Mieszkaniowe

Na przedmieściach prawdziwy rozkwit przeżywa budownictwo jednorodzinne

Sebastian Saliński analityk Gold Finance
Rzeczpospolita
Dzielnice centralne nie mają takich szans na ekspansję jak peryferyjne, choć te ostatnie na razie są ubogie w infrastrukturę. To odstrasza deweloperów
Rozmowa z Sebastianem Salińskim, analitykiem Gold Finance
Rz: To, że do sprzedania w danej dzielnicy jest najwięcej mieszkań, nie oznacza, że tam się najwięcej buduje. Największa podaż jest w tej chwili na Białołęce, a gdzie powstaje najwięcej lokali? Sebastian Saliński: Najwięcej buduje się w Wilanowie – blisko 10 tys. mieszkań, na Białołęce – ok. 7 tys., oraz na Bemowie, Woli i Mokotowie – około 4,5 tys. mieszkań. Oczywiście znaczna cześć dotyczy inwestycji już sprzedanych.
Czyli największymi placami budów są skrajnie położone dzielnice miasta, co jest zresztą dość logiczne. Rozwój każdego miasta obejmuje istniejące już dzielnice, jak również wiąże się z powstawaniem zupełnie nowych. W ciągu ostatnich lat rozbudowie uległ m.in. Mokotów. Jednocześnie integralnymi częściami miasta stały się Gocław, Ursynów i Tarchomin. Powstała również kolejna, 18. już dzielnica – Wesoła. Jeśli chodzi o dzielnice znajdujące się na obrzeżach Warszawy, takie jak Białołęka i Wilanów, ich dostępność cenowa jest o wiele większa. Spowodowane jest to dużą liczbą nowych inwestycji i, co za tym idzie, konkurencyjnymi cenami oferowanymi przez deweloperów. Potencjał Białołęki, Bemowa, Wilanowa i Woli stanowi głównie peryferyjne położenie, a w konsekwencji mogą się one rozrastać w przeciwieństwie do dzielnic centralnych, które nie mają takich szans na ekspansję. Czy północne rejony są bardziej atrakcyjne od południowych? Wzrost zainteresowania inwestorów oraz nabywców obserwujemy w północnej części Warszawy. Głównie dzięki rozbudowie metra. Poprawie komunikacji posłuży również budowa mostu Północnego z nową trasą tramwajową. Dobra komunikacja z centrum stolicy z pewnością uatrakcyjni ofertę. Deweloperzy już przed kilku laty zaczęli wykupywać grunty w tych rejonach z myślą o nowych inwestycjach. Ogłoszenie przez Pirelli Pekao Real Estate pierwszej fazy nowego projektu na terenach Huty Lucchini oznacza, że w perspektywie kilku lat Bielany mogą się stać gigantycznym placem budowy. Prace związane z samym projektem Pirelli mogą objąć teren o powierzchni blisko 250 ha i pozwolić na wybudowanie 2,7 mln mkw. mieszkań.Dodatkowym atutem Bielan jest zielone otoczenie, a także urok sąsiedniego Żoliborza. Produkcja w tej dzielnicy szacowana jest na ok. 2500 mieszkań. Ceny na poziomie 7 tys. zł wydają się bardzo atrakcyjne. Szczególnie w porównaniu z Ursynowem. W tej położonej na skraju miasta dzielnicy ceny zaczynają się od 8,5 tys. zł za metr kwadratowy, a liczba nowych mieszkań jest szacowana na 1500. Na przedmieściach powstaje też coraz więcej domów. Budownictwo jednorodzinne przeżywa prawdziwy rozkwit. Znaczący wzrost cen mieszkań sprawił, że zwiększył się popyt na domy jednorodzinne w Warszawie i okolicach. W tych rejonach powstaje wiele nowoczesnych projektów o interesującej architekturze. Według ekspertów na uwagę zasługują okolice na północ od Warszawy, które dzięki planom rozwoju infrastruktury (m in.: budowa i modernizacja dróg, kolejne linie autobusowe) stanowią coraz lepszą lokatę kapitału – zwłaszcza jeżeli myślimy o budowie czy zakupie gotowego domu. Czy ceny mieszkań osiągnęły właściwy poziom? Średnia cena kwartalna za mkw. w stolicy wynosiła w drugim kwartale 2008 r. 9272 zł. Najdroższymi dzielnicami wciąż pozostają Śródmieście i Mokotów, a najtańszymi Rembertów, Wawer i Targówek. Deweloperzy o ugruntowanej pozycji na rynku oferują realne ceny swoich inwestycji. Ceny zawyżają natomiast nowi inwestorzy mogący boleśnie odczuć zachowanie rynku. Klienci słusznie negocjują wysokość ceny. Wydłużył się czas finalizacji zakupu nieruchomości, a oferty są starannie selekcjonowane w obawie przed inwestycją, która może stracić na wartości.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL