Historia

Radziłów i Jedwabne. Pogromy na ziemi niczyjej.

Zbiory ŻIH
Niemieckie zamierzenia w stosunku do wschodnich terenów Europy zostały skonkretyzowane wiosną 1941 r. Celem wojny z ZSRR według Hitlera było zniszczenie „azjatycko-barbarzyńskiego bolszewizmu” i miała to być wojna eksterminacyjna.
Przy „rozwiązywaniu kwestii żydowskiej” na Wschodzie Niemcy wykorzystywali także silne nastroje antyżydowskie miejscowej ludności. Specjalne oddziały niemieckiej policji prowokowały i organizowały pogromy, do udziału w których zachęcano okoliczną ludność. Już w czasie zajmowania obszarów wschodnich Reinhard Heydrich wydał 29 czerwca 1941 r. polecenie dotyczące tzw. akcji samooczyszczających i określił rolę w nich Einsatzgruppen. „[...] Nie należy stawiać przeszkód dążeniom do samooczyszczania występującym w antykomunistycznych i antyżydowskich kręgach na nowo zajętych obszarach. Przeciwnie, należy je wywoływać, nie pozostawiając śladów, intensyfikować, jeśli to potrzebne, oraz kierować na odpowiednie tory, w taki sposób, żeby miejscowe „koła samoobrony” nie mogły później powoływać się na rozporządzenia lub udzielone polityczne przyrzeczenia. [...] Tworzenia stałych oddziałów samoobrony z centralnym kierownictwem należy unikać; zamiast nich celowe jest wywoływanie miejscowych pogromów, w sposób wyżej przedłożony”.
W czerwcu i lipcu 1941 r. w wielu miejscowościach Białostocczyzny, Polesia, Litwy, Białorusi, Ukrainy doszło do antyżydowskich wystąpień miejscowej ludności. Korzystając z niemieckiego przyzwolenia, w okrutny sposób znęcano się nad Żydami, bito ich i poniżano, po czym mordowano w bestialski sposób dzieci, kobiety i starców. W wielu miejscowościach dochodziło do spalenia Żydów w synagogach lub stodołach. Najbardziej brutalne wystąpienia antyżydowskie miały miejsce 25 – 29 czerwca 1941 r. w Kownie i 25 – 27 czerwca we Lwowie.
27 czerwca Niemcy podpalili w Białymstoku dzielnicę żydowską wraz z Wielką Synagogą, do której zapędzono około 1 tys. Żydów. Mieszkaniec Białegostoku Szamaj Kizelsztejn po latach wspominał: „Po wywołaniu pożogi (Niemcy) popędzili w kierunku płonącej świątyni wszystkich Żydów, mężczyzn i młodzieńców, których mogli dopaść. Z wnętrza palącej się synagogi rozlegały się krzyki. Niemcy zmuszali Żydów do tego, żeby jedni wpychali drugich do ognia. W wypadku oporu strzelali do wszystkich, którzy się poruszali. Ciała zastrzelonych wrzucano do ognia. [...] Tego dnia Białystok ze swoimi Żydami został opuszczony przez Boga, jeśli taki istnieje?!”. Kilka dni po tym seria antyżydowskich pogromów objęła okolice Łomży. W pierwszych dniach lipca do pogromów doszło między innymi w Wąsoszy (5 lipca) i Radziłowie (7 lipca). 10 lipca w Jedwabnem część Polaków wzięła czynny udział w okrutnym znęcaniu się, konwojowaniu i spaleniu kilkuset Żydów w stodole należącej do jednego z mieszkańców miasteczka. Do podobnych wystąpień miejscowej ludności przeciwko Żydom doszło w ponad 20 miejscowościach na Białostocczyźnie i w Łomżyńskiem. Fala pogromów i mordów latem 1941 r. przetoczyła się także przez Besarabię zajmowaną wtedy przez wojska niemieckie i rumuńskie. Relacja Chany Finkelsztejn, uczennicy białostockiej szkoły żydowskiej, o wystąpieniach antyżydowskich w Radziłowie, złożona 12 października 1945 r. Chana miała wtedy 12 lat. [...] Kiedy przyjechali Niemcy, rozpoczęła się żydowska zagłada. Natychmiast zaczęto gnębić Żydów. Od razu, jak Niemcy wkroczyli do miasteczka, Polacy pytali się Niemców, co grozi za zabicie Żyda. Niemcy odpowiedzieli, że zupełnie nic, że wolno. Polacy od razu zaczęli urządzać pogromy. Nocą napadali na żydowskie domy. Wyciągali mężczyzn z domu i bili do utraty przytomności. I tak noc w noc. Potem łapali ludzi na ulicach i dręczyli bez wyjątku. [...] Niemcy zgromadzili Żydów na rynku i powiedzieli do Polaków: „Macie tu wszystkich Żydów, róbcie z nimi, co chcecie”. I odjechali. Polacy męczyli, kogo chcieli. [...] Siedzieliśmy w domu. Myśleliśmy, że skoro wypuszczono nas z rynku, nie będą się nas czepiać. Ale przyszli po nas. Wypędzili nas z domu. Poprowadzono nas do tamtych Żydów. Byliśmy może sto metrów od stodoły, kiedy usłyszeliśmy strzał i zobaczyliśmy dym. Podpalono stodołę z Żydami. Chłopcy nas zostawili. Wtedy uciekliśmy już w pole. Słychać było głosy męczenników, aż ziemia drżała. Smród palonych ciał niósł się po polach.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL