Unia Europejska

Znikają ulice Józefa Stalina

Budowa Kanału Białomorsko-Bałtyckiego, rok 1931. Według Aleksandra Sołżenicyna zginęło tam ćwierć miliona więźniów
Forum
Eurodeputowani wzywają do jednakowego uczczenia pamięci ofiar stalinizmu i nazizmu. A w Belgii likwidują właśnie ostatnią ulicę Józefa Stalina
Frameries, 20-tysięczne miasto w prowincji Hainaut w Belgii. Tutaj mieszkańcy mają szansę przejść się po jedynej w kraju ulicy Józefa Stalina. Już niedługo, bo radni uznali, że trzeba jednak zmienić nazwę.
Część z nich była zdumiona, że w prowincji Hainaut, utrzymującej od lat kontakty z jednym z regionów ukraińskich, zachowała się ulica czcząca pamięć krwawego dyktatora odpowiadającego za śmierć milionów Ukraińców. Co dziwniejsze, ulica Stalina dochodzi do dwóch przecznic o nazwach: Więźniów Politycznych oraz Deportowanych. Radni Frameries poczuli się zawstydzeni tym faktem i podjęli dodatkowo decyzję o przeznaczeniu funduszu na upamiętnienie ofiar zbrodni przeciw ludzkości, w tym szczególnie stalinowskich.
Belgowie będą mieli szansę 23 sierpnia 2009 roku po raz pierwszy czcić pamięć ofiar nazizmu i stalinizmu, jeśli ich parlament zaakceptuje inicjatywę eurodeputowanych. Wczoraj przewodniczący Parlamentu Europejskiego odczytał deklarację podpisaną przez 409 europosłów, czyli ponad połowę składu izby, nawołującą rządy krajów Unii Europejskiej do ustanowienia takiego święta. Datę wybrano nieprzypadkowo – to dzień podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow będącego układem o nieagresji mię-dzy hitlerowskimi Niemcami a Związkiem Sowieckim. – Jesteśmy prawie 20 lat od upadku żelaznej kurtyny, ale ciągle daleko nam do wzajemnego zrozumienia naszej wspólnej historii – mówi „Rz” Jana Hybaskova, eurodeputowana czeska, należąca do inicjatorów deklaracji. Dodatkowo Czesi proponują utworzenie w Pradze instytutu badającego zbrodnie totalitarne, choć akurat Hybaskova nie upiera się przy lokalizacji. – Obojętnie gdzie. To i tak powinna być sieć instytucji badających archiwa, nowy instytut miałby je koordynować – wyjaśnia eurodeputowana. – Aktywność Czechów nas zaskoczyła – mówi „Rz” Wojciech Roszkowski, historyk i eurodeputowany PiS. Profesor od lat aktywnie angażuje się w akcje przywracające Europie pamięć o zbrodniach popełnionych przez reżim komunistyczny, ale do tej pory liczyć mógł głównie na poparcie europosłów z krajów bałtyckich oraz z Węgier. – Czesi nigdy się w to nie angażowali, teraz chcą z polityki historycznej uczynić jeden z wyznaczników swojego przewodnictwa w UE. Można im pozazdrościć tej inicjatywy. I trzeba zdecydowanie wspierać – mówi Roszkowski. Według niego Polska powinna okazać pełne poparcie zarówno dla pomysłu dnia pamięci, jak i stworzenia instytutu badającego zbrodnie totalitarne. Czechy pokierują Unią Europejską w pierwszej połowie 2009 roku. Dzień pamięci nie oznacza jednak, że to będzie unijne święto poświęcone ofiarom nazizmu i stalinizmu. Eurodeputowani wzywają w deklaracji państwa członkowskie do ustanowienia takiego święta na poziomie krajowym. Decyzje będą musiały więc podjąć indywidualnie rządy. Na razie eurodeputowani nie przewidują, żeby organizowano unijne uroczystości z tej okazji. Nowym państwom członkowskim trudno ciągle przebić się ze swoją wersją krwawej historii XX wieku. Już raz Polska i kraje bałtyckie ustąpiły, gdy Unia Europejska decydowała o karach za negowanie zbrodni ludobójstwa. Nie uwzględniono wtedy w ich katalogu aktów popełnianych w imię ideologii komunistycznej. W zamian unijni ministrowie obiecali debatę i publikacje, które miałyby objaśniać Europejczykom meandry najnowszej historii, zwłaszcza na wschodzie kontynentu. Skończyło się na zamkniętej dla mediów dyskusji ekspertów. Strona praskiego Muzeum Komunizmu www.muzeumkomunismu.cz
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL