Świat

Głosowanie na obcasach

"Czytaj z mojej szminki" - piszą zwolenniczki Palin
AFP
Po każdych wyborach przychodzi taki moment, kiedy można spojrzeć wstecz na wydarzenia kampanii i orzec: "tak, to było to; to o to chodziło w tych wyborach, to zdecydowało o wyniku". Czy w amerykańskich wyborach'08 będzie to kwestia kobieca? - zastanawia się brytyjski dziennik "The Independent".
Według gazety, w 1960 roku zdecydowała telewizja. Los Richarda Nixona został przypieczętowany przez bezlitosne reflektory w studiu telewizyjnym, kiedy jego rywal John F. Kennedy śmiało wkroczył w erę nowych mediów. W 1988 roku przesądziło jedno zdjęcie Michaela Dukakisa, wyraźnie niechętnie pozującego w czołgu - niezbyt dobra rekomendacja dla przywódcy czasu kryzysu zimnowojennego. W 2004 roku telewizja Fox News powtarzała Amerykanom, że John Kerry "wygląda jak Francuz", czym utrwalała jego wizerunek oderwanego od rzeczywistości przedstawiciela elit, z wyszukanymi upodobaniami i zagraniczną żoną.
Nie widać jeszcze takiego punktu w tegorocznej kampanii, ale "The Independent" typuje, że nie będą to sprawy samych kandydatów, ich ewentualnych gaf czy ich poglądów na ważne sprawy. Tym razem pójdzie o kobiety. Nie tylko dlatego, że gubernator Alaski Sarah Palin jest kandydatką republikanów na wiceprezydenta, a senator z Nowego Jorku Hillary Clinton o włos przegrała demokratyczną nominację na prezydenta z Barackiem Obamą. Wystarczy - sugeruje gazeta - popatrzeć na to, co dzieje się w informacyjnych kanałach telewizyjnych. Ciągle są tam i brylują "starzy dobrzy znajomi" mężczyźni. Ale najciekawsze komentarze są autorstwa kobiet. I to kobiety zadają najtrudniejsze pytania pod adresem obu kandydatów i osób prowadzących ich kampanie.
Źródło: The Independent

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL