Świat

Pierwsze starcie McCain – Obama

Jedna z debat Nixona z Kennedym w 1960r. W tej sztab prezydenta lepiej zadbał o szczegóły
Rzeczpospolita
To spotkanie ma szansę pobić rekord oglądalności w historii debat telewizyjnych – mówi „Rz” Stephen Hess
Losy zaplanowanej na piątek wieczorem (w Polsce to już sobota) debaty prezydenckiej w tych wyborach ważyły się do ostatniej chwili. Dopiero koło południa sztab republikańskiego kandydata Johna McCaina potwierdził jego udział w przygotowywanym od wielu miesięcy spotkaniu na Uniwersytecie Missisipi. McCain, który oficjalnie zawiesił swą kampanię, by pracować w Kongresie nad ustawą mającą ratować Wall Street przed finansowym krachem, chciał, by debata została odłożona na nadchodzący tydzień. Barack Obama się na to nie zgodził, twierdząc, że debata „jest teraz szczególnie potrzebna”. Cannot send log message because exception Http_Exception_CurlError was thrown with message "cURL: Error: '7:couldn't connect to host' when sending request to:http://195.8.128.54/saxo-log".
Jeszcze w czwartek McCain uzależniał swoją obecność w Missisipi od tego, czy uda się osiągnąć porozumienie w sprawie ustawy. Od piątku rano republikanin negocjował na Kapitolu ze sprzeciwiającymi się programowi rządu kolegami z własnej partii. Ale mimo że godziny mijały i konsensusu wciąż nie udawało się wypracować, republikański kandydat zmienił zdanie i postanowił stanąć wieczorem obok swego rywala, który zapowiadał, że będzie na miejscu tak czy owak. Od razu po debacie McCain zamierza wrócić na Kapitol. Rz: Co tak naprawdę jest ważne podczas telewizyjnych debat prezydenckich – forma czy treść?
Stephen Hess: Konkret i treść w gruncie rzeczy nie bardzo się liczą. Kandydaci rzadko wychodzą podczas debat z nowymi propozycjami, nowymi ideami. Zwykle odwołują się do wielokrotnie powtarzanych wcześniej przemówień, dzieląc je po prostu na mniejsze, 90-sekundowe czy dwuminutowe kawałki dostosowane do formatu debaty. Każdy, kto uważnie obserwował do tego momentu kampanię, usłyszy to, co słyszał już wiele razy. Być może tym razem będzie jednak inaczej. Te debaty bez wątpienia muszą obracać się wokół sytuacji bieżącej. Musi się pojawić gospodarka, z racji tego, co wydarzyło się w ostatnich dniach. Stanowiska obu kandydatów w kwestii kryzysu są na tyle płynne, na tyle mało wyraziste, że kto wie, może któryś z nich postanowi powiedzieć coś, co wniesie całkiem nową jakość. Stawiałbym bardziej na McCaina, który zostaje z tyłu w sondażach i musi jakoś odwrócić bieg tej kampanii. Mimo tego braku konkretów Amerykanie lubią oglądać debaty... W ostatnich dekadach bez wątpienia stały się najbardziej oglądanymi wydarzeniami podczas każdej kampanii prezydenckiej. A pierwsze starcie między Obamą i McCainem z pewnością pobije rekord oglądalności w historii debat. Zainteresowanie ludzi tą kampanią jest bezprecedensowe. Wystarczy spojrzeć, jak wielkie zainteresowanie towarzyszyło debatom w czasie prawyborów, które dawniej przyciągały znacznie mniejszą uwagę. Patrząc z perspektywy ostatniego półwiecza, która debata okazała się najważniejsza? Oczywiście najgłośniejsza i najważniejsza była ta pierwsza w 1960 roku. To było ogromne wydarzenie. Walka wyborcza była wtedy niesamowicie zacięta. O ostatecznym zwycięstwie Kennedy’ego zadecydowało zapewne wiele różnych czynników, ale jednym z decydujących mogło być właśnie jego telewizyjne starcie z Nixonem. Wiele osób, które nie oglądały wtedy tej debaty, lecz słuchały jej przez radio, było święcie przekonanych, że Nixon wyraźnie wygrał. Tymczasem ci, którzy oglądali to w telewizji, widzieli Nixona, który wyglądał bardzo niewyraźnie (był wtedy chory), i Kennedy’ego, który był bardzo przystojny. I w ich oczach Kennedy wypadł lepiej. To był bardzo ważny moment w historii amerykańskiej polityki. Zaczęto ją postrzegać także jako rozrywkę. A pamięta pan jakąś, w której zadecydowałby konkret, a nie obraz czy błyskotliwa fraza? Na przykład ta między Jimmym Carterem i Geraldem Fordem w 1976 roku, gdy Ford popełnił pamiętną gafę nieco przedwcześnie wyzwalając Polskę spod sowieckiej okupacji. Carter był postacią mało znaną i nieszczególnie popularną, wiele osób dawało więc Fordowi spore szanse wygranej. Ta pomyłka zmieniła jednak układ. Co ciekawe, większość telewidzów jej nie wychwyciła – mało kto reagował podczas transmisji okrzy- kami „Uuu, co za pomyłka!”. Wychwycili ją eksperci i trafiła do gazet następnego ranka. Ford zaś nie wykazał się wtedy szczególną umiejętnością zacierania złego wrażenia, nie potrafił wywrócić kota ogonem i skończyło się porażką. Ale prawdą jest to, że inne słynne momenty debat – takie jak Bush senior patrzący na zegarek, Al Gore wzdychający głośno do mikrofonu czy błyskawiczne riposty Reagana – miały w większości czysto symboliczne znaczenie. Patrząc z perspektywy czasu można stwierdzić, że nadano im wówczas o wiele większe znaczenie, niż na to naprawdę zasługiwały. Wizerunek był ważniejszy od treści. Która z trzech debat jest zwykle najważniejsza? Pierwsza? Dobre pytanie. Wracając do pierwszej debaty: Nixon myślał o sobie jako o mówcy akademickim, wypowiadał się w stylu wykładowcy. I jak przystało na wykładowcę, uznał, że najważniejsze rzeczy trzeba zachować na koniec, a więc do ostatniej debaty. Nie zrozumiał, że telewizja to rozrywka. Pierwsza debata jest najważniejsza, wszystko, co najważniejsze, trzeba powiedzieć jak najszybciej, jak najwcześniej. Dlatego dziwi mnie trochę, że ludzie Obamy zgodzili się, by pierwsza debata dotyczyła polityki zagranicznej, która stanowi mocny punkt McCaina. Co by pan doradził obu kandydatom? Myślę, że nie mogą sobie pozwolić na uprzejmą, grzeczną dyskusję, na „prezydenckie zachowanie”. Dla żadnego z nich nie jest to dobry czas na taki występ. Myślę, że rzucą się sobie do gardeł. Dla McCaina, byłego pilota myśliwca, to naturalny styl. Obama powinien moim zdaniem porzucić na czas debat swój sposób bycia, styl profesora prawa (którym zresztą jest) i przyjąć bardziej agresywną postawę. Stephen Hess jest ekspertem Brookings Institution, byłym doradcą prezydentów Geralda Forda i Jimmy’ego Cartera, profesorem George Washington University Najsłynniejsze debaty kandydatów na prezydenta USA Debata JFK - Nixon (1960 r.): Debata Gerald Ford - Carter (1976 r.): Debata Carter - Reagan (1980 r.) Debata Reagan - Mondale (1984 r.) Debata Bush - Gore (2000 r.)
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL