niezależność, siła i władza nad mężczyznami doprowadziły aż na krańce znanego świata: do dalekiej Florencji.
Więź między cesarzem, symbolizującym Wschód, i podróżnym z Zachodu się zacieśnia. Na nowo powołują do życia widmową postać księżniczki. Z warstwy opowieści przenika do powieściowej rzeczywistości. Taką moc sprawczą ma dar opowiadania. Florentyńczyk występuje w roli Szeherezady. Jego los, zupełnie jak perskiej księżniczki, zależy od giętkości języka, wyobraźni, umiejętności utrzymania zainteresowania cesarza. Podobnie jawi się przed nami Rushdie. Skupia uwagę czytelnika, przenosząc go w różne przestrzenie i czasy, zaludniając powieść postaciami historycznymi, które istnieją obok fikcyjnych na równych prawach, malując przebogate tło kulturowe. To równocześnie książka o nieśmiertelności i przemijaniu. Także o rządach kobiet i nietrwałości wszelkiej władzy. Synonimem władzy jest tu panujący w XVI wieku w Hindustanie cesarz Akbar Wielki. A także starszy od niego o kilkadziesiąt lat pochodzący z innego świata florencki dyplomata Niccolo Machiavelli, autor "Księcia". Jeden jest władcą absolutnym, drugi spisuje zasady, którymi taki władca powinien się kierować. Obaj w ostatecznym rozrachunku przekonają się, że ważniejszy od pragnień jednostki jest ład społeczny. Dzielą ich tysiące kilometrów, choć myśli zaprząta ten sam problem. I ta sama kobieta: przez cesarza wskrzeszona dzięki słowom podróżnego, przez myśliciela widziana jedynie kilkakrotnie we Florencji. Jej obecność jest kluczowa dla fabuły i sensu opowieści. Dowodzi, że piękne, silne kobiety obdarzone przez naturę magicznymi zdolnościami stoją ponad odwiecznymi prawami świata. Nic ich na trwałe nie wiąże; by przetrwać, potrafią odrzucić zobowiązania i zapomnieć o przeszłości. Choć pozornie mężczyźni są panami wojny i pokoju, to ich wyobraźnię, ambicje rozpalają kobiety. Co zatem, jeśli nie władza i miłość, jest wieczne? – pyta Rushdie. Oczywiście opowieść, którą można snuć w nieskończoność. To w niej da się wskrzesić fikcyjną księżniczkę, powołać do istnienia sztukmistrza z Florencji, fantazjować na temat postaci historycznych. Rushdie mocno wierzy w jej siłę, czar, władzę i przede wszystkim nieśmiertelność.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL