Wywiady i rozmowy

Próba wiary i pokory ojca Pio

ks. Robert Skrzypczak, duchowny teolog i psycholog
Rzeczpospolita, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Rozmowa: ks. Robert Skrzypczak, duchowny teolog i psycholog
Rz: Dziś mija 40 lat od śmierci ojca Pio. Przez wiele lat kwestionowano jego stygmaty i objawienia, w latach 20. został nawet pozbawiony prawa do publicznego odprawiania mszy świętej. Kanonizował go dopiero Jan Paweł II. Dlaczego to trwało tak długo?
ks. Robert Skrzypczak: Kościół katolicki nigdy nie spieszy się z uznawaniem autentyczności stygmatów i objawień, ponieważ obok przypadków autentycznych zdarzają się szarlatani. Chodzi o to, aby ponad wszelką wątpliwość wykluczyć możliwość oszustwa. Przypadek ojca Pio jest specyficzny. Był on zwykłym kapłanem, bez szczególnego wykształcenia i bez znajomości. Natomiast przeciwnikiem uznania jego stygmatów za cudowne był jeden z największych naukowych autorytetów włoskiego Kościoła Agostino Gemelli. Nazwał Pio mistykiem z urojenia i podważał do niego zaufanie. Ojciec Pio doznał w związku z tym licznych upokorzeń. Przeszedł wielką próbę wiary i pokory. I przeszedł ją pozytywnie. Jak współczesny człowiek, solidnie wykształcony w świeckich szkołach, może uwierzyć w stygmaty?
Jeden uwierzy, drugi – nie. Zjawiska cudowne pokazują, że nauka nie jest w stanie wyjaśnić wszystkiego. Czasami trzeba położyć palec na ustach i dopuścić wiarę. W ubiegłym roku turyński historyk Sergio Luzzatto próbował podważyć autentyczność stygmatów ojca Pio. Rewelacje Luzzatto rozbłysnęły jak kometa we włoskim świecie medialnym i równie szybko zgasły. Sięgnął on do watykańskich archiwów, przedstawiając nowe fakty historyczne. Wyciągnął jednak ze swoich ustaleń zbyt szybkie i daleko idące wnioski. Twierdził, że Pio był oszustem, który za pomocą potajemnie kupowanego kwasu preparował swoje znamiona, żeby zyskać rozgłos. Kościelne dochodzenie nie potwierdziło tych zarzutów. Jakie jest znaczenie stygmatów dla współczesnego człowieka? Fenomeny nadzwyczajne, takie jak stygmaty czy objawienia, nie powinny być argumentem ostatecznym w kwestii wiary. Mogą być jedynie pomocą, drogowskazem dla szukających Boga. Kościół mówi to wyraźnie. Stygmaty są natomiast symbolami męki Chrystusa. Być może są też znakami jego obecności wśród nas. Co charakterystyczne, stygmatycy, w tym ojciec Pio czy siostra Wanda spod Warszawy, zwykle ukrywają swoje stygmaty. Uważają je za coś wstydliwego i upokarzającego.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL